Samochody kupuje się oczami, i nie jest to nawet jakaś specjalnie tajemna wiedza. Po prostu, tak już jest, że bardzo często liczy się pierwsze wrażenie. I to ono decyduje o tym, czy ktoś podpis na przelewie złoży, czy jednak nie. Najdziwniejsze jest więc w tym wszystkim to, że niby wszyscy o tym wiedzą, a niektórzy czasem pokazują światu samochody, które swoim wyglądem chcą nas bardzo skutecznie zachęcić do tego, żebyśmy swoje pieniądze zainwestowali jednak gdzie indziej. Bo nie są to nie są modele nijakie lub tylko trochę nieudane – nie, to są modele po prostu paskudne.

Reklama

Pamiętacie SsangYonga Rodiusa? Właśnie. Ten wybitnie pokraczny duży van na stałe zapisał się w historii jako jeden z najbrzydszych samochodów świata. Ale idźmy dalej: oto bowiem zaprezentowany w podobnym okresie model Actyon też raczej trudno było nazwać ucztą dla oczu. I to delikatnie rzecz ujmując. I choć oba auta mają swoje wąskie grupki zwolenników, to jednak – dziwnym trafem – światowych rynków raczej nie zawojowały. Ale z tym koniec: to było niecałe 20 lat temu, a dziś Koreańczycy z SsangYonga pokazują nam już zupełnie inne oblicze.

Nowy SsangYong Torres: zmienione oblicze Koreańczyków

Na przykład to należące do ich najnowszego SUV-a. Torres został oficjalnie pokazany w Polsce już kilka miesięcy temu i już wtedy wiedzieliśmy, że od strony designu na rynek wkracza bardzo mocny nowy gracz. Jasne, niektórzy dostrzegą w nim inspiracje innymi markami (np. Land/Range Rover, Jeep), inni uznają go za nieco przerysowanego, ale przy tym wszystkim z pewnością jest to auto, które nie powstało z tej samej gliny, co Rodius i Actyon. A nawet koło nich nie stało.

Nowy SsangYong Torres: jak jeździ koreański SUV? / dziennik.pl / Piotr Wróbel
Nowy SsangYong Torres: jak jeździ koreański SUV? / dziennik.pl / Piotr Wróbel

Czy nowy SsangYong Torres mi się podoba? Bez bicia powiem, że owszem. Jest całkiem nieźle. Tu przetłoczenia, tam ostre linie i mogące się wydawać pozbawione sensu uchwyty na masce, do tego 20-calowe koła z oponami Nexen (bazowo mamy "17-ki"), grill z sześcioma "wlotami" (tak, Jeep ma ich siedem, natomiast sześć wlotów to tradycja SsangYonga), tylna klapa z czymś co imituje pokrywę na koło zapasowe i – według zapewnień producenta – jeden z największych bagażników w swojej klasie. Pierwsze wrażenie, a to przecież ono często decyduje o ewentualnym zakupie, jest więc dobre.

Nowy SsangYong Torres / dziennik.pl / Piotr Wróbel

Nowy SsangYong Torres: jakie wnętrze?

A drugie wrażenie? Zajmuję miejsce za kierownicą i… wciąż jest dobrze. Należy pamiętać o tym, że podstawione do testów Torresy występują w większości w najwyższej wersji wyposażenia, na dodatek są to egzemplarze "wypasione" w zasadzie pod korek. Tworzywa w górnej części kokpitu są przyjemne i miękkie, deska została wykończona modnym ostatnio "przeszyciem". Gorzej jest np. w dolnej części kokpitu, tablet systemu infotainment wygląda chyba trochę jak doczepiony na siłę, a wielka i dziwnie uformowana kierownica plus specyficzna pozycja za kierownicą sprawiają, że przez chwilę mam wrażenie obcowania z… autem dostawczym. Ale tylko przez chwilę.

Nowy SsangYong Torres: jak jeździ koreański SUV? / dziennik.pl / Piotr Wróbel
Nowy SsangYong Torres: jak jeździ koreański SUV? / dziennik.pl / Piotr Wróbel

Torres mierzy 4,7 m, jest więc dłuższy m.in. od Toyoty RAV4 i Kii Sportage. Rozstaw osi? Zbliżony jak u wyżej wymienionych rywali – 2680 mm. A mimo to we wnętrzu miejsca jest mnóstwo, rozpieszcza w tym względzie zwłaszcza drugi rząd siedzeń. SsangYong chwali się, że bagażnik ma, według normy VDA, nieco ponad 700 l (!). Nie do końca wiadomo tylko, do jakiego punktu (linia dachu?) było to mierzone.

Nowy SsangYong Torres: jak jeździ?

Tyle pierwszych wrażeń, pora wsiadać za kierownicę i ruszać. Pod maską – jedyny dostępny w tej chwili silnik, czyli benzynowe 1.5 turbo z bezpośrednim wtryskiem paliwa o mocy 163 KM (maksymalny moment obrotowy: 280 Nm). Hybryda? Nie ma. Miękka hybryda, diesel? Nic z tego. Jest tylko benzyniak, ale niebawem do oferty ma dołączyć wersja elektryczna. Silnik benzynowy może być łączony ze skrzynią ręczną lub klasycznym automatem 6b (konwerter momentu) japońskiej marki Aisin-Warner. Napęd: na przód lub 4x4 z możliwością "zblokowania" napędu na stałe do prędkości 40 km/h.

Nowy SsangYong Torres: jak jeździ koreański SUV? / dziennik.pl / Piotr Wróbel
Nowy SsangYong Torres: jak jeździ koreański SUV? / dziennik.pl / Piotr Wróbel

Ruszam z miejsca i gdy już przyzwyczajam się do wielkiej kierownicy, to z pewnym zaskoczeniem stwierdzam, że układ jest dość bezpośredni i nieprzesadnie mocno wspomagany. Torres szybko reaguje na ruchy kierownicą, ale za gwałtowniejszymi manewrami nie przepada i szybko zaczyna się wychylać. Zaletą zawieszenia (z przodu kolumny resorujące, z tyłu wielowahacz) jest stosunkowo dobry komfort i przeważnie cicha praca. Mimo 20-calowych felg testowanego egzemplarza.

Nowy SsangYong Torres: jakie multimedia?

Regulowane elektrycznie fotele są poprawne, plus za dość dużą liczbę schowków, uchwytów i półeczek. Nawet w najniższym ustawieniu fotela siedzi się na tyle wysoko, że widać, gdzie kończy się pokrywa silnika – fajna sprawa, ułatwia manewrowanie i ewentualną jazdę w terenie. Ciekawostka: w kokpicie nie ma żadnych fizycznych pokręteł ani przycisków poza tymi umieszczonymi przy górnym ekranie i na kierownicy (czy już mówiłem, że jest ogromna?). Klimatyzację obsługujemy poprzez dotykowy ekran (8 cali) umieszczony centralnie poniżej głównego tabletu (9 cali). Całość działa dość sprawnie i szybko reaguje na dotyk, ale nie da się ukryć, że ekranik jest na tyle nisko, że przynajmniej na początku, aby podnieść temperaturę, muszę na dłuższą chwilę oderwać wzrok od drogi. Na tym samym wyświetlaczu znajduje się m.in. "guzik" do wyłączania systemu start-stop i wybór trybów jazdy.

Nowy SsangYong Torres: jak jeździ koreański SUV? / dziennik.pl / Piotr Wróbel
Biegi mApple CarPlay? Tak, ale po kablu / dziennik.pl / Piotr Wróbel

A propos multimediów: nawigację dostarcza TomTom, jest Android Auto i Apple CarPlay, a obraz z kamery cofania jest ostry i wyraźny, lecz w przypadku auta testowego to już koniec dobrych wiadomości. Przede wszystkim dlatego, że mieliśmy w trakcie prezentacji do czynienia w egzemplarzami przedprodukcyjnymi – objawiało się to np. tym, że system co minutę-dwie się zawieszał i samoczynnie uruchamiał od nowa. Po którymś razie przestałem liczyć, bo musiałbym zapisywać liczby na kartce. Na szczęście centrala w Korei o problemie podobno wie i ma on zostać wyeliminowany zanim auto trafi do salonów.

Nowy SsangYong Torres: jakie spalanie?

Trochę szkoda, że CarPlay nie działa bezprzewodowo, a jedynie po kablu. No i ten brzęczyk systemu utrzymania pasa: auto najpierw dość mocno szarpie kierownicą, by skorygować tor jazdy, a gdy to nie pomaga, odzywa się dość irytujący brzęczyk. Pozostaje układ odłączyć lub… jeździć tak, by systemu nie wzbudzać.

Nowy SsangYong Torres: jak jeździ koreański SUV? / dziennik.pl / Piotr Wróbel
Nowy SsangYong Torres: jak jeździ koreański SUV? / dziennik.pl / Piotr Wróbel

Wyciszenie kabiny jest poprawne, a przynajmniej do 120-130 km/h. Szybciej nie jechałem, bo nie było gdzie. Poza tym tandem silnik/automatyczna skrzynia dobrze radzą sobie podczas spokojnej jazdy, czyli wtedy, gdy się ich mocno nie pogania. Ostrzejsza jazda oznacza w zasadzie tylko wyższy poziom hałasu i nie zawsze wystarczająco zdecydowane działanie skrzyni plus lekkie, aczkolwiek wyczuwalne szarpnięcia. Biegi można też zmieniać samemu, np. poprzez duże i dość wygodne łopatki za kierownicą. Spalanie? Niemałe, bo bez wjeżdżania do miast osiągnąłem wynik nieco ponad 10 l/100 km. W pojedynkę i bez bagażu. Pytanie, jak napęd sprawdzi się z kompletem pasażerów i z wyładowanym pod korek bagażnikiem.

Nowy SsangYong Torres: będzie też z LPG

Dobra wiadomość jest jednak taka, że w Polsce SsangYong pojawi się też w wersji z LPG. Instalację dilerzy będą dokładali u siebie i będzie ona objęta pełną ochroną gwarancyjną (5 lat/100 tys. km). Ale jak to, zapytacie, po co LPG przy wtrysku bezpośrednim? No właśnie, z tego względu układ montowany w Torresie (dopłata: 6500 zł) będzie cały czas działał na obu paliwach. Jak mówią przedstawiciele marki, dotrysk benzyny ma wynosić ok. kilkanaście procent tego, ile auto zużyje gazu. Czy warto? Przy obecnych cenach paliw i jeśli ktoś dużo jeździ – pewnie tak.

Ceny Torresa ruszają od 139 900 zł, co za auto dość duże, nieźle wyposażone i objęte długą gwarancją (5 lat/100 tys. km) jest ofertą dość uczciwą. Wyposażenie najtańszej wersji Joy zawiera m.in.: 7 poduszek powietrznych, w pełni LED-owe oświetlenie, 12,5-calowy cyfrowy zestaw wskaźników, pakiet systemów bezpieczeństwa i Android Auto/Apple CarPlay, automatyczną dwustrefową klimatyzację oraz 17-calowe alufelgi. Wydaje się, że Torres będzie miał szansę nieco utrzeć nosa bardziej utytułowanej konkurencji.

Reklama

Nowy SsangYong Torres: jakie ceny?

SsangYong Torres z napędem na przód Joy Adventure Adventure Plus Wild
Silnik 1.5 GDI Turbo 163 KM 6MT 139 900 zł 154 900 zł - -
Silnik 1.5 GDI Turbo 163 KM 6AT - 164 900 zł 176 400 zł 192 900 zł
SsangYong Torres z napędem 4x4 Joy Adventure Adventure Plus Wild
Silnik 1.5 GDI Turbo 163 KM 6MT napęd 4x4 - 164 900 zł - -
Silnik 1.5 GDI Turbo 163 KM 6AT napęd 4x4 - 174 900 zł 186 900 zł 202 900 zł
Pokrywa wygląda tak, jakby miało pod nią być koło zapasowe. Tymczasem, poza obiektywem kamery cofania, nie ma tam nic / dziennik.pl / Piotr Wróbel
Dużo miejsca na długość i wysokość, roletki przeciwsłoneczne na szybach. Brawo / dziennik.pl / Piotr Wróbel
Elektrycznie sterowana klapa otwiera się, wbrew pozorom (patrz kształt klamki) nie w bok, lecz do góry / dziennik.pl / Piotr Wróbel
Apple CarPlay? Jest, ale "po kablu" / dziennik.pl / Piotr Wróbel
Klapa otwiera się, wbrew pozorom, do góry / dziennik.pl / Piotr Wróbel
A tu można sobie coś przyczepić. Na przykład… kamerkę GoPro. Tak przynajmniej usłyszałem od jednego z przedstawicieli marki / dziennik.pl / Piotr Wróbel
Sześć "wlotów" znamy już ze starszych modeli koreańskiej marki. To absolutnie nie jest nawiązanie do Jeepa. Zupełnie / dziennik.pl / Piotr Wróbel
Nominalnie mamy do dyspozycji 703 l (VDA). Maksymalnie Torres zabierze na pokład 1662 l ładunku / dziennik.pl / Piotr Wróbel
LED-owe reflektory to standard każdej wersji / dziennik.pl / Piotr Wróbel