Jedno jest pewne - obok Alfy Romeo trudno jest przejść obojętnie. Dla wielu to jedne z najpiękniejszych, a przy tym w miarę dostępnych samochodów. Inni utożsamiają tę markę z problemami dla kierowcy i mechanika. To prawda, włoskie auta czasem mogą dać się we znaki. Żeby radość z posiadania Alfy nie zamieniła się w koszmar, warto jeszcze przed zakupem uświadomić sobie, że auto tej marki nigdy nie będzie ani najtańszym, ani najbardziej niezawodnym i praktycznym wyborem. Jeśli ktoś lubi przyjemności i jest gotów za nie płacić, a przy tym nie jest maniakiem perfekcji, to szczęśliwy, choć momentami masochistyczny "związek" będzie trwał latami.

Włoska piękność to nie alternatywa dla Golfa
Jeśli jednak taki samochód trafi w niewłaściwe ręce, to z pewnością bardzo szybko potwierdzą się wszystkie uprzedzenia związane z marką. Mimo podobnej ceny i osiągów starsze Alfy nigdy nie będą sensowną alternatywą dla Golfów GTI, Astr GSI czy BMW serii 3. Niemiecką konkurencję można naprawić niemal na każdym rogu, części są ogólnodostępne. Z Alfą nie jest już tak łatwo. To auta dla koneserów, gotowych czasem na pewne poświęcenia.

Poszukiwanie części i serwisu to wyzwanie
Dotyczy to szczególnie starszych modeli, nawet takich, których produkcja trwała jeszcze do lat 90. Trudno liczyć na bezproblemową eksploatację w sytuacji, kiedy polskie przedstawicielstwo firmy nie jest zainteresowane sprowadzaniem części, podobnie zresztą jak większość dużych hurtowni, które często mają je wprawdzie w katalogach, ale w magazynie już nie. Można oczywiście sprowadzać części z Włoch. Tyle tylko, że w takiej sytuacji zawsze lepiej jest brać poprawkę na śródziemnomorską mentalność. Jeśli część ma być na miejscu za tydzień, termin w warsztacie warto zarezerwować dopiero za trzy... Znacznie lepiej układa się współpraca z niemieckimi specjalistami od włoskich aut. W Niemczech do Alfy można kupić niemal wszystko. Tyle tylko, że nie każdy ma taką możliwość - bez karty kredytowej i dostępu do internetu może to być trudne.

Nowsze modele
Nowe Alfy są piękne i... drogie w eksploatacji. W przeciwieństwie do starszych modeli utrzymanie tych samochodów wymaga głównie sporych pieniędzy, a już niekoniecznie kreatywności w wyszukiwaniu części i kompetentnych mechaników. Uwaga! W przypadku Alf nie działa reguła, że mniejsze auto oznacza niższe koszty w serwisie. Mała, kompaktowa Alfa 147 korzysta z bardzo podobnych rozwiązań technicznych, co np. większa 156 czy 159, zaliczane do klasy średniej.

Niezbyt drogie w utrzymaniu okazują się jedynie młode egzemplarze modelu 145 i 146, które jednak nie rozpieszczają niezawodnością. Na giełdach i w ogłoszeniach króluje model 156, sprzedawany często w atrakcyjnych cenach przez właścicieli, którzy dowiedzieli się, ile tysięcy będzie kosztował kolejny duży przegląd.

Starsze modele
Kiedyś konstruktorzy Alfy Romeo byli bardzo oryginalni. Ostatnim autem "starej szkoły" była Alfa 75, która pod skromną karoserią kryła np. transosiowy układ napędowy z silnikiem z przodu i skrzynią biegów oraz mechanizmem różnicowym z tyłu. Pierwsze spotkanie niedoświadczonego mechanika z tym autem grozi szokiem! Jeśli chodzi o prawdziwe "staruszki", wizytę w ASO można sobie podarować. Zakup kilkunastoletniej Alfy często okazuje się finansową wpadką. Dotyczy to też najtańszych modeli. Przyzwoicie wyglądającą Alfę Romeo 33 można kupić już za ok. 3 tys. zł. Cóż z tego, jeśli tuż po zakupie tyle samo zapłacimy za przegląd i naprawę kilku usterek?

Gdzie serwisować?
Wśród "alfistów" serwisy autoryzowane nie cieszą się najlepszą opinią. O ile zazwyczaj całkiem przyzwoicie radzą sobie z nowymi modelami, o tyle kierowcy starszych aut narzekają na ceny i brak chęci. Kiepskim pomysłem jest też korzystanie z serwisów "ogólnomechanicznych", obsługujących pojazdy wszystkich marek. Mimo że np. nowsze modele są w pewnym stopniu spokrewnione z Fiatami, to nie brakuje rozwiązań i słabostek typowych waśnie dla Alfy - lepiej, żeby mechanik nie uczył się na naszym samochodzie. Na rynku funkcjonują też serwisy nieautoryzowane, specjalizujące się w naprawach włoskich aut. To chyba najlepszy sposób na serwis Alfy po gwarancji.

Co się psuje?
W starszych modelach psuć może się w zasadzie wszystko. Wynika to przede wszystkim z burzliwej przeszłości oraz z tego, że większość podzespołów wykonano z materiałów kiepskiej jakości. Najgorzej spisują się pod tym względem samochody z lat 80. i początku 90. Od kilku lat Alfa Romeo poprawia jakość. Efekty widać, ale do japońskich konkurentów wciąż daleko. W nowych modelach do typowych problemów należą uszkodzenia zawieszenia, niesprawne łożyska docisku sprzęgła (zintegrowane z wysprzęglikiem), popsute skrzynie biegów, elementy elektroniczne i wariatory rozrządu.

Wymagające auta
Nie kupuje się Alfy Romeo, żeby jeździć spokojnie. Stąd też bierze się duża część opinii o tym, że są to samochody awaryjne i delikatne. Przy brutalnym traktowaniu muszą się psuć nieco częściej. Faktem jest, że są bardzo wrażliwe na zaniedbania serwisowe. Wielu kierowców zapomina o tak podstawowych czynnościach, jak kontrola poziomu oleju i jego ewentualne uzupełnianie. To bardzo ważne, bo nawet nowe egzemplarze zużywają go relatywnie dużo. Liczy się też jakość oleju. Tu Alfy nie znoszą kompromisów. A remonty silników, szczególnie V6, są bardzo drogie.
Jacek Ziomek, właściciel serwisu Arkuszowa 2a

Jak kupić dobrą Alfę?
"Najpierw znajdź dobrego mechanika, potem szukaj samochodu" - to jedna z ciekawszych rad, jakie można znaleźć na forach internetowych miłośników tej marki. To rzeczywiście dobry pomysł! Alfy Romeo lepiej nie kupować pod wpływem chwili. Warto wcześniej poszperać w internecie, popytać fachowców. Jeśli ma to być samochód używany, to już na etapie pierwszych oględzin dobrze jest mieć ze sobą mechanika. I to nie dowolnego, ale takiego, który specjalizuje się właśnie w Alfach. Kontakt z ekspertami najprościej jest złapać za pośrednictwem klubów i forów internetowych. Wybór jest duży: IK@R (www.cuoresportivo.pl), www.alfaclub.pl, alfaholicy (www.alfaholicy.net), http://www.alfapomorze.pl - to tylko kilka przykładów.

Dlaczego używane Alfy Romeo bywają tanie?
Nawet stosunkowo młode auta tej marki sprzedawane są relatywnie tanio. Często decyzja o pozbyciu się samochodu jest "ucieczką do przodu" dotychczasowego właściciela, który np. dowiedział się, jakie wydatki czekają go w najbliższym czasie. Jeżeli nie chcemy rozpocząć przygody z tą marką od katastrofy finansowej, nie warto kupować aut, którym cokolwiek dolega lub zbliża się termin wykonania dużego przeglądu. Ewentualnie, jeśli już zdecydujemy się na takie rozwiązanie, trzeba to uwzględnić podczas negocjacji cenowych. Koniecznie z dużym zapasem, bo Alfa lubi czasem zaskakiwać. Generalnie, Alfy Romeo nigdy nie można kupować za "ostatnie pieniądze". Jeśli mamy do wydania 30 tys., to nie warto wybierać auta droższego niż 20 tys. zł. "Zaskórniaczek" może się przydać. Lepiej naprawić wszystko na samym początku, nawet nieco na wyrost, a potem cieszyć się jazdą. Mimo że dużo samochodów na rynku wtórnym pochodzi z polskich salonów, nie brakuje egzemplarzy z cofniętymi licznikami. Kłamstwo ma tu krótkie nogi - w nowych modelach przebieg zapisywany jest w kilku miejscach. Podłączenie do komputera diagnostycznego demaskuje oszustwo.

Podsumowanie
- W jednym z niemieckich pism motoryzacyjnych przeczytałem ostatnio celną uwagę. W wolnym przekładzie brzmiała ona mniej więcej tak: "wszystkie nowe auta są już tak kiepskie, że z czystym sumieniem można sobie kupić nawet Fiata". To samo dotyczy zakupu nowej Alfy Romeo. Jeżeli ktoś ma ochotę i przede wszystkim stać go na taką przyjemność, to nie powinien się wahać. Aktualne modele tej marki wcale nie są dużo bardziej awaryjne od nowych Peugeotów, Fordów, Volkswagenów czy nawet Mercedesów. Proszę mnie tylko źle nie zrozumieć - Alfy nadal nie są szczególnie niezawodne... W przypadku używanej Alfy Romeo trzeba zawsze pamiętać o tym, że nowe auta tej marki kupują sobie zazwyczaj ludzie, którzy przynajmniej od czasu do czasu lubią pojeździć ostrzej niż przewiduje "Prawo o ruchu drogowym". Stąd też na rynku jest mnóstwo egzemplarzy zajeżdżonych lub powypadkowych. Zakup używanej Alfy to zwykle początek wydatków.

Tu znajdziecie pełne archiwum "Auto Świata". Polecamy.