Po uderzeniu w drzewo pojazd prowadzony przez duchownego wpadł do kanału rzeki Destra Reno. Nie od razu poszedł na dno. Na moment zawisł na cumie jednego ze stojących tam jachtów.

Reklama

Kilku świadków wypadku zbiło przednią szybę auta i pomogło proboszczowi wydostać się na zewnątrz. Po kilku godzinach spędzonych na pogotowiu mógł on powrócić do domu w pobliżu Rawenny nad Adriatykiem.

Jeszcze nie doszedł do plebanii, gdy cała miejscowość wiedziała już, że proboszcz jechał swoim nowym SUV-em, który wart jest co najmniej 35 tysięcy euro (ok. 150 tys. zł).

Media natychmiast przypomniały, co o duchownych za kierownicą drogich samochodów myśli obecny papież. W lecie ubiegłego roku Franciszek powiedział publicznie, że widok taki przyprawia go o ból serca.