Dodatkowe badanie techniczne starszych samochodów wykonywane obowiązkowo dla potwierdzenia ich zdatność do ruchu drogowego po przekroczeniu określonego wieku i wielkości przebiegu – to jeden z flagowych pomysłów grupy ośmiu posłów Koalicji Obywatelskiej, który trafił na biurko ministra infrastruktury.

Reklama

Parlamentarzyści domagają się też wprowadzenia sankcji wobec osób odpowiedzialnych za zlecanie, oferowanie oraz wykonanie usługi usunięcia z pojazdu urządzeń zamontowanych przez producenta w celu ograniczenia emisji substancji szkodliwych dla zdrowia i środowisk. Czyli chcą wprowadzenia dla kierowców i mechaników kar za wycięcie z układu wydechowego filtra cząstek stałych (DPF lub FAP). W swoich żądaniach podpierają się m.in. raportem Najwyższej Izby Kontroli zatytułowanym "Eliminowanie z ruchu drogowego pojazdów nadmiernie emitujących substancje szkodliwe". Dokument NIK ujawnił rok temu, stąd niecierpliwość członków KO...

– Realizacja wniosków Najwyższej Izby Kontroli powinna być traktowana jako zadanie istotne i pilne, szczególnie w świetle opublikowania przez Światową Organizację Zdrowia 22 września 2021 roku aktualizacji rekomendacji dotyczących górnych poziomów stężeń zanieczyszczeń powietrza dla sześciu głównych zanieczyszczających je substancji, tj. pyłów zawieszonych PM2,5, pyłów zawieszonych PM10, dwutlenku azotu, dwutlenku siarki, tlenku węgla oraz ozonu – stwierdzają z wyrzutem posłowie KO w piśmie dotyczącym eliminowania z ruchu drogowego pojazdów nadmiernie emitujących substancje szkodliwe.

Badanie techniczne samochodu dwa razy w roku to dyskryminacja

Do propozycji parlamentarzystów odniósł się Rafał Weber, sekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury.

Reklama

Przedstawiciel resortu zauważa, że dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady z kwietnia 2014 r. w sprawie okresowych badań zdatności do ruchu drogowego pojazdów silnikowych i ich przyczep (…) określa w art. 5 ust. 4 możliwość nałożenia przez właściwy organ państwa członkowskiego obowiązku poddania pojazdu badaniu zdatności do ruchu drogowego przed upływem terminów badania (określonych w art. 5 ust. 1 dyrektywy), jeżeli zaistniały sytuacje określone w tym artykule, m.in. w przypadku gdy pojazd osiągnął przebieg 160 000 km.

– Dyrektywa zakłada możliwość, co oznacza, że wskazany artykuł 5 ust. 4 tiret czwarte dyrektywy nie podlega obowiązkowi wdrożenia – wyjaśnił Weber. – Ponadto, zaproponowanie przepisu będzie wzbudzało wiele wątpliwości w związku z obowiązkiem przeprowadzania w okresie jednego roku dwóch badań technicznych pojazdów, tj. okresowego, a także obowiązkowego, dodatkowego. "Dyskryminacja" lub bardziej "napiętnowanie" pojazdów z uwagi na wiek/przebieg, może wydawać się zupełnie nietrafione i pozbawione merytorycznej argumentacji – podkreślił.

Pomiar emisji spalin: posłowie nie mają pojęcia

Przedstawiciel ministerstwa nie omieszkał też wytknąć niekompetencji posłów jeśli chodzi o sposób przeprowadzania pomiaru emisji spalin w trakcie badań technicznych pojazdów.

– Obecnie dostępne technologie dające pełne wyniki kontroli zanieczyszczeń gazowych i pyłowych są kosztowne, bo wykonywane przy użyciu specjalistycznego sprzętu wykorzystywanego do badań homologacyjnych (tzw. hamownie silnikowe) – stwierdził Weber.

