Polonez Atu, a raczej Polonez Atou i to fabrycznie nowy – takim rarytasem chwali się nowo powstające muzeum motoryzacji, które niebawem zacznie działać w Oławie na Dolnym Śląsku. Jak produkowany przez FSO sedan trafił do zbiorów?

Reklama

– Poloneza sprowadziliśmy z Francji. A wiąże się z nim ciekawa historia – powiedział dziennik.pl przedstawiciel muzeum. W 1997 roku pewna pani robiąc zakupy w sklepie Leclerc szukała prezentu na 18. urodziny córki. I wtedy z zobaczyła granatowego Atou. Kupiła go. Auto z czerwoną wstążką dostarczono pod dom. Córka przejechała się i stwierdziła, że jednak nie chce nim jeździć. Narzekała na brak klimatyzacji, zbyt duże rozmiary. Od tamtej pory stał we francuskim garażu pod przysłowiowym kocem – wyjaśnił.

Polonez Atou we Francji, a w Polsce Atu / Muzeum Motoryzacji Wena w Oławie

A informację o nowiutkim Polonezie założyciele oławskiego muzeum dostali telefonicznie z Francji.

Kupiliśmy go przez pośrednika zajmującego się importem samochodów. Wyposażenie auta obejmuje m.in. elektrycznie sterowane szyby przednie, których przełączniki umieszczono z lewej strony lewarka skrzyni biegów. W środku auto pachnie nowością, a na siedzeniach jest jeszcze folia. Kosztował nas tyle, co obecnie nowy samochód średniej klasy zdradził.

Polonez Atou we Francji, a w Polsce Atu / Muzeum Motoryzacji Wena w Oławie
Polonez Atou we Francji, a w Polsce Atu / Muzeum Motoryzacji Wena w Oławie

Dziś licznik Poloneza pokazuje 90 km przebiegu. – Kiedy przyjechał do Polski miał 88 km, z czego 33 km stanowił przebieg przed zakupem w Leclercu, a zaledwie 55 km zrobili nim poprzedni właściciele. Obecnie co jakiś czas uruchamiamy go i przepalamy, przejechaliśmy ok. 2 km. Niedawno wybraliśmy się do hurtowni spożywczej, żeby poczuć klimat, przekonać się jak wyglądał polski samochód we francuskim sklepie – wyjaśnił przedstawiciel oławskiego muzeum.

Polonez Atou we Francji, a w Polsce Atu / Muzeum Motoryzacji Wena w Oławie

Między flaszką wina a bagietką i pasztetem. Wystarczyły 2-3 wypłaty

Atou nie Atu? Dlaczego nazwa modelu brzmi, jakby ktoś chciał nadać jej francuskiej elegancji? – Wówczas na tamtejszym rynku działała już firma ubezpieczeniowa "Atu", stąd zmiana by ustrzec się niepotrzebnych komplikacji prawnych – usłyszeliśmy.

– W 1997 roku był to najtańszy nowy samochód we Francji, który dziś w przeliczeniu kosztował ok. 24 tys. zł. Francuz mógł kupić Poloneza za 2-3 wypłaty i kosztował 39 300 franków. Polska wyeksportowała 15 009 sztuk FSO do Francji – wyjaśnił nasz rozmówca.

Polonez Atou we Francji, a w Polsce Atu / Muzeum Motoryzacji Wena w Oławie
Reklama

Nowy Polonez, nowe Maluchy, nowe Mazdy. W muzeum od 2022 roku

Muzeum Motoryzacji Wena w Oławie powinno zacząć działalność wiosną 2022 roku.

Kupiliśmy już działkę i szykujemy się do budowy odpowiedniego obiektu – poinformował nasz rozmówca.

I wygląda na to, że Polonez Atou będzie tam miał doborowe towarzystwo innych fabrycznie nowych samochodów. Wśród nich będzie m.in. Maluch z piętra, który stał w pewnym mieszkaniu w Gliwicach (ponoć sprzedano go za 60 tys. zł). Do kolekcji należy też słynny "Fiat 126p za milion zł" licytowany na Allegro w 2013 roku, czy też odnalezione we Wrocławiu wszystkie nowiutkie Mazdy 323 i 626 w wieku przeszło 30 lat.

Nowe Mazdy w wieku 30 lat czekają na półce, aż powstanie muzeum / Muzeum Motoryzacji Wena w Oławie

Rajd Koguta ratuje dzieci

Kolekcjoner samochodów jest też jednym z pomysłodawców i organizatorów charytatywnego Rajdu Koguta. Jak podkreśla, to największa tego typu dobroczynna impreza, w której uczestniczy nawet 600 załóg aut zabytkowych. W tym roku, piąta już edycja, rozpocznie się 3 czerwca w Oławie. Stamtąd trzydniowa trasa poprowadzi przez Kraków do Zakopanego. Dla chętnych przewidziano także odcinek specjalny dookoła Tatr przez Słowację. W Rajdzie Koguta mogą brać udział auta zachodnich marek w wieku minimum 27 lat, a samochody polskie i bloku wschodniego powinny być przynajmniej 15-letnie ( np. Polonez, Skoda Favorit, Fiat 126p itp.).

– Wszystkie zebrane pieniądze trafiają do osób potrzebujących. Całe 100 proc. kwoty podzielimy na kilkadziesiąt chorych dzieci i kilka fundacji. Pieniądze także trafią dla schroniska i fundacji dla zwierząt. Lista osób potrzebujących jest zawsze konsultowana z wieloma instytucjami – skwitował nasz rozmówca.