Dziennik Gazeta Prawana logo

Nawigacja fabryczna czy aplikacja na smartfona? Możesz się zdziwić, wybór nie jest oczywisty

9 lutego 2024, 12:25
Ten tekst przeczytasz w 8 minut
Mapy Google Google Maps telefon samochód nawigacja Close,Up,Of,Driver,Hands,Holding,Cellphone,With,Google,Maps
Nawigacja fabryczna czy aplikacja na smartfona? Możesz się zdziwić, wybór wcale nie jest oczywisty./shutterstock
Wydaje się, że dziś układy nawigacji proponowane przez producentów aut nie mają szans z (darmowymi) aplikacjami na smartfony, ale nie zawsze jest to takie oczywiste. Bo choć apki faktycznie mają dużo zalet, to są takie aspekty, w których nadal nie będą mogły się równać z nawigacją zaszytą w multimedia naszego auta. Dlatego zanim zdecydujesz, że nie chcesz fabrycznej nawigacji, to porządnie się zastanów – późniejsze doposażanie/retrofit może być kosztowne. Albo niewykonalne.

Nawigacja na smartfona i nic innego do szczęścia potrzebne nie będzie?

Kilkanaście lat temu fabryczna nawigacja to było to. Duży ekran na środku kokpitu, a na nim mapa: wyglądało to szałowo, dawało poczucie obcowania z nowoczesnością. A że często mapy były nieaktualne, a wielu przypadkach albo Polski nie obejmowały wcale, albo wyświetlały tylko główne szlaki? Trudno, ekran to ekran, można było czuć dumę, kto by tam wnikał w detale. 

Potem jednak nadeszła era smartfonów, które najpierw szybko i dość skutecznie rozprawiły się, przynajmniej w autach osobowych, z nawigacjami przenośnymi (osobne urządzenia z własnym ekranem, zazwyczaj mocowane na szybie), a potem sprawiły, że kupujący coraz częściej zaczęli rezygnować z zamawiania fabrycznych nawigacji. Czy słusznie?

Nawigacja fabryczna czy Google Maps? Wady i zalety

Jak to często bywa: to zależy. Aplikacje nawigacyjne na smartfona w większości przypadków sprawdzają się bowiem znakomicie, dodatkowo bardzo często obraz z aplikacji może być wyświetlany na ekranie auta (CarPlay, Android Auto), a ta najbardziej popularna aplikacja (Google Maps) na dodatek jest darmowa. Wobec tego fabryczna nawigacja wydaje się z góry stać na straconej pozycji: bo często trzeba przecież dodatkowo dopłacać, bo pozornie w wielu aspektach będzie zawsze w tyle za smartfonerm. Ale uwaga: są takie kwestie, w których i ona może okazać się niezastąpiona. 

nawigacja-google-w-mercedesach-niemcy-buduja-nowy-system-37726774.jpg
Nawigacja Google w Mercedesach

Ale po kolei. Skąd tak duże powodzenie aplikacji na telefon, a zwłaszcza jednej – Google Maps? To proste: wygoda. Siłą tej aplikacji jest więc nie tyle algorytm prowadzenia i omijania korków – w tym aspekcie jest co najwyżej solidnie, bo czasem program proponuje trasy wprost absurdalne, czasem prowadzi prosto w korek zamiast go omijać – ale to, że mapy od Google’a proponują ogromną bazę POI (points of interest). Co z kolei sprawia, że aplikacja jest bardzo łatwa w użyciu – nie trzeba nawet znać adresu, wystarczy nazwa (knajpy, muzeum, instytucji, warsztatu, szpitala etc), by szybko i łatwo wytyczyć trasę. Bardzo przydatne są też informacje o natężeniu ruchu, jakiś czas temu pojawiły się informacje o patrolach policji, ostatnio – dane o ograniczeniach prędkości na danym odcinku drogi. Nie zawsze idealnie dokładne, ale w końcu są.

Nawigacja na smartfona: lepiej żeby był internet

Wady? Pełna funkcjonalność aplikacji (dotyczy przeważnie też innych popularnych programów, np. map Apple’a, Waze, Yanosika, Naviexperta) dostępna jest zazwyczaj tylko wtedy, gdy telefon ma dostęp do Internetu. Dziś zazwyczaj nie ma już z tym problemu nawet za granicą (roaming UE), ale są takie kraje (np. Szwajcaria), w których roaming jest tak drogi, że trzeba korzystać z wersji offline. A tam już natężenia ruchu ani utrudnień może nie być. Część osób regularnie wyjeżdża też poza UE i w takiej sytuacji zostaje przeważnie jedynie zakup lokalnej karty SIM z pakietem transmisji danych.

shutterstock-2138483731-37998222.jpg
Google Maps czy Waze nawigacja na telefon

Dodatkowo, jeśli nie mamy w aucie ładowarki indukcyjnej, a akurat zapomnimy kabla, to ryzykujemy tym, że bateria w telefonie szybko padnie, a wtedy nawet nigdzie nie zadzwonimy. Ale na to rada jest prosta: wystarczy w aucie zawsze wozić ze sobą kabelek (np. wpięty w USB na stałe). Warto też pamiętać o tym, że Google Maps nie zawsze natychmiast pokazuje nowo otwarte odcinki dróg, a czasem – choć je już zna, to tylko z wiadomych sobie powodów decyduje się na to, by je omijać.