Reklama

– (…) Na stacjach kontroli pojazdów nie można przeprowadzić wszystkich badań emisji zanieczyszczeń, ponieważ do tego celu niezbędne są wspomniane hamownie silnikowe, a prawodawstwo UE nie nakłada takiego obowiązku. Te specjalistyczne urządzenia pomiarowo-badawcze najczęściej posiadają producenci silników lub jednostki uprawnione przeprowadzające badania homologacyjne (w Polsce np. Instytut Transportu Samochodowego, Przemysłowy Instytut Motoryzacji, Instytut Badań i Rozwoju Motoryzacji BOSMAL). Należy podkreślić, że inne państwa członkowskie UE także nie wprowadziły obowiązku wyposażenia stacji kontroli pojazdów w wymienione hamownie – wyjaśnił.

Wycięty filtr DPF: kierowcy diesli mogą odetchnąć?

A co z wycinaniem filtra DPF? – Wprowadzenie dodatkowych sankcji dla osób odpowiedzialnych za zlecanie, oferowanie oraz wykonywanie usługi usunięcia z pojazdu urządzeń zamontowanych przez producenta w celu ograniczenia emisji substancji szkodliwych dla zdrowia i środowiska oraz penalizacja takich działań wykracza poza właściwość Ministerstwa Infrastruktury – odparł przedstawiciel resortu.

Kary za usunięcie z układu wydechowego filtra cząstek stałych leżą w gestii Ministerstwa Sprawiedliwości. Czy resort kierowany przez Zbigniewa Ziobro zechce narazić się kierowcom starszych samochodów z silnikiem Diesla? To pytanie pozostaje otwarte…

DPF lub FAP, czyli filtr cząstek stałych to rozwiązanie, które ma zmniejszać emisję szkodliwych substancji zawartych w spalinach samochodowych, a szczególnie rakotwórczych cząsteczek sadzy. Nie jest tajemnicą, że właściciele aut napędzanych silnikami Diesla masowo usuwają ten element z układu wydechowego. Skąd wzięła się ta moda? W zależności od warunków eksploatacji, DPF trzeba wymienić na nowy po 80-200 tys. km, a to kosztuje od ok. 2 tys. zł do 15-16 tys. zł. Fachowcy z firm zajmujących się regeneracją filtrów zwracają uwagę na to, że trafiają do nich filtry zatkane już po 30 tys. km. I głównie z tych powodów kierowcy decydują się na wycięcie filtra DPF.

Sprawdzą czy filtr DPF został wycięty?

Instytut Transportu Samochodowego w 2018 roku opracował odpowiednie rozwiązanie. – Podczas badania technicznego auta – wyposażonego w silnik wysokoprężny – sprawdza się tzw. zadymienie, czyli zawartość sadzy w emitowanych spalinach. Zaostrzenie aktualnej i dopuszczalnej wartości tzw. zadymienia pozwoli efektywnie weryfikować pojazdy, w których filtr cząstek stałych został usunięty. Dotyczy to pojazdów spełniających wymagania norm Euro 5 i Euro 6 – powiedział dziennik.pl dr inż. Wojciech Jarosiński z ITS.

Do tego diagnosta miałby wpiąć się w system diagnostyki pokładowej pojazdu (EOBD), by potwierdzić wycięcie filtra cząstek stałych. Kierowcy musieliby też liczyć się z tym, że wyniki badań emisji zanieczyszczeń wchodzących w zakres okresowych badań technicznych będą archiwizowane. W efekcie pojazdy z usuniętym filtrem cząstek stałych nie uzyskają pozytywnego wyniku badania technicznego. By "przejść próbę" trzeba będzie doposażyć pojazd w brakujący filtr DPF.

– Czas pokaże czy konieczne będzie przeprowadzanie dwóch badań technicznych w ciągu roku. Niezależnie jednak od ostatecznych ustaleń, badanie techniczne to czynność, o której powinien pamiętać każdy kierowca. Sprawdzenie pojazdu przez fachowca jest istotne dla bezpieczeństwa zarówno kierującego, jak i innych uczestników ruchu drogowego. Warto też mieć na uwadze, że od 1 stycznia jazda bez ważnego badania technicznego grozi grzywną w wysokości nawet 3000 zł oraz zatrzymaniem dowodu rejestracyjnego – powiedziała nam Julia Langa, Yanosik.

Badanie techniczne samochodu / PAP / Marcin Bielecki