Dziennik Gazeta Prawana logo

400 fotoradarów i systemy do łapania kierowców. Odchodzący rząd zostawił prezent [ZOBACZ MAPY]

10 listopada 2015, 13:38
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Nieoznakowany radiowóz ITD
Nieoznakowany radiowóz ITD/CANARD
Główny Inspektorat Transportu Drogowego kończy budowę systemu, który skutecznie uprzykrzy życie kierowcom. Specjalne rejestratory montowane na skrzyżowaniach i dokładnie 400 fotoradarów to nie wszystko. GITD na tym nie poprzestaje. Co więcej, twierdzi że taka taktyka przynosi pożądane efekty - i przedstawia dowody na poparcie tej tezy.

Główny Inspektorat Transportu Drogowego (GITD) niczym Wielki Brat ma oko na kierowców. A w zasadzie coraz więcej oczu coraz gęściej ustawianych przy drogach. Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD) finalizuje budowę wielkiej sieci, której zadaniem jest kontrola polskich dróg i kierowców. Wiadomo, że w najbliższych dniach CANARD odbierze ostatni z 400 fotoradarów, który będzie zarazem ostatnim tego typu urządzeniem zakupionym i zainstalowanym w ramach projektu "Budowa centralnego systemu automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym". 

Jednak 400 fotoradarów to nie wszystko. Jak już informowaliśmy wcześniej, uzupełnieniem tej wielkiej sieci będzie 20 rejestratorów przejazdu na czerwonym świetle. GITD zakończyło procedurę odbioru wszystkich urządzeń.

Gdzie kierowcy muszą się pilnować? Lista miejsc

Co ważne miejsca/skrzyżowania, gdzie będzie działać nowy system nie będą oznakowane tak jak np. klasyczne fotoradary. Wiadomo, że 20 instalacji do monitorowania skrzyżowań i rejestracji wjazdu na czerwonym świetle ustawiono: w województwie dolnośląskim w Polkowicach; w województwie pomorskim w Luzinie, Miszewie i Mostach; w województwie wielkopolskim w Komornikach i Pile; w województwie kujawsko-pomorskim w Grębocinie, Kowalu oraz Nakle nad Notecią; w województwie śląskim w Pyskowicach i Łaziskach Górnych; w województwie małopolskim w Olkuszu i Łukanowicach; w województwie lubelskim w Anielinie u zbiegu ulicy Puławskiej z drogą krajową nr 12; w województwie mazowieckim w Markach, Mrokowie oraz Jabłonnie; w województwie łódzkim w Zgierzu; w województwie podkarpackim w Ropczycach i Stalowej Woli.

Poza tym wzdłuż szos instalowanych jest jeszcze 29 urządzeń do odcinkowego pomiaru prędkości (OPP). Wiadomo, że 14 z nich już zostało przekazanych w ręce GITD. Z danych, do których dotarł dziennik.pl, wynika, że OPP w sumie obejmie ponad 81 km dróg na terenie całego kraju. Najkrótszy odcinek wyznaczony do monitoringu mierzy niecałe 900 m (droga krajowa 78 - Gorzyce w Śląskiem). Najdłuższy przewidziano w biegu krajowej 61 (Kisielnica-Stawiski, Podlaskie) i tam ciągnie się przez ponad 6,2 km. Koszt budowy systemu to 9 mln zł.

Fragmenty dróg objęte odcinkowym pomiarem prędkości będą oznakowane podobnie jak w przypadku fotoradarów - znanym wszystkim kierowcom niebieskim znakiem D51 uzupełnionym o tabliczkę "Kontrola średniej prędkości na odcinku … km".

Jak działa odcinkowy pomiar średniej prędkości?

Na każdym z 29 odcinków dróg zostaną zainstalowane metalowe konstrukcje, a na nich kamery odczytujące numery rejestracyjne pojazdów (jeden zestaw na początku odcinka, drugi na końcu). Kiedy samochód lub motocykl opuści kontrolowany odcinek, system wyliczy jego średnią prędkość na całym dystansie na podstawie czasu przejazdu. Jeżeli trasa została pokonana zbyt szybko, kierowca zapłaci mandat.

7868704-mapa-lokalizacji-odcinkowego-pomiaru.jpg
Mapa lokalizacji odcinkowego pomiaru średniej prędkości

W tym przypadku także obowiązują nowe przepisy, w myśl których za przekroczenie dozwolonej prędkości o 50 km/h na obszarze zabudowanym prawo jazdy odbierane jest na 3 miesiące. Nowy system będzie bardziej bezwzględny niż fotoradary ustawiane na masztach - chodzi o mierzenie prędkości na długich odcinkach drogi, a nie punktowo.

Kierowcy nie mogą też zapomnieć o 29 samochodach uzbrojonych w fotoradary, które także mogą działać przy dowolnej drodze jak urządzenia stacjonarne. 

Dziś GITD potwierdziło nam, że wszystkie elementy tej ogólnopolskich sieci będą uruchomione do 31 grudnia 2015 roku.

Kierowcy boją się fotoradarów jak ognia?

Główny Inspektorat Transportu Drogowego twierdzi, że pomimo wzrastającej liczby fotoradarów na przestrzeni ostatnich 2 lat można zaobserwować znaczący spadek statystyk wykroczeń popełnianych w miejscach monitorowanych przez te urządzenia.

- przyznaje w rozmowie z dziennik.pl Łukasz Majchrzak, naczelnik wydziału analiz Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym.

Wcześniej CANARD zarządzał siecią 300 urządzeń, z których 60 zostało zainstalowanych pomiędzy majem a wrześniem 2013 roku. Potencjalnie rozbudowa sieci fotoradarów mogła zaowocować więc większą liczbą zarejestrowanych wykroczeń, jednak zachowanie kierowców poruszających się w sąsiedztwie tych urządzeń przeczy temu założeniu.

- mówi Marcin Flieger, Dyrektor Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym.

Przedstawiciele CANARD jako koleją przyczynę spadku wykroczeń wskazują zaostrzenie przepisów drogowych wprowadzone 18 maja 2015. Od wejścia w życie nowych regulacji do 17 września doszło do 11 843 wypadków, w których zginęło 936 osób. W analogicznym okresie 2014 roku miało miejsce 13 389 zdarzeń drogowych, w których życie straciło 1168 osób.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Zmiany w przepisach dla kierowców, najświeższe informacje ze świata motoryzacji, premiery, testy najnowszych modeli aut, porady. Od kiedy zakaz samochodów spalinowych? Czy pieszy ma zawsze pierwszeństwo? Gdzie zainstalują nowe fotoradary i kamery odcinkowego pomiaru prędkości? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziesz w newsletterze Auto.dziennik.pl.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj