Most Poniatowskiego jest jedną z najstarszych istniejących przepraw w Warszawie. Codziennie w obie strony pokonuje go niemal 55 tys. pojazdów, co dla ponad 100-letniej konstrukcji jest wynikiem kilkukrotnie wyższym, niż zakładano podczas jego budowy. Urzędnicy stołecznego ratusza zauważyli, że wielu kierujących przekracza w tym miejscu ustalone limity prędkości, a to przyczynia się do niebezpiecznych sytuacji. Z piratami od początku roku na tej przeprawie walczą dodatkowe patrole policji. Mundurowi od lutego w ramach służb ponadnormatywnych przeprowadzili 1170 kontroli drogowych. A od początku roku na jadących mostem Poniatowskiego nałożono 406 mandatów, 208 kierujących pouczono, a 34 osoby pożegnały się prawem jazdy.

Niebawem policjantów drogówki zastąpi zautomatyzowany system do odcinkowego pomiaru prędkości (OPP). 5 czerwca wszczęta została procedura ogłoszenia postępowania, a dokumenty dotyczące przetargu zostały przesłane do opublikowania w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej. Przetarg organizowany jest przez warszawskich drogowców z Zarządu Dróg Miejskich.

Jak będzie działać?

Most i wiadukt zostanie podzielony na cztery odcinki (po dwa dla każdego kierunku), dla których będą prowadzone pomiary prędkości. Dzięki temu system obejmie także pojazdy, które korzystają z węzła przy Wisłostradzie. Pomiary będą prowadzone w pełni automatycznie, a dane, które będą zbierane przez urządzenia trafią bezpośrednio do Systemu Centralnego Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym Generalnej Inspekcji Transportu Drogowego, która odpowiada za wszystkie urządzenia mierzące prędkość na terenie całego kraju.

Jednym z kryteriów stawianych instalowanym urządzeniom będzie również możliwość ustawiania osobnych progów prędkości dla wszystkich kategorii pojazdów i dla różnych zakresów czasu. Urzędnicy twierdzą, że jeżeli uda się pomyślnie przeprowadzić wszystkie procedury, to odcinkowy pomiar prędkości powinien pojawić się na moście Poniatowskiego jeszcze w tym roku.

Odcinkowy pomiar prędkości rośne w siłę

Przypominamy, że podlegający ministerstwu infrastruktury Główny Inspektorat Transportu Drogowego szykuje się do ustawienia 39 nowych instalacji odcinkowego pomiaru średniej prędkości (obecnie działa 20 punktów), 26 fotoradarów stacjonarnych i 35 rejestratorów przejazdu na czerwonym świetle (w tym 5 na przejazdach kolejowych). Dodatkowo już stojące przy polskich drogach najstarsze urządzenia zostaną wymienione na nowe – modernizacja obejmie 247 z 500 obecnie funkcjonujących. Do tego dojdzie 11 nowych fotoradarów mobilnych.

System bardziej bezwzględny niż fotoradary

Na każdym z odcinków dróg objętych OPP zainstalowano metalowe konstrukcje, a na nich kamery odczytujące numery rejestracyjne pojazdów (jeden zestaw na początku odcinka, drugi na końcu). Kiedy samochód lub motocykl opuści kontrolowany odcinek, system wyliczy jego średnią prędkość na całym dystansie na podstawie czasu przejazdu. Jeżeli trasa została pokonana zbyt szybko, kierowca zapłaci mandat. System funkcjonuje zatem odmiennie niż klasyczny fotoradar - chodzi o mierzenie prędkości na dłuższych odcinkach drogi, a nie punktowo.