Policja w piątek 22 marca od godziny 6.00 do 22.00 przeprowadzi na polskich drogach akcję pod nazwą "Kaskadowy pomiar prędkości". Jednak w odróżnieniu do wcześniejszych działań mundurowych jej skutki dla kierowców wciskających gaz do oporu mogą być znacznie bardziej dotkliwe.

– Nastąpił wzrost liczby wypadków powodowanych przez nadmierną prędkość, stąd nasza zdecydowana reakcja. Nie ma co liczyć na taryfę ulgową – powiedział dziennik.pl podinsp. Radosław Kobryś z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji.

Niepokojący trend potwierdzają najnowsze dane KGP. Wynika z nich, że od stycznia do końca lutego 2019 roku policja odnotowała 1000 wypadków, których przyczyną była zbyt duża prędkości. To o 4 proc. więcej w porównaniu do analogicznego okresu 2018 roku. W tegorocznych zdarzeniach zginęły 102 osoby, a 1300 zostało rannych.

– Najwidoczniej kierowcy poczuli się zbyt swobodnie, dlatego nawet 5 tys. funkcjonariuszy postara się przemówić im do rozsądku. Podkreślam, że naszym celem nie jest karanie, a dbanie o bezpieczeństwo. Już sama nasza obecność powinna działać profilaktycznie. Jeśli jednak ktoś łamie zasady, to musi liczyć się z konsekwencjami bolesnymi jak dotknięcie rozgrzanego żelazka – zapowiedział policjant i przypomniał, że kontrola amatora szybkiej jazdy może zakończyć się nie tylko wysokim mandatem i punktami karnymi.

Prawo jazdy tracą na potęgę

Nad głowami kierowców wisi znacznie ostrzejszy miecz. Ze statystyk policji wynika, że od początku 2019 roku do 20 marca nastąpił radykalny wzrost liczby zatrzymanych praw jazdy za tzw. 50+. Nie minął jeszcze pierwszy kwartał a dokument utraciło niemal 7 tys. osób. To prawie 33 proc. więcej niż rok wcześniej. Przypominamy, że kiedy drogówka przyłapie kierowcę w terenie zabudowanym za przekroczenie dozwolonej prędkości o ponad 50 km/h, wówczas mundurowi zatrzymają prawo jazdy na 3 miesiące.

– To pokazuje, że takie ogólnopolskie działania jak kaskadowy pomiar są potrzebne, a ich celem jest ograniczenie liczby wypadków, których przyczyną jest zbyt duża prędkość. Być może trend wzrostu liczby zdarzeń spowoduje, że trzeba będzie zwiększyć częstotliwość podobnych akcji z naciskiem na kontrolę prędkości, z jaką poruszają się kierowcy po polskich drogach – zapowiedział przedstawiciel KGP.

Jak rozpoznać nieoznakowane BMW policji?

W tym roku w wyniku wypadków drogowych zginęło już ponad pół tysiąca osób, a 6100 zostało rannych. Ale to nadmierna prędkość ciągle zbiera w Polsce najobfitsze tragiczne żniwo.

– Ostrożność i zdrowy rozsądek to podstawa za kierownicą. Gwałtowne reakcje podczas jazdy mogą skutecznie obniżyć bezpieczeństwo zarówno samego kierującego, jak i innych użytkowników ruchu. W sytuacjach, których się nie spodziewamy można łatwo stracić kontrolę nad pojazdem – powiedziała dziennik.pl Julia Rachwalska, Yanosik. – Dlatego też warto wiedzieć, co może nas czekać na trasie. Kierowca, który zawczasu otrzyma komunikat o aktualnej sytuacji na drodze może z wyprzedzeniem przygotować się do odpowiednich manewrów – dodała.

Kaskadowy pomiar prędkości. Co to jest?

– Kontrola jest prowadzona na tej samej drodze, w tym samym czasie, ale w różnych miejscach. Mogą brać w niej udział dwie, trzy lub więcej załóg radiowozów policyjnych ustawionych kolejno po sobie na określonym, często krótkim, odcinku trasy. Wszystko po to, by utemperować kierowców, którzy zaraz po minięciu patrolu wciskają gaz – wyjaśnił Kobryś.

Policjant zapowiedział, że do egzekwowania przestrzegania ograniczeń prędkości będzie wykorzystywany cały nowoczesny sprzęt, jakim dysponuje policja – w szczególności laserowe mierniki z wizualizacją oraz wideorejestratory na pokładach nieoznakowanych radiowozów (także BMW). Miejsca, w których kierowcy mogą spodziewać się patroli?

– Co do zasady, policjanci z miernikami prędkości pojawią się tam, gdzie najczęściej dochodzi do wypadków drogowych z powodu nadmiernej prędkości. Kierowcy dobrze wiedzą, gdzie i kiedy pozwalają sobie na więcej – zapowiedział przedstawiciel KGP i dodał, że patroli w nieoznakowanych radiowozach z wideorejetratorami użytkownicy dróg powinni spodziewać się wszędzie, nie tylko na głównych szlakach.

– Ale tak naprawdę, to nie ma potrzeby nas szukać. Jeśli ktoś będzie jeździć zgodnie z przepisami, wówczas tego typu spotkania nie będą potrzebne – stwierdził Kobryś. – Kiedy jednak już dojdzie do kontroli, wówczas funkcjonariusz sprawdzi również trzeźwość kierującego – dodał.

Szczególnie, że statystyki KGP mówią o 10-proc. wzroście liczby zatrzymanych za kierowanie pod wpływem alkoholu. Od początku 2019 roku do 20 marca mundurowi złapali ponad 19 tys. amatorów jazdy na podwójnym gazie. Więcej też odnotowano kolizji i wypadków, których sprawcami byli nietrzeźwi.