Wysoki na kilkadziesiąt metrów słup czarnego dymu i 23 płonące samochody – taki widok zobaczyć mogły w sobotę 17 lipca br. osoby wypoczywające nad Jeziorem Jezuickim pod Bydgoszczą. Według mediów elektronicznych z błyskawicznie rozprzestrzeniającym się ogniem walczyło 13 zastępów straży pożarnej. Niestety, nie udało się uratować pojazdów, spłonął też ponad hektar pobliskiego lasu. Pożar był tak gwałtowny, że przez dłuższy czas zamknięta była droga krajowa nr 5, przy której znajduje się parking.

Reklama

Przyczyna wybuchu ognia? Strażacy brali najpierw pod uwagę dwie hipotezy: podpalenie celowe bądź nieumyślne (np. od niedopałka) oraz samozapalenie się trawy na skutek kontaktu z gorącymi elementami silnika lub układu wydechowego. Na ostateczny werdykt śledczych przyjdzie zapewne jeszcze poczekać, ale już po kilku godzinach ustalono, że jako pierwsze zajęły się samochody zaparkowane na nieskoszonej trawie poza terenem samego parkingu.

Cóż można powiedzieć? Współczujemy poszkodowanym, bo nawet jeśli ubezpieczyli swoje auta, to i tak czekają ich spore kłopoty z uzyskaniem odszkodowania (jak znamy towarzystwa ubezpieczeniowe, to będą się np. powoływać na niedostateczną dbałość o własne mienie). Faktem jest jednak, iż w instrukcji obsługi każdego samochodu znajdziemy wyraźne ostrzeżenie o tym, że podczas pracy silnika i bezpośrednio po jego wyłączeniu pojazd nie powinien znajdować się na łatwopalnym podłożu!

Z tego właśnie powodu samochód na łące porośniętej nieskoszoną trawą jest zagrożony, a w lesie staje się po prostu intruzem. Przypominamy o tym, bo już niedługo rozpoczną się zapewne wyjazdy na grzyby. W lesie wolno się poruszać tylko po drogach oznakowanych drogowskazami pokazującymi dojazd do konkretnych obiektów. Z kolei parkowanie jest dopuszczalne wyłącznie na oznakowanych parkingach – wystrzegać należy się zostawiania auta na skraju drogi, zwykle porośniętym trawą lub pokrytym łatwopalną ściółką!