Dziennik Gazeta Prawana logo

Chcesz kupić samochód? Teraz jest już za późno

14 marca 2012, 09:45
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Sprzedawcy aut nie wytrzymują huśtawki kursowej. Żeby zwiększyć rentowność działalności, powoli podnoszą ceny samochodów. Od początku roku podrożały auta osobowe i dostawcze w zdecydowanej większości działających w naszym kraju firm.

– Ceny podnoszone są inteligentnie. Producenci wykorzystują np. zmianę rocznika czy wprowadzenie nowego modelu – zauważa Rafał Bober z Autosalon24.pl.

Wysokość podwyżek jest zróżnicowana. Popularne marki, takie jak Ford, Skoda, Toyota czy Peugeot, zdrożały średnio o kilkaset złotych. W przypadku marek premium, takich jak Land Rover, auta w podstawowej wersji są droższe o 2 – 3 tys. zł.

W Skodzie model Octavia podrożał o 1,2 tys. zł, a Fabia o 700 zł. Więcej trzeba zapłacić również za niektóre modele Opla. Cena Corsy w najdroższej wersji wzrosła o 1,4 tys. zł. Według sprzedawców niemieckiej marki zmniejszone zostały także rabaty, które mają zachęcić klientów do kupna starego rocznika. Premia skurczyła się z 9 do 4,5 tys. zł. Ceny wzrosły też w Renault. – Średnio o 0,8 proc. zarówno na samochody osobowe, jak i dostawcze – mówi Grzegorz Paszta, rzecznik prasowy Renault Polska.

Podobna jest skala podwyżek w Maździe i Toyocie. – Podwyższyliśmy ceny ze względu na kurs euro – przyznaje Robert Mularczyk, rzecznik prasowy Toyota Motor Poland. Dodaje, że ceny odbiły się negatywnie na rentowności działalności w zeszłym roku.

Według ekspertów nie można wykluczyć dalszych podwyżek w kolejnych miesiącach. Łukasz Paździor, szef Mazdy w Polsce, mówi, że podniósł ceny już w styczniu, ale nie kryje, że myśli o kolejnych rewizjach cennika. – Analizujemy obecnie tę sprawę – przyznaje.

W japońskim koncernie na decyzję wpływ będzie miał nie tylko kurs złotego wobec euro, lecz przede wszystkim relacja między jenem i euro.

Firmy nie chcą zdradzić, po jakim kursie przeliczają obecnie zagraniczne waluty. Jednak nie kryją, że ostatnie miesiące, gdy kurs szybował w okolicach 4,5 zł za euro, obniżył spodziewaną rentowność sprzedaży nawet o 10 proc. Większość importerów wciąż jest pod kreską, bowiem kalkulowali ceny w oparciu o kurs na poziomie 4,0 zł za euro. Co więcej, przedstawiciele firm motoryzacyjnych nie spodziewają się dalszego umocnienia złotego. Raczej obawiają się ponownego osłabienia polskiej waluty.

Rafał Bober zwraca jednak uwagę, że na rynku są też pozytywne sygnały. Volkswagen wbrew innym właśnie obniża ceny, co jest elementem strategii związanej z przejęciem sieci dystrybucji w Polsce. Passata, w zależności od silnika i wersji nadwozia, można kupić o 2 – 3 tys. zł taniej. Ceny nie wzrosły dotąd również w Fiacie, starającym się odzyskać tracony udział w rynku. Ale i tam bacznie przyglądają się sytuacji.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zmiany w przepisach dla kierowców, najświeższe informacje ze świata motoryzacji, premiery, testy najnowszych modeli aut, porady. Od kiedy zakaz samochodów spalinowych? Czy pieszy ma zawsze pierwszeństwo? Gdzie zainstalują nowe fotoradary i kamery odcinkowego pomiaru prędkości? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziesz w newsletterze Auto.dziennik.pl.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj