Kwiatkowski wyjaśniał, że sytuacja wynika ze zmian w policji - coraz więcej mundurowych kierowanych jest do służby drogowej. Nie wszyscy zdążyli przejść szkolenie, a mimo to trafiają do patroli drogowych.

Raport, o którym mowa, Kwiatkowski nazywa najszerszą w historii kontrolą, w czasie której badano wszystkie elementy ruchu drogowego. NIK sprawdzała m.in. pracę policji, działalność Inspekcji Transportu Drogowego, a także wywiązywanie się samorządów z zadań związanych z bezpieczeństwem na drogach. Raport zostanie opublikowany w lutym.

Kwiatkowski zapowiedział w TVP Info kolejną kontrolę, która będzie dotyczyć szkolenia kandydatów na kierowców. Wynika to z tego, że aż 35 procent sprawców wypadków to osoby, które dopiero odebrały dokument upoważniający do prowadzenia pojazdów. Prezes NIK zwrócił również uwagę, że większość tych, którym zabrano prawo jazdy za alkohol, badania dopuszczające do ponownego egzaminu przechodzi bez żadnych problemów.

Sam Krzysztof Kwiatkowski pytany, czy jako były minister sprawiedliwości podpisałby się pod przedstawionymi dziś rządowymi propozycjami, odparł, że podobają mu się te plany, które mogą sprawić, że kara będzie nieuchronna. - Dwie trzecie osób, które w recydywie prowadziły samochód pod wpływem alkoholu, w momencie zatrzymania unika kary w tym sensie, że otrzymuje karę, ale z zawieszeniem jej wykonania - wyliczał. Powołał się też na statystyki, wedle których jedna trzecia z tych, którzy będąc pod wpływem alkoholu lub narkotyków spowodowali wypadek śmiertelny lub taki, w którym poszkodowany został ciężko ranny, także dostaje karę w zawieszeniu. 

CZYTAJ TAKŻE: Recydywiści do więzienia, alkomaty w autach. Rządowe propozycje ws. pijanych kierowców >>>