Nawigacja fabryczna: co z aktualizacjami?

Na pewno jednak wszelkie aplikacje mają przewagę nad urządzeniami fabrycznymi pozbawionymi dostępu do Internetu właśnie w dwóch aspektach: to właśnie aktualizacje danych i natężenie ruchu na żywo. W autach nieposiadających łączności ze światem zewnętrznym mapy trzeba regularnie aktualizować, bo w przeciwnym wypadku stają się one bezużyteczne. W starszych samochodach, których systemy wciąż są przez producenta wspierane, trzeba więc np. ściągnąć plik a potem wgrać go do auta (np. dysk USB, karta SD etc). W niektórych autach mapy mogą znajdować się na płycie DVD, choć od tego się już raczej odchodzi. 

11_dsc00565.jpg
Ford S-MAX 2015 facelifting nawigacja GPS/Kamil Fraszkiewicz

Czasem aktualizacje są darmowe, czasem trzeba za nie płacić – to już zależy od producenta auta i dostawcy software’u do nawigacji. Poza tym nawet wgranie względnie świeżej aktualizacji nie gwarantuje, że mapa będzie wyświetlać wszystko jak należy – w Polsce nowych dróg przybywa szybko, sytuacja w wielu miejscach jest bardzo zmienna i dynamiczna. Natężenie ruchu? Część starszych nawigacji mimo braku połączenia z Internetem też dysponuje takimi danymi, jednak przeważnie są one mniej dokładne niż w aplikacji na stałe połączonej z siecią.

Nawigacja fabryczna z system Android Automotive, czyli wbudowane Google Maps. Złoty środek?

Ale są i dobre wieści: coraz więcej aut ma stały dostęp do sieci, co daje dużo nowych możliwości w kontekście fabrycznej nawigacji. I tak, na przykład niewielkie pliki aktualizacyjne mogą być pobierane i instalowane automatycznie. No i to oznacza też często dostęp to bardzo dokładnego natężenia ruchu na żywo, a to już poważny atut. Po drugie, coraz większą popularność wśród fabrycznych stacji multimedialnych zaczyna zdobywać oprogramowanie Android Automotive. Czyli produkt Google’a, a to oznacza, że fabryczna nawigacja wykorzystuje nic innego, jak Google Maps. Funkcjonalność jest w tym wypadku zbliżona do tej znanej ze smartfonów, a nawigacja może działać w trybie hybrydowym - korzysta z map zapisanych w pamięci/chmurze, a odświeżanie i wytyczanie trasy odbywa się online. Po trzecie: wielu producentów aut świadomie nie daje możliwości wyświetlania "zewnętrznej" mapy na ekranie zegarów (wirtualny kokpit). Jeśli więc chcesz mieć dane przed samymi oczyma, musisz przeważnie skorzystać z nawigacji fabrycznej. Dobra zachęta, prawda?

No i kolejna ważna sprawa: nowoczesne auta korzystają z dużej ilości systemów bezpieczeństwa i układów wspomagających, które na bieżąco wymagają dostępu do danych z fabrycznej nawigacji. W takim wypadku GPS w zasadzie na pokładzie być musi i nie zawsze da się w ogóle z niego zrezygnować. Podobnie jest w autach elektrycznych, które wytyczają trasę na m.in. na podstawie stanu naładowania akumulatorów i dostępności ładowarek.

Nawigacja fabryczna czy na telefon? Podsumowanie

A zatem – warto dopłacać, czy lepiej zostać przy darmowej aplikacji? W przypadku nowoczesnych aut wyposażonych w stałe połączenie z Internetem fabryczna nawigacja zaczyna znów wyrastać na poważną siłę, ale dużo zależy od tego, jaki koszt trzeba będzie w związku z tym ponieść. A są auta, w których bez niej raczej się nie obędzie, więc dylemat rozwiązuje się sam. Natomiast w starszych samochodach wiele osób ze względu na nie zawsze łatwe (i opłacalne) aktualizowanie map woli jednak zostać przy smartfonie.

-xx-37734585.jpg
Volvo S60 B4: test/Piotr Wróbel
s60-7-1-37734556.jpg
Volvo S60 B4: test/Piotr Wróbel
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj