Resort przygotował projekt, który nie tylko nie kończy absurdalnej dyskusji o podatku od garaży, ale jeszcze ją podgrzewa. Obecnie tylko część podatników płaci podatek od nieruchomości za garaż według 10-krotnie wyższej stawki niż za mieszkanie (stawka maksymalna od budynków pozostałych to 7,73 zł za 1 mkw. powierzchni użytkowej, a od mieszkalnych – 0,74 zł za 1 mkw.). Właściciele domów w ogóle nie mają z tym problemu – jeśli garaż jest w bryle budynku, płacą według niższej stawki – jak za mieszkanie.

Ministerstwo chce jednak wprowadzić zasadę, zgodnie z którą za garaż będziemy płacić – wszyscy, bez wyjątku – według tej wyższej stawki.

Dla właścicieli mieszkań i domów oznacza to roczną podwyżkę podatku od nieruchomości o co najmniej 100 zł. Oczywiście im większy garaż, tym większa podwyżka.

Jeśli ktoś ma dwustanowiskowy o powierzchni 40 mkw., to wyniesie ona prawie 300 zł rocznie. Oznacza to, że garaż będzie opodatkowany jak luksus, na który niewielu może sobie pozwolić. Tymczasem w miastach brakuje miejsc parkingowych, ulice są pozastawiane samochodami tak, że często nie można przejechać.

Jak mówi Przemysław Ruchlicki, ekspert prawno-gospodarczy Krajowej Izby Gospodarczej, miasta powinny zachęcać do budowania podziemnych miejsc parkingowych pod budynkami. Ocenia on, że główny problem polega jednak na tym, że ceny miejsc postojowych stosowane przez deweloperów są wysokie. Właściciel mieszkania musi dziś zwykle zapłacić za nie kilkadziesiąt tysięcy złotych (10–40 tys.).

Jeśli resort przeforsuje zmiany podatkowe w rządzie i Sejmie, to właściciel miejsca w garażu będzie musiał zapłacić dodatkowy wysoki podatek. Jeśli jednak nie wykupi miejsca postojowego i postawi auto na ulicy, nie będzie musiał ponosić żadnego z tych obciążeń.