Dziennik.pl zapytał Komendę Stołeczną Policji o kradzieże samochodów od początku 2012 roku. Okazuje się, że amatorów cudzej własności, mimo kilku spektakularnych akcji policji, nadal nie brakuje. Od stycznia 2012 roku do końca sierpnia z Warszawy i okolicznych powiatów (z terenu działania garnizonu stołecznego policji) skradziono 1607 samochodów.
Auta najczęściej ginęły z niestrzeżonych, osiedlowych parkingów i ulic. Podczas kiedy w całej Polsce złodziejskimi hitami są marki niemieckie w Warszawie złodzieje lubią zupełnie inne samochody. Tomasz Oleszczuk z zespołu prasowego KSP zaznacza, że wśród kradzionych pojazdów dominują auta producentów japońskich.
Gdzie w Warszawie są "samochodowe czarne dziury?" Najgorszą sławą jest owiana Praga Południe - tam wyparowało 289 samochodów. Na drugim miejscu znalazł się Mokotów, a za nim Wola.
- podkreśla Oleszczuk.
Kto para się tym złodziejskim procederem? Na liście policyjnej znajdują się zarówno bezrobotni, jak też pracujący.
- mówi nam Oleszczuk.
Złodziejskie metody? Ze statystyk KSP wynika, że 98 proc. aut kradzionych jest metodą polegającą na wymianie modułu sterującego pracą silnika. Jednak okazuje się, że są też bardziej perfidne sposoby…
- opisuje Tomasz Oleszczuk z KSP.
Co dzieje się z samochodem po kradzieży? 80 procent aut jest rozbieranych na części, pozostałe są legalizowane. Części sprzedawane są w Polsce i krajach zza wschodniej granicy.