Reklama
Reklama
Warszawa
Reklama

Zakazana motoryzacja czyli... szpiegostwo

19 grudnia 2011, 10:48
Chevrolet Bel Air z 1955 r. sfotografowany w Warszawie w 1957 roku. Auto ma tablice dyplomatyczne. Przeważnie po kilku latach użytkowania auta z ambasad były sprzedawane osobom prywatnym w drodze przetargu lub przekazywane Motozbytowi
Chevrolet Bel Air z 1955 r. sfotografowany w Warszawie w 1957 roku. Auto ma tablice dyplomatyczne. Przeważnie po kilku latach użytkowania auta z ambasad były sprzedawane osobom prywatnym w drodze przetargu lub przekazywane Motozbytowi / Inne
Sportowe camaro i corvette powodują wzrost adrenaliny u prawdziwych miłośników motoryzacji. Nie inaczej było w czasach komunizmu, gdy fani czterech kółek mimo wyrzeczeń i trudów zdobywali osobowe Chevrolety. Po 1956 roku pojawił się tzw. marynarski import, wiele aut sprowadzali wracający z wieloletnich kontraktów technicy, lekarze oraz dyplomaci. Samochody przywozili do Polski także obywatele USA i Kanady odwiedzający rodziny. W ten sposób od roku 1956 do początku lat 60. do Polski sprowadzono ok. 3 tys. samochodów. Na przełomie lat 50. i 60. rząd kupił partię kilkudziesięciu Chevroletów dla polskich placówek dyplomatycznych oraz kilku ministerstw. Czasami Chevrolety (także te wycofane z ambasad i ministerstw) pojawiały się na giełdach i były rozchwytywane przez wielbicieli amerykańskiej motoryzacji. Te wozy uchodziły za solidnie zbudowane i wygodne. Najwięksi entuzjaści amerykańskich samochodów potrafili zdobywać auta niemal spod ziemi. Kolekcjoner i użytkownik „krążowników szos” z USA, Andrzej Esse wspominał, że dostał (!) Chevroleta z ambasady Wietnamu. Pasjonatów nie zniechęcał nawet brak serwisu Chevroleta. Części do aut zdobywali w najróżniejszy sposób. Esse wymienił przypadek wymontowania zespołów z Chevroleta należącego do attaché ambasady amerykańskiej. Zmieniający placówkę Amerykanin nie chciał zabierać samochodu i zanim zostawił go w Motozbycie, pozwolił znajomym wymienić kilka części. Co jest typowe dla tamtych czasów, milicja wezwała na komendę właściciela polskiego samochodu, podejrzewając go o szpiegostwo i przekazywanie tajemnicy wrogowi.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama
Reklama
Tematy:
milicja chevrolet samochód

Powiązane

Reklama

Komentarze(7)

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut. Zanim dodasz komentarz -zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
  • AK
    2012-01-26 10:37:57
    ~BLAZENADA2011 - a teraz niby kto rządzi.
    0
  • Julia
    2011-12-19 11:23:58
    Jedno jest pewne .Tamte samochody były piękne ,miały swą duszę .Teraz służą samochody do przemieszczania się .Przyznam się , że ja nie zbyt dbam o swe samochody.Maja mnie dowieźć do pracy i służyć do mych celów .
    0
  • Adamson
    2012-01-30 06:26:37
    Julio - Ja mam i dbam. Kocham stare samochody, wlasnie za to, ze maja dusze. Dzisiejsze juz nie maja, chociaz tez sluza ludziom. Pozdrawiam. Adams.
    0
  • Ciekawski
    2012-02-04 17:03:37
    W Kraju rzondzom ciemniaki - kto to powiedzial 50 lat temu ? Pamietam ze Gomulka
    sie oburzyl gdy to uslyszal.
    0
  • Potworny
    2012-02-07 18:35:23
    "fani czterech kółek mimo wyrzeczeń i trudów zdobywali osobowe Chevrolety" jęzk polski być trudny...
    0
  • ZBRODNIARZE KOMUNISTYCZNI
    2012-03-15 18:06:28
    NAJWAZNIEJSI POLSCY ZBRODNIARZE KOMUNISTYCZNI JEZDZILI CHEVROLETAMI, MNIEJ WAZNI WOLGAMI , JESZCZE MNIE WAZNI WARSZAWAMI A PRZECIETNY POLAK WRZYCAL DWA JAJKA DO SPODNI I CZEPIAL SIE TRAWAJU. DZISIAJ JEST PODOBNIE, ZBRODNIARZE KOMUNISTYCZNI SIE PRZEFARBOWALI I TERAZ JAKO BIZESMENI JEZDZA BUGATTI, BELTLEYAMI CZY MAYBACHAMI.
    0
  • BLAZENADA
    2011-12-19 13:32:36
    I POMYSLEC SIE URODZILEM SIE W TAKIM DURNOWATYM KRAJU GDZIE RZADZILI DURNIE. HAHAHAHAHAHAHAH
    1
Reklama

Zobacz więcej

Reklama