Dziennik Gazeta Prawana logo

Jak Volkswagen sfinansował stworzenie urządzenia manipulującego? Prawda wyszła na jaw

3 sierpnia 2017, 07:26
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Volkswagen polo
Volkswagen polo/Volkswagen
KE uważa, że Volkswagen powinien zrekompensować konsumentom straty poniesione w wyniku skandalu z fałszowaniem pomiarów toksyczności spalin. KE nie odniosła się jednak do tego, czy Volkswagen powinien zostać wpisany na unijną "czarną listę" firm.

Przemysł motoryzacyjny jest pod presją po skandalu, jaki wybuchł, gdy we wrześniu 2015 roku amerykańska Agencja Ochrony Środowiska (EPA) ujawniła, że w samochodach Volkswagena montowano urządzenia fałszujące wyniki pomiarów zawartości tlenków azotu w spalinach z silników Diesla. Volkswagen przyznał się do zainstalowania tych urządzeń w około jedenastu milionach samochodów. Oprogramowanie, znane pod angielską nazwą "defeat device" (urządzenie zakłócające), wyłączało system neutralizowania tlenków azotu podczas normalnej eksploatacji samochodu i włączało go po rozpoznaniu, że silnik poddawany jest testom.

Volkswagen znalazł się w ten sposób w centrum największego skandalu, jaki dotknął w ostatnich latach globalną branżę motoryzacyjną. Skutkiem jest też największy kryzys w 80-letniej historii firmy, który kosztował ją dotąd - jak podaje Reuters - 25 mld dolarów. Firma musi się obecnie liczyć z wieloletnimi procesami sądowymi oraz miliardowymi karami za łamanie przepisów o normach technicznych i ochronie środowiska.

Szef Europejskiego Banku Inwestycyjnego Werner Hoyer przyznał, że w 2009 roku 400 mln euro kredytu udzielonego Volkswagenowi przez EBI mogło zostać wykorzystane do zaprojektowania urządzenia manipulującego pomiarem toksyczności spalin. Dodał, że VW wprowadził też bank w błąd ws. urządzenia.

Do tej kwestii odniosła się Transparency International EU. Według organizacji, po ujawnieniu informacji o kredycie EBI Komisja Europejska powinna zdecydować o wpisaniu Volkswagena na czarną listę firm, które mają zablokowany dostęp do unijnych funduszy.

- powiedział Carl Dolan, dyrektor Transparency International EU.

O to, czy KE zamierza wpisać VW na taką listę, była pytana w środę na konferencji rzeczniczka Komisji Mina Andreewa. Nie odpowiedziała jednak na to pytanie.

Odwołała się do wywiadu, jakiego udzielił szef KE Jean-Claude Juncker we wtorek; wezwał w nim Niemcy i przemysł motoryzacyjny, by działały szybko i zdecydowanie w celu odbudowy zaufania. Juncker ostrzegł w wywiadzie dla telewizji ARD przed negatywnymi skutkami skandalu z manipulowaniem pomiarami emisji spalin dla międzynarodowego wizerunku Niemiec.

powiedziała Andreewa. Zapewniła, że Komisja Europejska, w ramach swoich kompetencji, będzie się zajmować sprawą skandalu.

Dodała, że w KE powstał specjalny zespół zajmujący się tą sprawą, którego prace koordynuje wiceszef KE Jyrki Katainen. Zaznaczyła, że KE sprawdza m.in., jak poszczególne kraje egzekwują regulacje dotyczące przemysłu motoryzacyjnego, w tym dotyczące zakazu stosowania urządzeń, które manipulują odczytami toksyczności spalin. Dodała, że w tym kontekście uruchomiono pięć procedur o naruszenie unijnego prawa, także wobec Niemiec, o to, że nie nałożono kar w tej sprawie.

- zaznaczyła.

- podkreśliła.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Zmiany w przepisach dla kierowców, najświeższe informacje ze świata motoryzacji, premiery, testy najnowszych modeli aut, porady. Od kiedy zakaz samochodów spalinowych? Czy pieszy ma zawsze pierwszeństwo? Gdzie zainstalują nowe fotoradary i kamery odcinkowego pomiaru prędkości? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziesz w newsletterze Auto.dziennik.pl.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj