Na początek wyjaśnienie: co to są tablice komisowe, zwane przez wielu handlarzy "kolekcjonerskimi"? Mówiąc wprost: to robione z mniejszą lub większą starannością kopie/podróbki tablic rejestracyjnych, przeważnie zagranicznych (ale i krajowych niekiedy też). Potrzebne są m.in. do tego, by móc (nielegalnie – o tym dalej) poruszać się po drogach autem, które za granicą zostało wyrejestrowane przed wyeksportowaniem do Polski.

Reklama

Na tablicy pojawia się więc zazwyczaj ten numer, który dany pojazd ostatnio miał za granicą, a sprzedający wmawia kupującemu, że na takich tablicach może bezpiecznie wracać z komisu na kołach do domu. Ubezpieczenie? Na numer VIN, więc wszystko jest, teoretycznie, w porządku.

Tablice komisowe: teraz, jeśli ich używasz, popełniasz przestępstwo

No więc nie jest. Od 1 października używanie tablic komisowych/kolekcjonerskich jest już przestępstwem (do tej pory było to wykroczenie), na dodatek grozi za nie kara pozbawienia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat. Czyli teraz połowa handlarzy i ich klientów pójdzie do pudła? Pewnie nie, bo być może będą to wyroki głównie w zawieszeniu, ale czy tak będzie naprawdę, to dopiero się okaże.

Niemieckie tablice / newspress.co.uk
Reklama

Uwaga: nowelizacja przepisów dotyczy też m.in. nielegalnie wyrobionych tzw. trzecich tablic, czyli tych montowanych np. na bagażniku rowerowym. Dziś część osób kupuje takie tablice w internecie, bo jest taniej i prościej niż legalnie w urzędzie komunikacji.

Więzienie będzie grozić też tym, którzy zostaną przyłapani na kradzieży numerów rejestracyjnych. To dość częsty proceder stosowany np. przez tych, którzy lubią tankować paliwo, ale potem nie lubią za nie płacić.

Kto dokonuje zaboru tablicy rejestracyjnej pojazdu mechanicznego, umożliwiającej dopuszczenie tego pojazdu do ruchu na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej, albo w celu użycia za autentyczną tablicę rejestracyjną pojazdu mechanicznego podrabia lub przerabia, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.

Handlarze: jeśli nie tablice kolekcjonerskie, to co?

Ale wróćmy jeszcze do tablic komisowych i oddajmy głos drugiej stronie. Czyli sprzedawcom i osobom zawodowo zajmującym się handlem. Otóż część z nich – tak jak każą przepisy – rejestruje swoje auta sprowadzone z innego kraju UE w ciągu wymaganych 30 dni i sprzedaje je dalej już na polskich tablicach. Ale są takie sytuacje, kiedy chętny chce zabrać auto szybciej (czyli na przykład jeszcze wtedy, zanim obecny właściciel zdąży wyrobić polskie papiery!), albo komis z różnych względów auta zarejestrować akurat nie może.

zielone tablice / Media

I na takie okoliczności polskie przepisy w zasadzie przygotowane nie są – wyjściem mogłyby być tzw. tablice profesjonalne, jednak one przysługują jedynie podmiotom, które handlują samochodami, które nie były wcześniej nigdzie zarejestrowane (w tym – za granicą), poza tym i tak nie nadawałyby się do jazd z komisu do domu (podczas jazdy w aucie musi być obecny właściciel/pracownik komisu). Rządzący zapowiadali, że to się zmieni, jednak na razie na obietnicach się skończyło. Część handlarzy idzie klientom na rękę i aby umożliwić dojazd z komisu do miejsca zamieszkania klienta wyrabia tablice czasowe (czerwone).

Komis samochodowy / Materiały AAA Auto