Z danych CEPiK wynika, że spośród 20 mln pojazdów jeżdżących po polskich drogach aż 3,5 mln nie ma ważnych badań technicznych, a ponad milion – aktualnej polisy OC. Skąd tak duża rozbieżność w liczbach? Powód to przede wszystkim różnica w konsekwencjach. Wypadek bez ważnej polisy ubezpieczeniowej może wpędzić właściciela w poważne tarapaty – czasem oznacza poniesienie ogromnych kosztów leczenia poszkodowanych i naprawy uszkodzonych pojazdów. Brak ważnego przeglądu to w najgorszym razie mandat i zatrzymanie dowodu rejestracyjnego.
Nie sposób określić faktycznej liczby samochodów i motocykli, których stan techniczny budzi wątpliwości. – – mówi anonimowo jeden z ekspertów z branży motoryzacyjnej. Według Jakuba Farysia, prezesa Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, skala nieuczciwych praktyk jest trudna do oszacowania. – – przekonuje ekspert.
Wątpliwości budzi także odsetek negatywnych wyników badań samochodów sprawdzanych w stacjach kontroli pojazdów (SKP). Według danych Transportowego Dozoru Technicznego w 2014 r. zaledwie 1,4 proc. aut nie przeszło weryfikacji. W innych krajach europejskich restrykcje przy przeprowadzaniu badań są znacznie większe. Stowarzyszenie Dystrybutorów Części Motoryzacyjnych podaje przykłady: w Belgii, gdzie flota jest znacznie młodsza, pozytywnie badanie przechodzi 76 proc. aut.
Jak poradzić sobie z niebezpiecznym zjawiskiem? Pomysłów jest kilka. Jednym z najczęściej powtarzanych jest wprowadzenie obowiązkowego monitoringu w stacjach diagnostycznych. Przechowywane nagrania mogłyby być poddawane wyrywkowej kontroli, a w razie wątpliwości co do stanu technicznego auta, które przeszło przegląd, wideo dowodziłoby, czy diagnosta w ogóle podjął się sprawdzenia stanu pojazdu. Przedstawiciele branży zapewniają, że pomysł kamer doskonale sprawdził się we Włoszech (choć na początku budził duży sprzeciw). W opinii Jarosława Cichonia, wiceprezesa Stowarzyszenia Techniki Motoryzacyjnej, przy wprowadzaniu zmian konieczne jest jednoczesne oddziaływanie na kierowców, diagnostów i przedsiębiorców prowadzących stacje kontroli.
i – wylicza Cichoń. Jego zdaniem można to osiągnąć przez mechanizm potwierdzania wiarygodności wyniku badania. Polegać to ma na gromadzeniu, przetwarzanie i udostępnianiu online wyników pomiarów i użyczaniu ich innym stacjom i instytucjom nadzoru. – – tłumaczy wiceprezes STM.
Niestety, doświadczenia ostatnich lat dowodzą, że wdrożenie takich pomysłów nie będzie łatwe. W czerwcu br. organizacje branżowe otrzymały od rządu do zaopiniowania projekt zakładający zaostrzenie przepisów dotyczących obowiązkowych badań technicznych. Nie spotkało się to jednak z przychylną opinią Polskiej Izby Stacji Kontroli Pojazdów, która w oficjalnym stanowisku podkreśliła, że podstawowym problemem jest utrzymywanie SKP w ramach wolnego rynku. – napisała izba w oficjalnym oświadczeniu. Ustępujący rząd zapowiadał przyspieszenie prac nad projektem, ale nie zdążył zrealizować żadnej z proponowanych zmian.
Diagności i instytucje, które włączyły się w prace nad nowelizacją, zapewniają, że będą zabiegać o zaangażowanie nowego Sejmu w prace nad poprawą przepisów. – podkreśla Rafał Sosnowski, prezes zarządu STM.