Nie ma szans na zniesienie obowiązku całodobowej jazdy na światłach mijania w okresie wiosenno-letnim. Resort transportu nie znajduje dla tego pomysłu uzasadnienia, dlatego nie będzie nowelizacji ustawy z 20 czerwca 1997 r. – Prawo o ruchu drogowym (Dz.U. z 2005 r. nr 108, poz. 908 z późn. zm.). "Należy stwierdzić, że obowiązek ten korzystnie wpływa na bezpieczeństwo ruchu drogowego" – zauważa Tadeusz Jarmuziewicz, sekretarz stanu w Ministerstwie Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej, w odpowiedzi na poselską interpelację.

Łukasz Borowiak z PO twierdził w niej, że wprowadzony w 2007 r. obowiązek nie wpłynął na zwiększenie bezpieczeństwa na polskich drogach, spowodował natomiast konieczność ponoszenia przez kierowców dodatkowych kosztów w związku z eksploatacją aut. "Całoroczna jazda na włączonych światłach mijania powoduje wzrost zużycia paliwa, a w konsekwencji przyczynia się do zwiększonego zanieczyszczenia środowiska" – przekonywał poseł.

Ministerstwo co prawda przyznaje, że obowiązek to obciążenie dla budżetów, ale już widać, że cel został osiągnięty.

"Rozwiązanie to pozytywnie oddziałuje na bezpieczeństwo na drogach i przyczyniło się do istotnego spadku liczby wypadków" – tłumaczy Tadeusz Jarmuziewicz. W pierwszych trzech latach funkcjonowania nakazu na polskich drogach zginęło o 206 osób mniej w zderzeniach czołowych i o 132 mniej pieszych zostało potrąconych przez samochody niż w analogicznych okresach, kiedy obowiązku jeszcze nie było - podaje resort.

W ubiegłym roku grupa posłów PiS wystąpiła do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie zgodności nakazu z ustawą zasadniczą. Zarzucali, że obowiązek został wprowadzony z naruszeniem procesu legislacyjnego. Sędziowie umorzyli jednak postępowanie z przyczyn formalnych.