Urządzenia Videorapid 2A (i PolCam) są już od jakiegoś czasu wykorzystywane przez polską policję. Wyświetlana na nagraniu prędkość jest mierzona na kołach radiowozu. Żeby wykonać poprawny pomiar, radiowóz z wideorejestratorem musi na początku i na końcu odcinka pomiarowego znajdować się w takiej samej odległości od ściganego pojazdu. W praktyce taki sposób wykonywania pomiarów z użyciem tych urządzeń budzi kontrowersje...

Problemem postanowili zająć się posłowie Kukiz'15 i złożyli interpelację do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji. Parlamentarzyści twierdzą, że urządzenia te "(...) z powodu niedopuszczalności zastosowanej procedury (metodologii) generują błędne wyniki pomiaru prędkości mierzonego pojazdu."

Pomiar na oko... policjanta

Zdaniem posłów wideorejestrator nie spełnia warunków rozporządzenia Ministra Gospodarki w sprawie wymagań, którym powinny odpowiadać przyrządy do pomiaru prędkości pojazdów w ruchu drogowym. W ocenie przedstawicieli Kukiz'15 pomiar często jest nieprawidłowy, ponieważ opiera się wyłącznie na ocenie wzrokowej odległości pomiędzy pojazdami przez policjanta.

- Najczęściej radiowóz rozpoczyna nagrywanie i pomiar pośredni pojazdu kontrolowanego znajdując się w odległości 250-400 metrów za pojazdem kontrolowanym i w tej sytuacji nie ma realnej możliwości utrzymywania stałej odległości między pojazdami na podstawie wyłącznie oceny wzrokowej, a żadne urządzenia typu dalmierz lub aktywny tempomat czy radar nie kontrolują odległości pomiędzy pojazdami. Ocena stałej odległości odbywa się wyłącznie "na oko" i jest oparta na szacunku i subiektywnej ocenie funkcjonariusza - wytykają interpelacji.

Posłowie twierdzą też, że taki sposób pomiaru jest szkodliwa społecznie. A posiłkują się przy tym trzema argumentami:

1. Metoda opiera się na poświadczeniu nieprawdy, generuje wadliwe pomiary, na podstawie których nakłada się kary na kierowców,

2. Wideorejestrator w rękach niedoświadczonego i nieprzeszkolonego funkcjonariusza - operatora może i najczęściej jest używany w sposób niewłaściwy, a tym samym implikuje poważne skutki dla kierującego pojazdem, tj. zatrzymanie i ukaranie na podstawie tak wadliwego pomiaru, łącznie z możliwością odebrania prawa jazdy,

3. Stanowi pokusę dla funkcjonariuszy, dla których ważniejsze niż rzetelny pomiary są wykazywane wyniki i premie kwartalne oraz awanse. Tak więc wideorejestrator może stanowić narzędzie do przeprowadzania kreatywnych pomiarów, których wskazania nie mają absolutnie nic wspólnego z rzeczywistością.

Hołowczyc nie taki szybki

Parlamentarzyści posłużyli się też przykładami "z życia"...

- Radiowóz pędzi w terenie niezabudowanym 160 km/h, zwalnia do 120 km/h i w tym samym czasie - nagrywając pojazd kontrolowany, poruszający się w terenie zabudowanym (prędkość ograniczona administracyjnie do 50 km/h) - wykonuje pomiar własnej średniej prędkości, którego wynik wynosi 112 km/h, następnie policjant zatrzymuje kierowcę, przypisuje mu swoją prędkość i odbiera prawo jazdy - opisują przedstawiciele Kukiz'15.

Innym przypadkiem udowodnionym wyrokiem uniewinniającym jest przykład kierowcy, który został oskarżony o przekroczenie prędkości o 46 km/h. Jednak na podstawie opinii producenta wideorejestratora - firmy PolCam, opinii biegłego oraz nagrania z prywatnego rejestratora zatrzymanego kierowcy sąd drugiej instancji uznał, iż pomiar został wykonany w sposób wadliwy, poprzez dojazd (w sytuacji kiedy radiowóz policyjny gwałtownie zbliżał się do pojazdu kontrolowanego) i z tego powodu nie została zachowana równa odległości na początku oraz na końcu odcinka pomiarowego. Kierowca został prawomocnie uniewinniony.

Jednak najgłośniejszy przypadek podważenia pomiaru prędkości dokonanego wideorejestratorem dotyczył Krzysztofa Hołowczyca. Rajdowiec wpadł w sidła drogówki 29 października 2013 roku. Patrol policji na krajowej siódemce w okolicach Żurominka w gminie Wiśniewo zarejestrował nissana GT-R jadącego z dużą prędkością w stronę Warszawy. Za kierownicą siedział słynny "Hołek". Drogówka na podstawie pomiaru wideorejestratorem stwierdziła, że na drodze przy ograniczeniu do 90 km/h przekroczył on prędkość o 114 km/h. Rajdowiec nie przyjął mandatu i sprawa trafiła do sądu.

W analizie przygotowanej na zlecenie sądu w Mławie biegły wykazał, że "za wynik pomiaru prędkości należy uznać 161 km/h". To oznacza, że Hołowczyc na ograniczeniu do 90 km/h jechał o 71 km/h za szybko, a nie tak, jak twierdziła drogówka, o 114 km/h.

Wideorejestratory nielegalne? A co z nowymi BMW?

Parlamentarzyści w interpelacji domagają się od Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji audytu procedur związanych z dopuszczeniem i stosowaniem wideorejestratrów PolCam PC2006 oraz Videorapid 2A. A w przypadku stwierdzenia uchybień zawieszenia możliwości wykonywania pomiarów, bądź delegalizacji wideorejestratora.

Spytaliśmy Komendę Główną Policji, jak ta sprawa wpłynie na wyposażenie i dostawy nowych BMW dla drogówki. Czekamy na odpowiedź.