Na otwarciu poniedziałkowej sesji notowania surowca traciły na wartości 30 proc., a dodatkowym impulsem dla spadków są saudyjskie plany radykalnego wzrostu produkcji ropy w przyszłym miesiącu. Na to nakłada się rozszerzanie epidemii koronawirusa, który podcina szanse na poprawę popytu. Dzisiaj ropa rano baryłkę ropy na londyńskiej giełdzie za mniej niż 32 dolary, a więc o niemal 13 USD mniej niż w piątek i blisko 18 USD mniej niż w czwartek - komentują eksperci e-petrol.pl
Ich zdaniem, w obecnej sytuacji można już raczej ogłosić rozpad trzyletniego porozumienia OPEC +, powołanego w celu ustabilizowania cen w obliczu naftowej nadpodaży.
Agencja Reutera donosi, że Arabia Saudyjska planuje poprawić poziom wydobycia ropy i przekroczyć poziom 10 mln baryłek dziennie w kwietniu - po wygaśnięciu dotychczasowych porozumień o ograniczeniu produkcji. Jeśli chodzi o ewentualne scenariusze dalszego rozwoju sytuacji - możliwa jest wojna cenowa, w której atutem Saudyjczyków jest niski koszt wydobycia, mogący sprzyjać wyeliminowaniu konkurencji innych krajów, choć nie można też wykluczyć, że jest to "zagranie" mające skłonić innych graczy do powrotu do negocjacji. Sytuacja zapewne będzie dynamicznie zmieniać się w kolejnych dniach, ale raczej trudno sobie wyobrazić istotną korektę zwyżkową.
- czytamy w raporcie.
W ocenie ekspertów obniżki zapewne będą także przekładać się na stacyjny detal, chociaż to może odwlec się jeszcze o kilka dni. Wstępne szacunki analityków e-petrol.pl mówią, że nawet przy utrzymywaniu się dotychczasowego wysokiego poziomu marż operatorów możliwe jest obniżenie się cen na stacjach o 15-20 groszy na litrze. Na bardziej konkurencyjnych stacjach możemy być świadkami cen benzyny Pb 95 poniżej 4,50 zł/l.