Wideorejestratory VideoRapid i PolCam są już od jakiegoś czasu wykorzystywane przez polską policję w nieoznakowanych autach drogówki. Jednak problem w tym, że urządzenia te mierzą prędkość radiowozu, a nie prędkość kontrolowanego samochodu. Żeby wykonać poprawny pomiar, radiowóz z wideorejestratorem musi na początku i na końcu odcinka pomiarowego znajdować się w takiej samej odległości od ściganego pojazdu. W praktyce taki sposób wykonywania pomiarów z użyciem tych urządzeń budzi kontrowersje.

– Do mojego biura poselskiego zgłasza się coraz więcej osób z prośbą o interwencję w sprawie nierzetelnego pomiaru prędkości pojazdów przez policyjne urządzenia typu PolCam czy VideoRapid – twierdzi poseł Józef Lassota.

– Istotą sprawy i problemem jest to, że wideorejestratory w radiowozach zapisują ich własną prędkość, a nie prędkość kontrolowanego samochodu – podkreśla polityk  PO, który w interpelacji do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji Joachima Brudzinskiego, pyta o słuszność stosowania przez policję obu rodzajów urządzeń.

Na poparcie swoich słów parlamentarzysta przywołuje konkretne przykłady "z życia". I tak pewien kierowca z Lublina został namierzony przez policyjną vectrę z wideorejestratorem PolCam. Zatrzymany nie przyjął mandatu i sprawa trafiła do sądu. A ten orzekł, że materiał dostarczony przez drogówkę pozwalał jedynie ustalić prędkość radiowozu, a nie BMW, którym jechał obwiniony.

Sąd przyznał jednocześnie, że stosowanie urządzenia PolCam jest dopuszczalne w świetle przepisów prawa, ale tu cytat: w XXI wieku, przy aktualnym poziomie rozwoju technologicznego, musi zastanawiać wykorzystywanie przez organy państwa do pomiarów prędkości w ruchu drogowym urządzenia, które nie jest w stanie ustalić prędkości pojazdu poddawanego kontroli, a dla ustalenia prędkości tego pojazdu wykorzystuje zawodny i podatny na zakwestionowanie system pomiaru prędkości radiowozu. Dodatkowo policja nie umiała wyjaśnić, dlaczego na nagraniu widać, że kierowca przez 30-40 m hamuje, a na zapisie z kamery radiowozu nie widać spadku prędkości.

Kierowca BMW został uniewinniony.

Poseł Lassota przypomniał również, że według wyroku Sądu Rejonowego w Katowicach ze stycznia 2018 roku, nagranie z wideorejestratora nie może być obiektywnym dowodem w sprawie sądowej. W tym przypadku oskarżony kierowca także został uniewinniony.

– W obu sprawach sąd uniewinnił oskarżonych, a mimo to policja codziennie dalej wystawia na tej podstawie mandaty karne – zauważa parlamentarzysta i dopytuje ministra Brudzińskiego, czy ten zamierza podjąć jakiekolwiek działania w kwestii rozwiązania problemu "ewidentnie wadliwych wideorejestratorów"? Chce wiedzieć, ile zostało wystawionych mandatów karnych na podstawie pomiarów tymi urządzeniami? A także drąży, dlaczego pomimo wyroków sądowych, MSWiA (policja drogowa) dalej wykorzystuje zawodny i podatny na zakwestionowanie system pomiaru prędkości.