Mimo rosnących uprawnień rowerzystów w ruchu drogowym ich odpowiedzialność za wyrządzone szkody się nie zwiększa. W efekcie to kierowcy samochodów zostają bez ochrony prawnej – np. gdy rowerzysta urywa lusterko w samochodzie stojącym w korku. Właściciel auta ma utrudnioną możliwość dochodzenia odszkodowania, bo cyklista nie musi mieć ubezpieczenia OC.

Reklama

Rowerzysta odpowiada za wyrządzoną szkodę na zasadach ogólnych prawa cywilnego. Oznacza to, że co do zasady ponosi osobistą odpowiedzialność całym swoim majątkiem na podstawie art. 415 kodeksu cywilnego. To odpowiedzialność z tytułu czynów niedozwolonych – tłumaczy mec. Janusz Malanowski z kancelarii prawnej Malanowski i Wspólnicy.

Policja twierdzi, że w takich sytuacjach kwestie ubezpieczeniowe są kompletnie poza jej kompetencjami. W razie interwencji policji na wniosek ubezpieczyciela możemy tylko potwierdzić okoliczności zdarzenia lub udzielić informacji niezbędnej do wypłaty ewentualnego odszkodowania – mówi mł. insp. Leszek Jankowski z Komendy Głównej Policji.

Niektórzy rowerzyści wykupują pakiet OC w życiu prywatnym, który w drogowych sytuacjach pokrywa odszkodowanie dla poszkodowanego. Ale takie ubezpieczenie nie jest obowiązkowe. Być może trzeba pomyśleć o formie obowiązkowego ubezpieczenia dla tych rowerzystów, którzy chcą być uczestnikami ruchu miejskiego – mówi Andrzej Grzegorczyk ze stowarzyszenia Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego.

Takie rozwiązanie wprowadzono w kilku krajach Europy. Przykładowo w Szwajcarii cyklista musi mieć tzw. Haftpflichversicherung. Ubezpieczenie to poza sprawami rowerowymi pokrywa wszystkie szkody wyrządzone osobom trzecim przez ubezpieczonego lub członków jego rodziny zamieszkałych z nim w jednym gospodarstwie. Z kolei we Francji ten, kto nie wykupił takiego ubezpieczenia (np. przyjezdny), musi pokrywać ewentualne szkody ze swojej kieszeni – mówi DGP Chloe Mispelon z Europejskiej Federacji Cyklistów.

Jedne z najbardziej restrykcyjnych przepisów ma Hiszpania. To jedyny kraj w Unii Europejskiej, gdzie obowiązkowa jest jazda w kasku. Władze próbowały też zakazać samotnej jazdy na rowerze osobom poniżej 16. roku życia. W Barcelonie rowerzyści poruszający się wśród pieszych nie mogą przekraczać 10 km/h. Obowiązuje także całkowity zakaz pozostawiania rowerów przy drzewach, ławkach, światłach, stacjach metra, przystankach autobusowych czy przejściach dla pieszych.