Breton w wywiadzie dla brukselskiego portalu Politico stwierdził wprost, że jeśli planowany zakaz miałby doprowadzić do porażki gospodarczej Unii, to jego termin trzeba będzie zrewidować bez "żadnych tabu".

Unijny komisarz przypomniał, że porozumienie polityczne wypracowane przez Radę UE i Parlament Europejski dotyczące zakazu sprzedaży samochodów spalinowych zawiera "klauzulę awaryjną", która ma zostać uruchomiona w 2026 r., w celu dokonania przeglądu sytuacji i ewentualnego przesunięcia daty wycofania.

Reklama

Breton zwrócił uwagę, że gra toczy się o 600 tys. miejsc pracy, które zostaną zlikwidowane w procesie przejścia z samochodów spalinowych na elektryczne: Nie mówimy tylko o wielkich producentach samochodów, którzy na pewno sobie poradzą, ale o całym "ekosystemie" i o produkcji energii elektrycznej.

Podkreślił też, że aby wyprodukować samochody elektryczne, które mają zastąpić tradycyjne, UE "będzie potrzebować 15 razy więcej litu do 2030 r., cztery razy więcej kobaltu, cztery razy więcej grafitu, trzy razy więcej niklu".

– Będzie to oznaczało ogromne zużycie surowców. Musimy się temu przyjrzeć – zapowiedział.

Dodatkowo z wyliczeń Bretona wynika, że jeśli chcemy, aby wszystkie samochody były elektryczne, rocznie będziemy potrzebować 150 GW energii elektrycznej więcej – a to oznacza 20 do 25 proc. energii elektrycznej więcej, niż obecnie produkuje Europa.

Będziemy więc musieli znacznie zwiększyć produkcję energii elektrycznej. Ale będzie to musiał być prąd bezemisyjny – jeśli będzie pochodził z węgla lub gazu, to nie ma to sensu – orzekł Thierry Breton.