Mimo rosnących uprawnień rowerzystów w ruchu drogowym ich odpowiedzialność za wyrządzone szkody się nie zwiększa. W efekcie to kierowcy samochodów zostają bez ochrony prawnej – np. gdy rowerzysta urywa lusterko w samochodzie stojącym w korku. Właściciel auta ma utrudnioną możliwość dochodzenia odszkodowania, bo cyklista nie musi mieć ubezpieczenia OC.
– tłumaczy mec. Janusz Malanowski z kancelarii prawnej Malanowski i Wspólnicy.
Policja twierdzi, że w takich sytuacjach kwestie ubezpieczeniowe są kompletnie poza jej kompetencjami. – mówi mł. insp. Leszek Jankowski z Komendy Głównej Policji.
Niektórzy rowerzyści wykupują pakiet OC w życiu prywatnym, który w drogowych sytuacjach pokrywa odszkodowanie dla poszkodowanego. Ale takie ubezpieczenie nie jest obowiązkowe. – mówi Andrzej Grzegorczyk ze stowarzyszenia Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego.
Takie rozwiązanie wprowadzono w kilku krajach Europy. Przykładowo w Szwajcarii cyklista musi mieć tzw. Haftpflichversicherung. Ubezpieczenie to poza sprawami rowerowymi pokrywa wszystkie szkody wyrządzone osobom trzecim przez ubezpieczonego lub członków jego rodziny zamieszkałych z nim w jednym gospodarstwie. – mówi DGP Chloe Mispelon z Europejskiej Federacji Cyklistów.
Jedne z najbardziej restrykcyjnych przepisów ma Hiszpania. To jedyny kraj w Unii Europejskiej, gdzie obowiązkowa jest jazda w kasku. Władze próbowały też zakazać samotnej jazdy na rowerze osobom poniżej 16. roku życia. W Barcelonie rowerzyści poruszający się wśród pieszych nie mogą przekraczać 10 km/h. Obowiązuje także całkowity zakaz pozostawiania rowerów przy drzewach, ławkach, światłach, stacjach metra, przystankach autobusowych czy przejściach dla pieszych.