Dziennik Gazeta Prawana logo

Narkotyki to nowy trend wśród kierowców na polskich drogach. Weźmie się za to Bruksela

15 listopada 2018, 06:24
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Polska autostrada
Polska autostrada/Shutterstock
Aż 10 na 100 polskich kierowców przyznało się, że prowadziło samochód pod wpływem środka odurzającego lub narkotyku. Dla porównania – 12 proc. Polaków w ostatnim roku prowadziło pojazd po spożyciu alkoholu. "To duża zmiana i bardzo wyraźny sygnał, iż powinniśmy dokładniej zająć się problemem nielegalnych substancji psychoaktywnych" – mówi dziennik.pl Ilona Buttler z Instytutu Transportu Samochodowego.

Problem rosnącej liczby kierowców zatrzymanych na polskich drogach po narkotykach ilustrują dane Komendy Głównej Policji. W 2017 r. mundurowi ujawnili 1535 kierujących "na haju". To o 34 proc. więcej niż w 2016 r. – wtedy wpadło 1147 osób. Ze statystyk KGP za lata 2014-2017 wynika też, że powodują oni coraz większą liczbę wypadków, a 2017 rok można uznać za najgorszy pod tym względem – w 52 wypadkach zginęło 19 osób, a 71 zostało rannych. A w ciągu trzech lat liczba kierowców złapanych na prowadzeniu po narkotykach wzrosła o ponad 50 proc. (995 kierowców odurzonych w 2014 roku).

mówi dziennik.pl podinsp. Radosław Kobryś z Biura Ruchu Drogowego KGP.

Szacuje się, że w Europie 8 proc. kierowców, którzy zginęli w wypadku drogowym, wsiadło do auta "na haju". Warto też przypomnieć, że Polska w latach 2008-2011 uczestniczyła w unijnym programie DRUID "Prowadzenie pojazdu pod wpływem narkotyków, alkoholu i lekarstw".

Narkotyki nowy trend

– mówi dziennik.pl Ilona Buttler z Instytutu Transportu Samochodowego i wylicza, że najczęściej byli to mężczyźni w wieku 18-24 lat i 25-34 lat. A lista najpopularniejszych substancji psychoaktywnych objęła: marihuanę, amfetaminę i benzodiazepiny (będące składnikami leków uspokajających). Rzadziej trafiały się opiaty czy kokaina.

Buttler zauważa jednocześnie, że w tamtych latach rozpowszechnienie tego rodzaju środków wśród polskich kierowców było niższe niż w krajach zachodnich. Ale od tamtej pory wiele się zmieniło; w większej skali pojawiły się choćby dopalacze, czyli syntetyczne substancje psychoaktywne.

Instytut Transportu Samochodowego wskazuje, że negatywną tendencję odzwierciedlają najnowsze badania Krajowego Biura do spraw Przeciwdziałania Narkomanii. Wynika z nich, że 1,1 proc. Polaków przyznało, że w ostatnich 12 miesiącach prowadzili po narkotykach. wylicza Mikołaj Krupiński z ITS.

Co 10 kierowca "na haju"

– mówi Buttler. 

Co ciekawe średnia europejska "naćpanych" kierowców to 11 proc. Najgorzej sytuacja wygląda na drogach Francji i Wielkiej Brytanii – tam mówi się o odpowiednio o 16 proc. i 13 proc. Niemcy czy Szwajcaria pod tym względem są w koszyku z Polską.

W ocenie przedstawicielki ITS problemem w ruchu drogowym są również legalne substancje psychoaktywne (np. niektóre lekarstwa). Silne leki są stosowane w całej Europie, a badania pokazują, że spośród 88 mln dorosłych obywateli Unii nieco ponad jedna czwarta osób w wieku 15-64 lat zażywało takie środki.

mówi dziennik.pl podinsp. Radosław Kobryś z Biura Ruchu Drogowego KGP.

Antonio Avenoso, dyrektor Europejskiej Rady Bezpieczeństwa Transportu (ETSC to mieszcząca się w Brukseli instytucja, która doradza europarlamentowi i Komisji Europejskiej) zauważa z kolei: –

Zwalczyć problem, jak alkohol

Nic dziwnego, że w wielu państwach trwają już prace nad rozwiązaniem tego problemu. Zmiany dotyczą procedur działania policji na drodze, doskonalenia skuteczności metod ujawniania obecności narkotyków w organizmie kierowcy i zasad łączenia skutecznych kar z odpowiednimi oddziaływaniami edukacyjnymi.

– mówi Antonio Avenoso z ETSC i wskazuje, że przepisy w państwach członkowskich powinny być oparte na zerowej tolerancji, tzn. nawet najmniejsza ilość niebezpiecznej substancji psychoaktywnej w organizmie kierowcy powinna stanowić powód do wykluczenia go z ruchu drogowego i ukarania.

Jak sobie radzą z tym problemem w UE? Przykładowo we Francji kary za kierowanie pod wpływem nielegalnych środków psychoaktywnych są podobne jak w przypadku jazdy po alkoholu. Kierowcy grozi utarta prawa jazdy i 4,5 tys. euro grzywny (9 tys. euro w przypadku połączenia z alkoholem, do 2 lat więzienia). We Włoszech podstawowa kara to 1500-6000 euro, pozbawienie wolności od 6 miesięcy do roku oraz cofnięcie prawa jazdy od roku do dwóch lat. W przypadku kolizji kara jest podwajana, a jeśli w wypadku będą ofiary śmiertelne, do więzienia można trafić na 18 lat.

radzi szef Europejskiej Rady Bezpieczeństwa Transportu.

Na tym jednak nie koniec. Brukselska organizacja wnioskuje m.in. o zwiększenie nakładów na badania dotyczące wpływu najczęściej występujących w populacji narkotyków. W ocenie ETSC dzięki pozyskanej wiedzy będzie można lepiej zapobiegać "narkomanii za kierownicą" i skuteczniej wykrywać coraz to nowe substancje.

W Polsce osoba, która prowadziła pojazd pod wpływem narkotyków, zawsze traci prawo jazdy – w niektórych sytuacjach nawet dożywotnio.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Zmiany w przepisach dla kierowców, najświeższe informacje ze świata motoryzacji, premiery, testy najnowszych modeli aut, porady. Od kiedy zakaz samochodów spalinowych? Czy pieszy ma zawsze pierwszeństwo? Gdzie zainstalują nowe fotoradary i kamery odcinkowego pomiaru prędkości? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziesz w newsletterze Auto.dziennik.pl.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj