Wprowadzenie nowych przepisów ma pozwolić na skuteczne ściganie piratów drogowych. Do tej pory, jeżeli kierowca np. z Niemiec wpadł na gorącym uczynku (przekroczenie prędkości, rozmowa przez telefon komórkowy, jazda bez pasów) to policja innego kraju UE była bezsilna - nie mogła wystawić mu mandatu kredytowego. Nowa unijna dyrektywa ma to zmienić - w tym celu powstał ogólnoeuropejski system wymiany informacji o kierowcach pojazdów i pojazdach.

Polska, żeby móc ukarać pirata np. z Niemiec musi znowelizować długą listę ustaw - m.in. o policji, strażach gminnych, kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia czy ustawę o transporcie drogowym. Odpowiednie projekty zmian utknęły jednak w komisji prawniczej - nie wiadomo, kiedy trafią pod obrady rady ministrów. Projekt musi jeszcze trafić do Sejmu, a potem do Senatu. Dokument musi też dotrzeć do prezydenta.

- Szanse na uchwalenie i wdrożenie w życie tych zmian w przepisach są bliskie zeru - twierdzi Jerzy Polaczek z PiS, były minister transportu w rządzie Jarosława Kaczyńskiego.

Brak odpowiednich przepisów to nie tylko problemy dla policji, straży miejskiej i gminnej czy Inspekcji Transportu Drogowego. Polsce grożą wysokie unijne kary - każdy dzień spóźnienia we wdrożeniu dyrektywy może kosztować nawet dwieście osiemdziesiąt tysięcy euro (ponad 1,2 mln zł).