Kiepskie światła samochodów to coraz większa plaga polskich dróg przynajmniej tak wynika z najnowszych badań Instytutu Transportu Samochodowego.

W efekcie aż 98 proc. kierujących doświadcza oślepiania przez inne pojazdy, a jako najpoważniejsze źródło tych problemów wskazują nielegalne zamienniki żarówek zakładane do reflektorów (70 proc. badanych). Jedna trzecia ankietowanych ocenia oświetlenie swoich aut jako zbyt słabe, a kolejne 12 proc. wychodzi z założenia, że bez względu na ich typ i tak nie są one w stanie odpowiednio oświetlić drogi.

Ten stan rzeczy potwierdzają wcześniejsze analizy Instytutu, podobnie jak badania ośrodków zagranicznych. Przeciętne światła pojazdów święcą bardzo słabo, a zbyt mały zasięg oświetlenia drogi jest powszechnym problemem. Dlatego dbałość o ich stan oraz dostosowywanie prędkości pojazdu do możliwości świateł jest kluczowe dla bezpieczeństwa – mówi dziennik.pl dr inż. Tomasz Targosiński z ITS.

Polak wie dużo o światłach?

Z badania wynika też, że połowa ankietowanych kierowców deklaruje sprawdzanie stanu oświetlenia podczas okresowego przeglądu technicznego. Jedna trzecia twierdzi, że robi to raz na trzy miesiące, a tylko 4 proc. nie interesuje się tym wcale. Właściwe ustawienie świateł ma największy wpływ na oświetlenie drogi dla 75 proc. kierowców. Czystość kloszy i zużycie lamp także są uznawane przez Polaków za ważne.

Dlatego... oślepia i jest oślepiany

– Te wskaźniki mogłyby świadczyć o dużej świadomości społecznej. Działania prewencyjne policji i ogólnopolskie kampanie edukacyjno-informacyjne, także realizowane przez Instytut, od lat służą temu celowi – zauważa Mikołaj Krupiński z ITS. Dlaczego zatem raport mówi o złym ustawieniu świateł nawet w 80 proc. aut jeżdżących po polskich drogach?

– Przyczyn jest wiele. Prawdopodobnie weryfikacja bądź regulacja reflektorów nie jest wykonywana wystarczająco często i precyzyjne. Być może deklaracje kierowców co do dbałości o światła są przesadzone, bo jednocześnie 30 proc. z nich stwierdza, że nie używa ręcznego korektora ustawienia świateł. To oznacza, że mogą oślepiać innych użytkowników drogi lub sami gorzej widzą. Reszta, która z niego korzysta, niekoniecznie musi robić to prawidłowo – wyjaśnia Targosiński.

Wśród ankietowanych panuje również silne przeświadczenie, że źródło światła oraz konstrukcja reflektora są podstawowymi wyznacznikami jego jakości (38 proc. i 20 proc. badanych). Jednak w ocenie ekspertów ITS w tej kwestii kierowcy ulegają złudzeniu, ponieważ wszystkie konstrukcje i źródła światła mogą świecić lepiej lub gorzej, w zależności od eksploatacji. Kierowca wzrokiem nie może tego skutecznie ocenić. Także diagnosta sprawdza jedynie ustawienie, a nie jakość świecenia czy oślepianie.

Przepisy do wymiany?

Większość ankietowanych (63 proc.) uważa też, że obowiązujące przepisy dotyczące oświetlenia są wystarczające.

– Ten pogląd wynika zapewne z wiary, że skoro coś jest prawnie uregulowane, to jest dobre. W rzeczywistości wymagania są bardzo uproszczone i dostosowane do przestarzałych konstrukcji świateł, które dziś w znikomym stopniu są montowane w samochodach. Toteż prawo regulujące te kwestie powinno zostać zaktualizowane i skutecznie egzekwowane – wskazuje specjalista z ITS.

Po zmroku niebezpiecznie

Zdaniem ekspertów ITS brak rzetelnej wiedzy o światłach wśród kierujących skutkuje jazdą po zmroku ze znacznie większą prędkością niż bezpieczna i w efekcie dużym wzrostem zagrożenia w ruchu drogowym. W nocy ryzyko wypadku rośnie dwukrotnie, a gdy już do niego dochodzi, to ofiar śmiertelnych i ciężko rannych jest kilkakrotnie więcej niż za dnia. Znaczący odsetek to wypadki z pieszymi, rowerzystami i zwierzętami. Także policja przypomina kierowcom, że szybka jazda zawęża pole widzenia i zmniejsza czas na reakcję.

Samochód jadący 100 km/h pokonuje średnio 27-28 m na sekundę. Światła mijania oświetlają nam około 40 m drogi – mówi dziennik.pl podinsp. Radosław Kobryś z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji. – Czas reakcji kierującego na przeszkodę, której się nie spodziewa, to nawet 1,8 sekundy, w których trakcie przejedzie kolejnych kilkadziesiąt metrów. To dlatego przy wypadkach, które zdarzyły się nocą często słyszymy od kierującego "właściwie zobaczyłem go w chwili, kiedy w niego uderzyłem". Samochód nie zatrzyma się w chwili, gdy o tym pomyślimy – podkreśla i wskazuje, że przy suchej nawierzchni średnia droga, od rozpoznania zagrożenia do całkowitego zatrzymania auta przy prędkości 100 km/h, przekracza 100 m. Gdy jezdnia jest mokra albo oblodzona droga hamowania staje się dłuższa. W ocenie policjanta zmniejszając prędkość, kierowca zwiększa szansę na lepszą i skuteczniejszą reakcję.

– A jeśli ta reakcja nie będzie możliwa, to skutki uderzenia w pieszego, zwierzę, czy nawet w manewrze obronnym uderzenia w przeszkodę stałą jak drzewo czy słup, nie będą tak poważne – wyjaśnił i dodał, że piesi powinni pamiętać o odblaskach, które należy umieścić tak aby były widoczne w światłach samochodów, czyli zarówno z przodu jak i z tyłu sylwetki.

W ocenie policjanta z KGP niezwykle ważne jest prawidłowe ustawienie świateł szczególnie w okresie jesienno-zimowym, kiedy zmrok zapada wcześniej.

– Kierowca mający światła, które świecą zbyt blisko może zauważyć pieszego praktycznie na zderzaku swojego samochodu. Z kolei jeśli w aucie światła będą ustawione zbyt wysoko to kierowca oślepia innych uczestników ruchu – wyjaśnia.

A co grozi kierowcy, którego pojazd w trakcie kontroli będzie miał oświetlenie w fatalnym stanie technicznym i nie będzie można go dopuścić do dalszego ruchu? – W skrajnych sytuacjach może to być mandat do 500 zł łącznie z zatrzymaniem dowodu rejestracyjnego – wylicza policjant i wskazując przy okazji na problem oślepiania światłami przeciwmgłowymi.

– Czasem przy kontrolach drogowych kierowcy nie potrafią wskazać, który z przycisków służy do włączenia świateł przeciwmgłowych przednich i tylnych. Dochodzi do sytuacji absurdalnych, że na wszelki wypadek włączają oba. Co powoduje zmęczenie wzroku kierowcy jadącego za tak nieprawidłowo oświetlonym pojazdem, a konsekwencją tego może być trudniejsza detekcja pieszego lub dzikiego zwierzęcia, które może wbiec na drogę – przestrzega Kobryś z KGP.