Inspektorzy szukają agencji PR, która przygotuje strategię promocyjną. Jak mówi "DGP" rzecznik GITD Alvin Gajadhur, na kampanię, która potrwa do końca października 2015 r., inspekcja wyda blisko 4 mln zł netto. Część pieniędzy będzie pochodzić z unijnego dofinansowania, które GITD pozyskała na budowę centrum automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym (CANARD).

Plany na lansowanie są ambitne – spoty i audycje w radiu i telewizji, sponsorowane artykuły prasowe, pikniki, konferencje (w tym jedna międzynarodowa), budowa strony internetowej www.canard.gov.pl. Główny cel – przekonać Polaków, że fotoradary zarządzane przez GITD nie są po to, by łupić nasze portfele, ale by poprawić nasze bezpieczeństwo.

„Działania podejmowane w ramach kampanii winny wpisywać się w misję GITD oraz budować pozytywny wizerunek instytucji i prowadzonych przez nią działań. GITD powinna być przy tym pozycjonowana jako instytucja otwarta i nowoczesna [...]. Funkcjonowanie GITD opiera się na dynamizmie, otwartości, specjalistycznej wiedzy, doświadczeniu i umiejętnościach” – zastrzega w duchu socrealizmu GITD.

Jednym z najważniejszych elementów kampanii promocyjnej będzie zachęcenie kierowców do rozliczania się z mandatów przez internet (za pośrednictwem elektronicznego biura obsługi klientów, dalej e-BOK). Inspekcja wprowadziła taką możliwość kilka miesięcy temu, o czym informuje na papierowych wezwaniach wysyłanych do kierowców. Jednak odzew jest mizerny – do tej pory ten sposób załatwiania spraw z inspekcją wybrało co najwyżej kilkuset kierowców. Być może dlatego, że dostęp do niego jest wciąż utrudniony. – Użytkownicy mogą wybrać między dwoma rodzajami dostępu – albo poprzez profil ePUAP, albo z użyciem podpisu kwalifikowanego – tłumaczy Łukasz Majchrzak z GITD.

Inspekcji zależy na rozliczeniach internetowych nie tylko dlatego, że jest tak "otwartą i nowoczesną" instytucją. Zależy jej na przyspieszeniu rozliczeń z kierowcami. GITD miesięcznie wysyła ok. 25 tys. wezwań do kierowców złapanych przez fotoradar. Wielu z nich odpowiada na korespondencję z dużym opóźnieniem lub w ogóle ją ignoruje, twierdząc np., że nie otrzymali żadnego pisma od inspekcji. Opłacanie mandatów przez internet wymaga założenia indywidualnego konta, na którym są aktualne informacje o wysłanych wezwaniach i wystawionych mandatach. Jeśli więc zalogujemy się po otrzymaniu papierowego wezwania, trudno będzie już udowodnić przed inspekcją, że nic o sprawie nie wiemy.

W GITD "DGP" usłyszało, że firma, która wygra przetarg na kampanię informacyjną, będzie miała za zadanie m.in. rozbudowywanie funkcjonalności e-BOK. Oficjalnie inspekcja nie chce mówić, na czym rozbudowa miałaby polegać. – Cały czas pracujemy nad udostępnianiem kolejnych funkcjonalności, jednak do czasu ich faktycznego wdrożenia nie chciałbym wchodzić w szczegóły – ucina Łukasz Majchrzak.

Nieoficjalnie "DGP" dowiedziało się, że w dalszej perspektywie może chodzić o udostępnianie kierowcom zdjęć z fotoradarów drogą elektroniczną. Choć technicznie jest wykonalne, uniemożliwiają to przepisy. Od czasu rządowej nowelizacji rozporządzenia w sprawie nakładania grzywien w drodze mandatu karnego z 7 września 2011 r. organy takie jak inspekcja czy straże gminne nie muszą przesyłać zdjęć z fotoradarów.