Reklama
Reklama
Warszawa
Reklama

Ślicznotki i pokraki - projekty z rządowego konkursu na auto elektryczne. Niektóre są... dziwne

19 czerwca 2017, 16:41
Roman Kadler to główny projektant oraz prezes podwarszawskiej spółki Varsovia Motor Company. Zasłynął ze stworzenia wizji auta o nazwie Varsovia - ponad pięciometrowej limuzyny wyposażonej w spa i obdarzonej luksusem jakiego próżno szukać w samochodach marki Rolls-Royce czy Bentley. CZYTAJ WIĘCEJ Teraz Kadler postanowił spróbować sił w konkursie na polski samochód elektryczny. Jak długo trwał proces tworzenia? - Od rozpoczęcia konkursu i podania wytycznych do jego zakończenia ok. 2 miesięcy - powiedział dziennik.pl Roman Kadler. - Chociaż pomysłów na takie auto miałem wcześniej wiele bo jest to aktualny temat. Podobnych projektów na etapie szkicu mam co najmniej kilka w szufladzie - dodał.
Roman Kadler to główny projektant oraz prezes podwarszawskiej spółki Varsovia Motor Company. Zasłynął ze stworzenia wizji auta o nazwie Varsovia - ponad pięciometrowej limuzyny wyposażonej w spa i obdarzonej luksusem jakiego próżno szukać w samochodach marki Rolls-Royce czy Bentley. CZYTAJ WIĘCEJ Teraz Kadler postanowił spróbować sił w konkursie na polski samochód elektryczny. Jak długo trwał proces tworzenia? - Od rozpoczęcia konkursu i podania wytycznych do jego zakończenia ok. 2 miesięcy - powiedział dziennik.pl Roman Kadler. - Chociaż pomysłów na takie auto miałem wcześniej wiele bo jest to aktualny temat. Podobnych projektów na etapie szkicu mam co najmniej kilka w szufladzie - dodał. / ElectroMobility Poland
Rządowa spółka ElectroMobility Poland ogłosiła, że z 86 zgłoszeń na projekt polskiego auta elektrycznego 66 spełniło wymogi formalne i zakwalifikowało się do II etapu. Teraz spośród niemal 70 wizji zostanie wybranych 15 do dalszej rywalizacji. To właśnie z tej liczby plebiscyt ma wyłonić pięciu laureatów - zwycięskie koncepcje będą podstawą do produkcji prototypów. Nagrodą jest 50 tys. zł. W dziennik.pl możesz zobaczyć przegląd kandydatów na narodowe auto elektryczne. Które to ślicznotki, a które to pokraki? ZOBACZ FOTO.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama
Reklama
Tematy:
projekt rząd samochód elektryczny SYRMA Jacek Chrzanowski Roman Kadler polski samochód elektryczny Arkadiusz Kaminski PLAGA Designers Electro Mobility Poland Syrena

Powiązane

Reklama

Komentarze(9)

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut. Zanim dodasz komentarz -zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
  • koniec szrotów za Odry.
    2017-06-19 17:59:56
    W Berlinie panika ,zmieniają pampersy ,! Polska będzie mieć swoje auto.!!!!!!!!
    2
  • rybak
    2017-06-19 18:51:34
    Do ucha śledzia powinien być podobny, bo zobaczymy go, jak śledź własne ucho
    1
  • republikanin
    2017-06-19 18:35:22
    Chyba podobny do Jarka..., a może bardziej do Lecha, trudno roztrzygnąć.
    8
  • Dr
    2017-06-20 00:49:26
    I tak wybioro projekt corki leśniczego.
    1
  • rychu
    2017-06-19 20:51:09
    to jest belkot i propaganda sekty Jareczka !!!!!!!!! zadnego kraju na swiecie (poza moze Norwwegia i Szwecja) nie stac na masowe uzywanie samochodow elektrycznych, no a Polski w szczegolnosci z tymi elektrowniami na wegiel i "wycinaniem" odnawialnych zrodel energii !!!!!!! nawet gdyby te oszolomy stworzyli drugiego Mikrusa, to zeby mozna bylo go ladowac, to bedzie wylaczany prad na dwie godziny dziennie, tak ja w Bulgarii !!!!!!!!
    6
  • Songo
    2017-06-20 13:26:15
    Hybrydowe ma sens. Poloneza + niech zaczną robić,a nie takie maluchy tylko.
    0
  • Marcinek
    2017-06-19 22:22:11
    Po co samochod, jak nie ma slupkow do ladowamia? Auto sam sobie kupie. Zrobcie porzadna siec do ladowania aut.
    1
  • Mim
    2017-06-21 17:20:04
    Wszystkie takie same
    0
  • slawekkuba
    2017-07-20 09:32:39
    Było juz sporo "projektów", które kosztowały i gdzieś się rozpłynęły, dając wcześniej zarobić godziwą kasiorkę ich pomysłodawcom i wdrożycielom, tudzież wykonawcom zbliżonym do tych poprzednich. Ot choćby "laptop dla każdego ucznia". Dużo huku i szumu, spory PR, chyba 80 mln wydane na "program pilotażowy". Każdy rozgarnięty nauczyciel informatyki (zresztą nie tylko) uprzedzał, że to nie wypali. Od prozaicznych przyczyn (jeśli 10% uczniów zapomni naładować baterię, jak zapewnić zasilanie zapominalskim podczas zajęć; jeśli mają korzystać z neta, jaki serwer, ruter i jakie łącze będzie musiała kupić szkoła dla obsłużenia np. 600 klientów) poprzez bardziej skomplikowane (jak ustrzec sprzęt przed spragnionymi rodzicielami, którym zbrakło kasy na mamrota, jak zabezpieczyć dzieciaki dymające do szkoły z laptopem czy tabletem przed grupkami chetnymi zaboru tego mienia). Nikt nie słuchał. Program wdrażano na siłe, aż umarł śmiercią naturalną. Tu mamy podobny przykład. Ktos ma zatrudnienie na kilka lat, ktoś będzie miał zamówienia, ktoś zarobi. A potem okaże się, ze na program jest o 20 lat za wcześnie, a w ogóle to wyważanie otwartych drzwi i wymyslanie tego, co już dawno wymyślili inni.
    0
Reklama

Zobacz więcej

Reklama