Od 29 stycznia wielkie zmiany dla kierowców: Koniec z taryfą ulgową

Czas uprzejmych pouczeń właśnie się kończy. Od 29 stycznia wchodzą w życie surowe przepisy przygotowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Cel jest jasny: ukrócić samowolę tych, którzy znaki drogowe traktują jak luźne sugestie.

Reklama

Najważniejszym założeniem zmian jest definitywne wyeliminowanie z dróg recydywistów oraz osób, które kpią sobie z sądowych zakazów prowadzenia pojazdów. Nowe sankcje mają skutecznie zniechęcać do ryzyka. Co ciekawe, resort garściami czerpał ze sprawdzonych i bardzo surowych wzorców niemieckich. Ale po kolei...

52 000 kierowców straci prawo jazdy na zawsze? Do dwóch razy sztuka

To największa patologia polskich dróg – kierowcy z kilkoma aktywnymi zakazami sądowymi. Z danych Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że w 2025 roku aktywny zakaz prowadzenia pojazdów miało ponad 212 000 kierowców. Co ważne, na tę grupę nałożono łącznie przeszło 264 000 takich zakazów. Ta różnica – wynosząca niemal 52 000 – pokazuje skalę recydywy: wielu kierowców posiada więcej niż jeden wyrok. Zazwyczaj dzieje się tak, gdy osoba z aktywnym zakazem ponownie siada za kółko, zostaje złapana i otrzymuje kolejną karę.

W strukturze tych sankcji dominują zakazy czasowe (np. na rok, 3 lata czy dekadę) – stanowią one około 72% wszystkich przypadków, co przekłada się na ponad 189 300 orzeczeń. Z kolei zakazy dożywotnie objęły prawie 75 tys. osób (ok. 28%). To najsurowszy wymiar kary, stosowany głównie wobec sprawców wypadków pod wpływem używek lub osób notorycznie prowadzących w stanie nietrzeźwości. Biorąc pod uwagę nowe przepisy wchodzące w życie 29 stycznia, można spodziewać się, że liczba kierowców trwale eliminowanych z ruchu drogowego będzie radykalnie rosła.

  • Złamiesz czasowy zakaz? Kolejny będzie już dożywotni. Automatycznie i bez dyskusji.
  • Wyższe kary finansowe: Minimalna wpłata za jazdę mimo zakazu rośnie z 5000 zł do 10 000 zł.
Reklama

Nowy powód konfiskaty samochodu. Policja zabrała 13 600 pojazdów

Ustawa przewiduje możliwość konfiskaty pojazdu mechanicznego na rzecz Skarbu Państwa w przypadku osób łamiących sądowy zakaz prowadzenia pojazdów, podobnie, jak ma to miejsce przy przestępstwach drogowych popełnianych pod wpływem alkoholu. Od 29 stycznia przepadek pojazdu nastąpi, gdy:

  • Kierowca ma co najmniej 1,5 promila alkoholu we krwi (konfiskata obowiązkowa).
  • Kierowca wsiądzie za kółko mimo sądowego zakazu (fakultatywna konfiskata).

Kary finansowe także stają się drakońskie. Jeśli pijany kierowca prowadził auto, które nie należało do niego (np. pożyczone od znajomego), nie zapłaci już równowartości pojazdu. Zamiast tego wchodzi potężna kara pieniężna, która może wynieść nawet pół miliona złotych.

Z danych policji wynika, że od 14 marca 2024 r., czyli od wejścia w życie przepisów pozwalających zarekwirować samochód, którego kierowca miał 1,5 promila lub więcej alkoholu w organizmie, mundurowi odebrali 13 592 pojazdy. Najwięcej w województwach: śląskim, mazowiecki i lubelskim.

W tym samym okresie ujawniono łącznie ponad 75 000 przypadków prowadzenia pojazdu po pijanemu. Najwięcej w województwach: śląskim (8396), wielkopolskim (7490) oraz na terenie działania KWP z siedzibą w Radomiu (5920).

Do więzienia za styl jazdy? Nowy paragraf na "brawurę"

Do kodeksu karnego wchodzi zupełnie nowy bat na drogowych szaleńców: jazda brawurowa (art. 178d kk). To rewolucja, ponieważ teraz sądy mogą karać za sam styl jazdy, zanim jeszcze dojdzie do tragedii. Aby trafić przed sąd, muszą zostać spełnione trzy warunki:

  • Rażące przekroczenie prędkości.
  • Łamanie innych zasad (np. wyprzedzanie "na trzeciego" lub ignorowanie czerwonego światła).
  • Stworzenie realnego zagrożenia – sytuacja, w której "o włos" nie doszło do wypadku.

Do tej pory takie sytuacje kończyły się zazwyczaj mandatem lub długotrwałym postępowaniem i umorzeniem sprawy. Teraz to pełnoprawne przestępstwo, za które grozi od 3 miesięcy do 5 lat więzienia.

Koniec spontanicznych zlotów pod marketami. Wyższa kara za blokowanie ruchu

Jeśli planujesz spotkanie ze znajomymi, na którym pojawi się więcej niż 10 aut, musisz zgłosić to w urzędzie gminy. Brak zgłoszenia to ryzyko grzywny w wysokości minimum 2000 zł, a nawet kara ograniczenia wolności. Co ważne, policja może wyciągnąć konsekwencje nie tylko wobec organizatorów, ale i widzów. Wzrosły też stawki za tamowanie ruchu podczas takich zgromadzeń:

  • 1000 zł mandatu wypisze policjant na miejscu (dwukrotny wzrost).
  • 1500 zł nawiązki może dorzucić sąd, jeśli uzna, że zlot sparaliżował miasto.

Mandaty jak w Niemczech: Wojna z nielegalnymi wyścigami

Statystyki nie kłamią – każdego dnia w Polsce dochodzi średnio do trzech nielegalnych wyścigów. Służby mają tego dość. Stąd przepisy, dzięki którym każde "spotkanie fanów kopania w oponkę" na ulicach czy parkingach pod marketami będzie traktowane jak poważne przestępstwo, a nie wykroczenie.

Za samo zorganizowanie nielegalnego zlotu lub udział w nim można trafić za kratki nawet na 5 lat. Według nowego art. 115 § 26 k.k. za wyścig uznaje się nie tylko walkę o to, kto pierwszy przekroczy linię mety, ale także niebezpieczne popisy, takie jak palenie gumy czy driftowanie.

Dostało się też fanom jazdy na jednym kole. Jeśli policjant przyłapie motocyklistę na tzw. stójce lub kierowcę na celowym wprowadzaniu auta w poślizg, portfel mocno ucierpi:

  • 1500 zł – to absolutne minimum za sam fakt driftowania lub oderwania koła od asfaltu.
  • do 5000 zł – taką karę zapłacisz, jeśli policjant uzna, że popisy stworzyły realne zagrożenie dla innych.
Policja Policja / Policja / KWP GORZOW