Podczas środowego briefingu w Prokuraturze Okręgowej w Krakowie w sprawie podejrzanych o zabójstwo Piotra i Alicji Jaroszewiczów, minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro mówił, że "połączenie urzędów prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości pozwoliło na ofensywną aktywność" prokuratury i nowe ustalenia w trwających od lat postępowaniach, objętych nadzorem PK.

Reklama

- Takim nadzorem było objęte również śledztwo związane z wypadkiem – powiedział Ziobro pytany o tę sprawę i końcowe decyzje prokuratury.

- Niebawem państwo dowiedzą się - nie chcę tu niczego uprzedzać - o dalszych, kolejnych czynnościach procesowych, które nastąpią w sprawie o wypadek drogowy – powiedział. - Wszelkie czynności w tej sprawie będą transparentne, w pełni jasne, szczególnie, gdy sprawa trafi już do sądu - dlatego, że będziecie się mogli państwo zapoznać z całym materiałem dowodowym - podkreślił. - Nic tu nie będzie ukryte - dodał Ziobro.

- Lada moment państwo usłyszą również o ważnych decyzjach procesowych – zapewnił. Dodał, że działania prokuratury i nadzór w tych przypadkach są prowadzone profesjonalnie.

- Polityka też się pojawia w tle - zwłaszcza w sprawie z wypadkiem. Pojawiają się głosy, próbujące wikłać prokuraturę w debatę polityczną. Taka jest natura demokracji - ocenił.

- Mogę gwarantować państwu i biorę za to odpowiedzialność: w tej sprawie prokuratura działa w pełni profesjonalnie, obiektywnie i bezstronnie - zapewnił Ziobro.

Do wypadku doszło 10 lutego 2017 r. w Oświęcimiu. Policja podała, że rządowa kolumna trzech samochodów (pojazd ówczesnej premier Beaty Szydło jechał w środku) wyprzedzała fiata seicento; jego 21-letni kierowca przepuścił pierwszy samochód, a następnie zaczął skręcać w lewo i uderzył w auto ówczesnej szefowej rządu, które następnie uderzyło w drzewo.

Reklama

14 lutego ub.r. prokuratorski zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku usłyszał kierowca fiata seicento Sebastian K. Kierowca nie przyznał się do winy, prokuratura nie podawała treści jego wyjaśnień.

28 lutego prokuratura poinformowała o zakończeniu śledztwa. Informowała również, że po analizie podjęta zostanie decyzja, czy postępowanie zakończy się skierowaniem aktu oskarżenia czy wnioskiem o warunkowe umorzenie sprawy. Decyzja miała zapaść w ciągu 14 dni; prawdopodobnie zapadnie w najbliższym czasie.

Prokuratura podawała, że w toku postępowania przyjęto dwie wersje przebiegu wypadku. Jedna zakłada używanie sygnałów świetlnych i dźwiękowych przez pojazdy poruszające się w kolumnie uprzywilejowanej. Druga - używanie wyłącznie sygnałów świetlnych. - Żadnej z nich nie wyklucza prokuratura, a uprawnionym do oceny tej kwestii jest sąd - podkreślała.

Powoływała się na biegłych z Zakładu Badania Wypadków Drogowych Instytutu Ekspertyz Sądowych im prof. dr Jana Sehna w Krakowie, którzy stwierdzili, że - niezależnie od używania bądź nie sygnałów dźwiękowych pojazdy z kolumny uprzywilejowanej - wyłącznym i bezpośrednim sprawcą zdarzenia był kierowca Fiata Seicento Sebastian K. Według biegłych nie rozeznał on prawidłowo sytuacji na jezdni.

- Jego obowiązkiem jako kierowcy było sprawdzenie stanu ruchu na jezdni i kontynuowania jazdy dopiero po upewnieniu się, że jezdnia jest wolna. Nieprawidłowo przeprowadzony manewr skrętu w lewo był w ocenie biegłych bezpośrednią przyczyną kolizji z samochodem marki Audi A8, którym jechała Beata Szydło. Kierowca Audi nie miał możliwości uniknięcia kolizji - twierdzi prokuratura.

W komunikacie podkreślała, że "zebrany materiał dowodowy umożliwił odtworzenie przebiegu wypadku, ale nie pozwolił na zweryfikowanie twierdzenia o używaniu przez pojazdy uprzywilejowane sygnałów dźwiękowych". "To zagadnienie może być rozstrzygnięte na podstawie osobowego materiału dowodowego, w zależności od decyzji i interpretacji sądu".

Po zamknięciu śledztwa prokuratura Prokuratura wyłączyła za śledztwa sprawę ewentualnych wykroczeń funkcjonariuszy BOR podczas wypadku z udziałem ówczesnej premier Beaty Szydło w Oświęcimiu i przekazała policji do prowadzenia. Chodziło o podejrzenie przekroczenia dozwolonej prędkości i przekraczania linii ciągłej na jezdni przez funkcjonariuszy BOR, którzy prowadzili pojazdy wchodzące w skład kolumny uprzywilejowanej. 11 lutego br. sprawa ewentualnych wykroczeń uległa przedawnieniu.

Prokuratura poinformowała również, że trójka prokuratorów prowadzących śledztwo w sprawie wypadku kolumny rządowej z udziałem byłej premier Beaty Szydło w Oświęcimiu złożyła wnioski do Prokuratora Regionalnego o wyłączenie od prowadzenia tego postępowania.

Jak wyjaśniał rzecznik PO prok. Janusz Hnatko, "prokuratorzy błędnie uznali za konieczne sporządzenie na tym etapie postępowania wyłączeń w kwestii użycia sygnałów dźwiękowych przez pojazdy wchodzące w skład kolumny rządowej oraz przyczynienia się do wypadku przez funkcjonariuszy ówczesnego Biura Ochrony Rządu".

Tymczasem - wyjaśniał rzecznik - "zdaniem ich bezpośredniego przełożonego wyłączenie na tym etapie byłoby równoznaczne z wyeliminowaniem jednej z wersji przebiegu wypadku". - Czynność ta na tym etapie postępowania byłaby przedwczesna i sprzeczna z metodyką prowadzenia śledztwa. Dopiero prawomocne zakończenie postępowania karnego przeciwko podejrzanemu Sebastianowi K. pozwoli na pełną i prawidłową ocenę innych aspektów zdarzenia, w tym przyczynienia się do wypadku przez funkcjonariuszy ówczesnego Biura Ochrony Rządu - informował prok. Janusz Hnatko.

W wyniku wypadku poważne obrażenia ciała, utrzymujące się dłużej niż siedem dni, odnieśli Beata Szydło i jeden z funkcjonariuszy BOR - szef ochrony premier. Beata Szydło do 17 lutego ub.r. przebywała w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie. U drugiego funkcjonariusza BOR - kierowcy pojazdu - stwierdzono lżejsze obrażenia.