Kia Stinger wygląda niegrzecznie, wyzywająco. To auto w formacie, którego koreańska firma jeszcze nie miała w ofercie. A swoją urodę zawdzięcza zespołowi europejskich projektantów z centrum designu we Frankfurcie. Kierował nimi Niemiec Peter Schreyer, główny stylista - to on jest odpowiedzialny za ostateczny szlif maszyny, która przenosi markę Kia do zupełnie innej ligi. Bo stinger ma zmierzyć się z audi A5 sportback.

Schreyer wierzy, że ten pięcioosobowy sedan o sylwetce coupe podnosi image Kii, a jego stylistyka udzieli się innym modelom koreańskiego producenta. W efekcie kierowcy za jakieś 10 lat mają kupować te auta nie tylko ze względu na 7-letnią gwarancję, ale przede wszystkim z powodu zjawiskowego designu.

I coś musi być w słowach projektanta. Na widok stingera w czasie wystawy w Poznaniu można było dostać gęsiej skórki. Choć może to była wina pozujących przy aucie modelek? W każdym razie stinger to prawdziwe gran turismo z nadwoziem o długości 4,83 m i szerokości 1,87 m (tylko 1,40 m wysokości).

Z przodu w oczy najbardziej rzuca się znak rozpoznawczy Kia, czyli "tygrysi nos" - w stingerze wyjątkowo szeroki. LED-owe reflektory mają drapieżne spojrzenie, a wielkie wloty powietrza zdają się wciągnąć do silnika całe powietrze.

W kabinie skóra i aluminium. Kierowca jest otulony kokpitem niczym w sportowym samochodzie - to wrażenie potęguje wysoki tunel środkowy. Do wykończenia wnętrza posłużyły materiały wysokiej jakości. Fotele troskliwie obejmują pasażera - sprawdziliśmy.

Projektanci twierdzą, że tworząc stingera wzięli pod lupę nie tylko wymiary jego konkurentów, ale również przestronność wnętrza i pojemność bagażnika. W efekcie pod względem rozstawu osi stinger przerasta audi A4, infiniti Q50, lexusa IS, BMW serii 4 Gran Coupe, a nawet lexusa GS i mercedesa CLS. Jest też dłuższy i szerszy niż porównywalne modele w tym segmencie, co przekłada się na bardziej przestronne wnętrze. Bagażnik stingera, który mieści pełnowymiarowe walizki lub torby golfowe również jest większy niż u rywali.

Szlifowana przez guru z BMW

Żeby agresywny design nie okazał się obietnicą bez pokrycia Kia zatrudniła kolejnego Niemca z bogatym bagażem doświadczenia w motoryzacji. Albert Biermann, niegdyś szef inżynierów odpowiedzialnych za samochody BMW serii M, teraz zajmuje wysoką pozycję w strukturach koreańskiego koncernu. A jego zadanie to głównie finalne zestrojenie aut i to właśnie Biermann nadzorował dopieszczanie układu jezdnego stingera.

Moc? Pod dłuuugą maską stingera znajdą się do wyboru dwa turbodoładowane silniki benzynowe - 2.0/255 KM i 3.3 V6/370 KM (topowa odmiana GT). Ten ostatni wariant przyspiesza od 0 do 100 km/h w 5,1 s i potrafi rozpędzić się aż do 269 km/h. Inżynierowie podkreślają, że to najszybsze auto w historii marki.

Trzecią odmianą silnikową będzie turbodiesel o pojemności 2.2 i mocy 200 KM (440 Nm). Kia zakłada, że właśnie ta wersja będzie najpopularniejszą w Europie.

Wszystkie jednostki napędowe współpracują z 8-stopniową automatyczną skrzynią biegów, która przenosi napęd na tylne koła. Jeśli ktoś sobie zażyczy dostanie auto z układem 4x4 i systemem Dynamic Torque Vectoring Control, który automatycznie dostosowuje moment obrotowy i siłę hamowania poszczególnych kół.

Odmianę z napędem na tylne koła na życzenie (i za dopłatą) uzbroją w mechanizm różnicowy o ograniczonym poślizgu - rozwiązanie ma zapewnić kierowcy maksymalną kontrolę nad samochodem podczas jazdy poślizgiem. Dodatkowo w wersji stinger GT (3.3 V6), w trybie "Sport" przewidziano odcięcie systemu stabilizacji toru jazdy i kontroli trakcji.

- Kia stinger będzie produkowana w Korei. W Polsce zadebiutuje w czwartym kwartale 2017 roku - powiedziała dziennik.pl Monika Krzesak z Kia Motors Polska. Wśród konkurentów wymieniła m.in. audi A5 sportback, BMW 4 gran coupe i jaguara XE.

Kia stinger jak prawy prosty. Rywale na deskach?

Co i za ile dostaną kierowcy nad Wisłą? Kia stinger jest dostępna w czterech wersjach wyposażenia jako L, XL, GT Line i GT. Do wyboru są współpracujące z 8-biegową automatyczną skrzynią biegów silniki o mocy od 200 do 370 KM.

Nowa propozycja z Korei kusi bardzo bogatym wyposażeniem. Na pokładzie najtańszej, bazowej wersji zagości m.in.: system autonomicznego hamowania z 3 trybami pracy, przednie lampy typu projekcyjnego ze światłami do jazdy dziennej LED, tylne lampy w technologii LED, czujniki parkowania przód i tył, klimatyzacja automatyczna dwustrefowa , Kia Navi System z kamerą cofania, 7-calowym ekranem dotykowym, tuner cyfrowy DAB, elektryczna regulacja foteli przednich w 8 kierunkach, system dostępu bezkluczykowego, podgrzewana kierownica i fotele przednie, systemy bezpieczeństwa czynnego Kia Keep Lane Assist, Driver Attention Alert, High Beam Assist, Speed Assist, Smart Cruise Control, dwie podwójne końcówki układu wydechowego czy 18-calowe felgi aluminiowe z oponami 225/45/R18.

Wyselekcjonowani do dystrybucji stingera dilerzy Kia rozpoczną przyjmowanie zamówień już w sierpniu. Pierwsze egzemplarze trafią do salonów w październiku.

Kia stinger z turbodoładowanym silnikiem benzynowym 2.0/255 KM kosztuje od 149 900 zł. Na auto z turbodieslem 2.2 CRDi o mocy 200 KM trzeba mieć od 179 900 zł. Ofertę zamyka najbardziej sportowy stinger GT z napędem na cztery koła i benzynowym 3,3 V6 twin-turbo o mocy 370 KM - takie auto wyceniono na 234 900 zł.

Konkurencja? Najtańsze audi A5 sportback to koszt od 159 900 zł. Za volkswagena golfa R (310 KM) życzą sobie 166 tys. zł. Ford mustang - od 162 tys. zł. Ciężka decyzja?