O przyszłorocznych planach Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad szczegółowo opowiadała na wczorajszym spotkaniu z wykonawcami. Jej szef Tomasz Żuchowski zapowiada, że chce utrzymać wysoki poziom zleceń, by choć częściowo zniwelować występujący w czasie pandemii spadek zamówień ze strony prywatnych inwestorów.

Reklama

W 2021 r. należy spodziewać się wysypu przetargów na budowę szybkich dróg biegnących wzdłuż wschodniej granicy Polski. GDDKiA poszuka wykonawców kolejnych odcinków trasy Via Carpatia. Chodzi o 80-kilometrowy odcinek drogi S19 od skrzyżowania z autostradą A2 do Lubartowa przed Lublinem. Ten fragment zostanie podzielony na kilka mniejszych zleceń. Drogowcy ogłoszą też przetargi na budowę kolejnych dwóch odcinków trasy S19 między Rzeszowem i granicą ze Słowacją. Widać, że realizacja Via Carpatii będzie się rozkręcać, ale jak przyznał kilka dni temu minister infrastruktury Andrzej Adamczyk, realizacja całej arterii biegnącej od granicy z Litwą do granicy ze Słowacją potrwa do 2030 r. Do niedawna mówili o 2026 lub 2027 r.

Wydłużana będzie też trasa S17, która jest już gotowa między Warszawą a miejscowością Piaski za Lublinem. GDDKiA ogłosi w 2021 r. przetargi na trzy odcinki tej ekspresówki między Zamościem a granicą z Ukrainą w Hrebennem.

Drogowcy będą także szukać wykonawców kilku pilnie potrzebnych odcinków w innych rejonach kraju. Chodzi np. o obiecywaną od wielu lat budowę trasy ekspresowej S10 między Bydgoszczą i Toruniem. Do niedawna rząd planował, że ta trasa będzie powstawać w trybie partnerstwa publicznego. Ostatecznie udało się jednak znaleźć środki na ten cel w budżecie państwa. Podobnie było w przypadku drogi S6 z Koszalina w stronę Trójmiasta. GDDKiA zamierza ogłaszać przetargi na tę trasę w tym i w przyszłym roku. Cała S6 między Szczecinem i Trójmiastem ma być zaś ukończona w 2025 r.

Tomasz Żuchowski zapowiada też, że w przyszłym roku będzie gotowy na ogłoszenie przetargów dotyczących kilku inwestycji w rejonie stolicy. Chodzi o poszerzenie autostrady A2 między Łodzią i Warszawą o trzeci pas, a także o realizację wylotówki ze stolicy w kierunku Gdańska. GDDKiA czeka jednak na przyznanie przez rząd pieniędzy na te inwestycje.

Na razie pewne jest, że w 2021 r. GDDKiA chce ogłosić przetargi na realizację ponad 300 km dróg uwzględnionych w Programie Budowy Dróg. Do tego dojdą postępowania na ok. 144 km dróg z programu budowy 100 obwodnic i na mniejsze zadania, np. na przebudowy tras o łącznej długości ponad 200 km.

Wykonawcy na wczorajszym spotkaniu z drogowcami wskazywali problemy, które dotykają branżę. Szef Mirbudu Jerzy Mirgos zwrócił uwagę, że firmy znowu zaczynają się zmagać z niedoborem pracowników. – Przydałoby się usprawnić administracyjne procedury pozyskiwania pracowników ze Wschodu – zaznaczył.

Firmy chcą, by znacznie szybciej rozstrzygać różne spory między wykonawcą a zamawiającym. Wciąż też wraca sprawa braku waloryzacji dawnych kontraktów. Przedsiębiorcy twierdzą, że przez duże skoki cen materiałów i robocizny przed 2–3 laty ponieśli straty na niektórych kontraktach. O waloryzację walczą w sądzie, ale na werdykt będą musieli czekać kilka lat. Dopytują, co z obiecywanymi przez GDDKiA ugodami. Ta ścieżka miała znacznie skrócić czas rozpatrywania sporu. Tomasz Żuchowski przyznał kolejny raz, że każda sprawa będzie rozpatrywana indywidualnie. Firmy przyznają też, że dochodzi często do innych sporów w czasie robót. A w takich przypadkach inżynier kontraktu, czyli wynajęta przez GDDKiA firma, która ma nadzorować prace, często umywa ręce.

Drogowcy liczą, że współpracę między obiema stronami ułatwi m.in. planowana certyfikacja firm, która m.in. zakłada premiowanie w przetargach rzetelnych wykonawców. Możliwość pojawienia się sporu mają też ograniczyć szykowane przez GDDKiA nowe wzory umów.

Szef drogowej dyrekcji zwrócił zaś uwagę, że w ostatnich tygodniach dochodzi do zaskakującej tendencji – spadku zgłaszanych cen za roboty. Podał przykłady, w których sięgają one tylko połowy kosztorysu drogowców. Przykładowo najniższa oferta na realizację obwodnicy Strzelec Krajeńskich wynosiła 46 proc. wartości kosztorysu, a w przypadku obwodnicy Wąchocka czy Lipska – odpowiednio 50 i 56 proc. Tomasz Żuchowski przyznał, że kalkulacje drogowców mogły być niedoszacowane i zaznaczał, że każda oferta będzie dokładnie sprawdzana. Nie chce, by powtórzyła się sytuacja sprzed lat, gdy firmy zgłaszały ceny sięgające połowy kosztorysu, a potem z częścią z nich trzeba było rozwiązać kontrakty, bo wykonawcy zaprzestali prac.