Wielu kierowców jeżdżących na wakacje nad polskie morze ma w pamięci obrazek w postaci wielokilometrowych korków na autostradowych bramkach. Poprzedni rząd PO-PSL zdecydował, że w takich sytuacjach rogatki będą podnoszone, co było równoznaczne z darmowym przejazdem. Zawieszanie poboru opłat na odcinku autostrady A1 Gdańsk-Toruń miało miejsce dwukrotnie - w okresie wakacyjnych weekendów 2014 i 2015 r.
Decyzja była kosztowna. - - wyliczyło Ministerstwo Infrastruktury.
W rozmowie z "DGP" szef tego resortu Andrzej Adamczyk twierdzi, że decyzja poprzedniego rządu o podnoszeniu bramek w wakacyjnych szczytach komunikacyjnych była błędem. - - mówi minister. Zapytany wprost, czy szlabany będą jeszcze otwierane, odpowiada: - .
Decyzję ministra Adamczyka pozytywnie oceniają eksperci. - - mówi Michał Beim, ekspert od transportu z Instytutu Sobieskiego.
Zadowolenia z tych zapowiedzi nie kryje operator systemu e-myta (viaTOLL), firma Kapsch. - - mówi Krzysztof Gorzkowski z Kapscha. Jego zdaniem podnoszenie bramek na jednym 160-kilometrowym odcinku autostrady koncesyjnej było niesprawiedliwe społecznie. - - przekonuje Gorzkowski.
Nie jest zresztą tajemnicą, że dążenie do powszechnych opłat elektronicznych - czego przejawem może być decyzja o nieotwieraniu szlabanów - jest na rękę Kapschowi. Kilka miesięcy temu spółka wypuściła na rynek aż 150 tys. urządzeń pokładowych dla samochodów osobowych w promocyjnej cenie, licząc, że dzięki takiemu posunięciu umocni swoją pozycję rynkową (a w 2018 r. Kapschowi kończy się umowa operatorska na system e-myta i konieczny będzie nowy przetarg). Jak nieoficjalnie ustaliliśmy, do tej pory sprzedało się zaledwie ok. 40 tys. urządzeń z promocyjnej puli.
Zapowiedzi ministra Adamczyka można odczytywać na kilka sposobów. Po pierwsze, może to stanowić pierwszy krok w kierunku uporządkowania kwestii systemu płatności za autostrady. Otwieranie szlabanów miało charakter incydentalny, a zdaniem niektórych było jedynie wabikiem wyborczym Platformy i ludowców - najpierw przed wyborami samorządowymi w 2014 r., a potem przed parlamentarnymi w 2015 r. Tak czy inaczej, decyzja odsunęła w czasie prace nad jednolitym systemem płatności, zapowiadanym najpierw przez minister Elżbietę Bieńkowską, a potem przez jej następczynię Marię Wasiak. Po drugie, plany ministra można rozumieć jako presję wywieraną na autostradowych koncesjonariuszy - zwłaszcza Autostradę Wielkopolską SA (AWSA), zarządzającą odcinkiem drogi A2 w kierunku granicy z Niemcami. Zdaniem szefa resortu infrastruktury ta spółka jest głównym hamulcowym po stronie koncesjonariuszy jeśli chodzi o włączenie ich do ogólnopolskiego systemu e-myta.
AWSA mimo wszystko twierdzi, że jest otwarta na nowe propozycje. - - zastrzega Zofia Kwiatkowska, rzeczniczka AWSA. Jak dodaje, wprowadzenie elektronicznych opłat nie może w żaden sposób wpływać na możliwość wywiązywania się z obowiązków zawartych w treści umów z rządem (utrzymanie autostrady, nowe inwestycje, spłata zaciągniętych kredytów w EBI i bankach komercyjnych).
Wygląda na to, że teraz możliwość otwierania szlabanów i niepobierania opłat co prawda będzie istniała, ale w bardzo ograniczonym zakresie. Poprzedni rząd wprowadził do ustawy o autostradach płatnych oraz o KFD tzw. procedurę awaryjną, która daje możliwość Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad odstąpienia od poboru opłat w przypadku zagrożenia bezpieczeństwa ruchu drogowego lub wystąpienia zdarzenia zmniejszającego stopień tego bezpieczeństwa. - - tłumaczy Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa.
Jeszcze inne zasady dotyczące odstąpienia od poboru opłat dotyczą umów zawartych z koncesjonariuszami: Autostradą Wielkopolską SA (autostrada A2) oraz Stalexport Autostrada Małopolska SA (A4). Jak wyjaśnia resort, w tych dwóch przypadkach prawo do kształtowania zasad poboru opłat należy do koncesjonariuszy, którzy mogą podjąć decyzję o odstąpieniu od poboru opłat. Na to chyba nie ma co liczyć.