Teraz można za nią zebrać 90 proc. punktów, a po 5 proc. przypada na czas trwania inwestycji i długość gwarancji. Pięć zamówień zostało ogłoszonych w formule "optymalizuj i buduj", która umożliwia poprawianie projektów zawierających błędy albo nieaktualnych. Każdy z kontraktów został skrojony według nowej zasady 15+500, która przewiduje podział zadań na odcinki o długości średnio 15 km i wartości 500 mln zł. Ten mechanizm ma ułatwić pozyskiwanie gwarancji bankowych i otworzyć dostęp do konkursów mniejszym firmom.

Jak się dowiedział DGP, szef GDDKiA Lech Witecki przygotował pakiet zmian. W kolejnych kontraktach drogowych m.in. będzie bardziej liberalne podejście do kar umownych, skrócone zostaną terminy płatności, wprowadzone zaliczki odnawialne i obowiązkowa waloryzacja.

– GDDKiA gotowa jest przywrócić postanowienia, które pięć-sześć lat temu były wykreślane z umów, a których brak spowodował całkowite zdemolowanie branży budowlanej. Rządowi drogowcy w latach 2007–2013 postanowili w ramach eksperymentu sprawdzić, czy da się zbudować drogi "po polsku", a teraz wracają do sprawdzonych międzynarodowych standardów -  komentuje Jan Styliński, prezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.

Branża chwali GDDKiA za zapowiedź wprowadzenia zaliczek o charakterze odnawialnym oraz zgody na cesje wierzytelności i faktoring (ściąganie należności w imieniu spółki przez zewnętrzną instytucję). Te rozwiązania mają zminimalizować ryzyko utraty płynności przez wykonawcę. Na plus oceniają też zapowiedź wycofania się z naliczania wykonawcy kar za nieterminowe ukończenie etapu inwestycji (tzw. kamienia milowego) mimo wyrobienia się przez niego z całością inwestycji na czas. – To był oczywisty absurd i narzędzie do gnębienia wykonawców – usłyszeliśmy.

Wątpliwości budzi zapowiedź przez GDDKiA skrócenia terminów płatności nawet do trzech dni od wystawienia faktury. Wykonawcy zwracają uwagę, że zator płatniczy nie tworzy się w momencie wystawienia faktury do płatności, ale wcześniej. Dzisiaj haczyk jest taki - GDDKiA miesiącami nie akceptuje wystawionych faktur, bo jest skonfliktowana z wykonawcą, który jest zmuszony do kredytowania realizacji. Dlatego wykonawcy za pośrednictwem PZPB postulują wprowadzenie obligatoryjnych terminów na zakwestionowanie rozliczenia lub wypłatę pieniędzy.

Konflikt zapowiada się też w sprawie waloryzacji umownej, która dotychczas była stosowana tylko na niektórych kontraktach. Teraz szef GDDKiA obiecuje wpisywanie waloryzacji cen do każdego kontraktu, ale do wysokości 1 proc. jego wartości. - Ograniczanie waloryzacji w zakresie od 0 do 1 proc. wypacza jej działanie. W przedziale zmian ceny od -3 do +3 proc. kontrakt działa bez zmian, w innym przypadku powinno się zastosować klauzulę waloryzacyjną – twierdzi Piotr Kledzik, prezes Bilfingera.

Branża podkreśla, że mimo deklarowanych zmian GDDKiA nie zmienia fundamentów polityki inwestycyjnej. – Zmiany nie mogą się ograniczać tylko do podrasowania warunków kontraktowych, bo cały proces przygotowania i realizacji inwestycji wymaga usprawnień – mówi Jan Styliński.

Wykonawcy walczą o to, żeby GDDKiA odeszła od najniższej ceny jako jedynego kryterium wyboru projektanta, i o efektywną eliminację ofert z rażąco niską ceną. Zwracają uwagę na brak prekwalifikacji, które stanowiłyby sito dla nierzetelnych wykonawców.

Do końca roku GDDKiA zapowiada 30 kolejnych przetargów. Do 2020 r. dzięki środkom z nowego budżetu z UE drogowa agencja ma wprowadzić na rynek ok. 75 mld zł.