Dziennik Gazeta Prawana logo

Wyrok na stare auta, rząd przerobi je na żyletki

11 lutego 2013, 06:30
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Samochody na parkingu
Samochody na parkingu/Shutterstock
Dzisiaj, teoretycznie, każde auto podlegające przeglądowi technicznemu powinno mieć sprawdzone m.in.: hamulce, zawieszenie, układ kierowniczy, oświetlenie i opony. Odpowiedni stempel do dowodu rejestracyjnego kontroler może wbić, dopiero gdy we wszystkich tych parametrach samochód spełnia wyznaczone normy. W praktyce jest inaczej. Większość badań technicznych to fikcja.

W efekcie w Polsce tylko niecałe 2 proc. aut nie przechodzi badań technicznych, przy czym średni ich wiek to 15 lat. W krajach skandynawskich samochody są młodsze, a odsiewanych jest 25–30 proc. Na Łotwie nawet 50 proc.

Stacjom diagnostycznym przygląda się Ministerstwo Transportu. W resorcie powołano właśnie grupę roboczą, która do końca roku wypracuje rekomendacje do zmian w przepisach – zarówno tych dotyczących kontroli nad miejscami, gdzie bada się auta, jak i tych związanych ze stanem technicznym samych pojazdów.

Wstępne pomysły członków grupy to m.in. obowiązek umieszczania na szybie lub tablicy rejestracyjnej naklejki informującej o pozytywnym wyniku badania technicznego. Dzięki temu policja mogłaby szybciej wychwytywać pojazdy, które nie przeszły kontroli. Wysokość mandatu w takim wypadku ma być znacznie wyższa niż obecnie (wynosi 50 zł) i uzależniona od tego, ile czasu auto jeździ bez badania. Innym pomysłem jest wprowadzenie obowiązkowego monitoringu w stacjach diagnostycznych, na podstawie którego można byłoby sprawdzić, czy auto rzeczywiście zaliczyło test.

Resort transportu proponuje również zróżnicowanie i podwyższenie kar dla nieuczciwych diagnostów. Obecnie są one takie same, bez względu na to, czy stacja „zapomniała” o sprawdzeniu opony w jednym aucie, czy zatwierdziła badanie tysiąca pojazdów, których nikt tu nawet nie widział. Za oba przewinienia grozi 5-letni zakaz wykonywania zawodu.

Wywrócenie obecnego systemu do góry nogami jest jak najbardziej realne. Bo kompletnie się on nie sprawdza. Z jednej strony Najwyższa Izba Kontroli w 2011 r. stwierdziła, że jednym z największych problemów bezpieczeństwa na drogach jest zły stan techniczny pojazdów. Z drugiej – również w 2011 r. badań technicznych nie przeszło pozytywnie zaledwie 1,88 proc. spośród 6,3 mln samochodów, które trafiły do 1754 stacji diagnostycznych skontrolowanych przez Transportowy Dozór Techniczny. Tymczasem rocznie z zagranicy sprowadzamy ponad 300 tys. aut starszych niż dziesięcioletnie.

O tym, że badania pojazdów to fikcja, diagności mówią otwarcie. – Mamy dobrych fachowców i najlepszy sprzęt, ale system nie zachęca do uczciwości – przyznaje Leszek Turek, prezes Polskiej Izby Stacji Kontroli Pojazdów.

W efekcie zaostrzenia przepisów trzeba będzie zezłomować tysiące najstarszych aut.

Rocznie sprowadzamy 300 tys. starych aut, bada się tylko część

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj