Polacy od początku 2019 roku do końca września zarejestrowali ponad 410 tys. nowych samochodów. I o ile emocje, jak na grzybach, mogą budzić przepychanki o pierwsze miejsce między Skodą a Toyotą, to znacznie ciekawiej wygląda sytuacja za plecami liderów. Szczególnie, jeśli spojrzeć na raport rejestracji analizowany np. ze względu na popularność modeli w segmentach rynkowych. Okazuje się, że kierowcy nad Wisłą nie chcą sedanów segmentu D (np. VW Passat czy Mazda 6) i kompaktowych vanów (m.in. Renault Scenie lub VW Touran) – obie te kategorie po dziewięciu miesiącach zaliczyły największe spadki, odpowiednio o 25 proc. i 31,5 proc.

Szybuje za to popularność SUV-ów klasy B. Z danych CEPiK wynika, że Polacy coraz mocniej uwielbiają samochody, w których z wysoka można spojrzeć na innych. Po trzech kwartałach 2019 roku zarejestrowano niemal ponad 27 tys. aut tego gatunku – to o 20 proc. więcej niż w analogicznym okresie zeszłego roku (najwyższy wzrost w skali rynku).

Najczęściej wybieranym modelem wśród SUV-ów klasy B jest Suzuki Vitara. Polacy zarejestrowali 3420 egzemplarzy tego japońskiego auta, to niemal 18 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2018 roku. Vitara jest też najpopularniejszym pojazdem marki z Hamamatsu.

Wyższość Suzuki musiał uznać Volkswagen T-Cross – niemieckie auto rejestrowano 3325 razy. Podium zamyka Renault Captur – w urzędach komunikacji wydano tablice do 2773 sztuk francuskiego auta.

Równie interesująco wygląda udział w rynku dla poszczególnych marek. Z danych CEPiK wynika, że w kategorii SUV segmentu B króluje Suzuki. W tej klasie analitycy zakwalifikowali aż trzy modele tego japońskiego producenta. W efekcie Vitara, Jimny i Ignis zdobywają dla Suzuki równe 15 proc. polskiego rynku. Drugi jest Volkswagen z udziałem na poziomie 12,2 proc. Niemców goni Renault, które z wynikiem 10,2 proc. zapracowało na trzecie miejsce.

Nowy rekord na trzy miesiące przed końcem roku

Suzuki od ponad 7 lat notuje w Polsce geometryczny wzrost zainteresowania swoimi samochodami. A najnowszy wynik rejestracji od stycznia do końca września już teraz można uznać za najwyższy w historii działalności firmy w Polsce. W ciągu dziewięciu miesięcy 2019 roku Polacy sprawili sobie ponad 9,3 tys. nowych aut tej japońskiej marki – to przeszło 33 proc. więcej w porównaniu do analogicznego okresu zeszłego roku. To najwyższy wzrost wśród japońskich marek działających nad Wisłą i trzeci na tle 35 firm w ogólnym ujęciu rynku. Pikanterii dodaje też fakt, że cały 2018 rok z wynikiem 9,5 tys. sprzedanych aut był najlepszym od chwili pojawienia się Suzuki w Polsce.

Bestsellerem po trzech kwartałach 2019 roku jest Vitara, która po modernizacji zyskała nowe systemy bezpieczeństwa, lepsze materiały wykończeniowe i świeży wygląd nadwozia. Ten SUV z liczbą 3420 rejestracji zapracował na lwią część wyniku Suzuki w Polsce (niemal 18 proc. lepiej od dziewięciu miesięcy 2018 r.). Drugie miejsce należy do Baleno (1873 egz., +32 proc.). Podium zamyka crossover SX4 S-Cross (1868 sztuk, +48 proc.). Swift nowej generacji jest na czwartej lokacie (1143 auta, + 47 proc.). Dwucyfrowe wzrosty mają też na koncie Ignis i Celerio. Jednak nowy Jimny z skokiem rejestracji na poziomie – uwaga! – 2600 proc. nokautuje całą stawkę polskiego rynku.

Suzuki jedzie na prąd i wprowadza nowe modele

Koniec 2019 roku i cały 2020 będą obfitować w premiery nowych modeli Suzuki. Już niebawem producent planuje wprowadzić auta z napędem, który ma godzić dynamiczne osiągi z umiarkowanym spalaniem. Chodzi o miękkie hybrydy. Pierwsze skrzypce w takim zespole gra silnik benzynowy. Do życia obudzi go wpięty między silnik a skrzynię biegów rozrusznik-alternator, pracujący w 48-woltowej sieci. Ten układ pozwala też "żeglować" z wyłączonym sercem spalinowym i rekuperować energię podczas hamowania. Odzyskany w ten sposób prąd trafia do akumulatora.

A w 2020 roku do oferty Suzuki dołączą nowe modele z pełnym układem elektryczno-spalinowym. Jak to możliwe? Przypominamy, że Toyota w swoich zakładach na terenie Dolnego Śląska zajmie się produkcją nowego silnika małolitrażowego Suzuki opracowanego do aut kompaktowych. Z kolei Suzuki dzięki współpracy z Toyotą będzie oferować auta hybrydowe, a zespoły napędowe do tego rodzaju samochodów na potrzeby rynku europejskiego powstają w Wałbrzychu. Można spodziewać się, że zapotrzebowanie ze strony Suzuki na ten napęd spowoduje zwiększenie zamówień spływających do zakładu na Dolnym Śląsku.

Współpraca Suzuki z Toyotą pozwoli pierwszej firmie poszerzyć gamę i zaoferować w Europie nowe modele samochodów z napędem hybrydowym. W efekcie w polskich salonach marki z Hamamatsu od końca 2020 roku pojawią się zelektryfikowane auta oparte na nowej Corolli kombi oraz SUV-ie RAV4. Jednocześnie dzięki temu Suzuki będzie mogło sprostać zaostrzonym przepisom, które z 1 stycznia 2020 roku wprowadzą mocno obniżoną normę emisji szkodliwych substancji – do poziomu 95 g CO2/km.