, jak w 2007 i 2008 roku były wykorzystywane fotorejestratory stojące przy stołecznych ulicach, czy policjanci przestrzegają czasu nałożenia grzywny na
kierowców i rejestracji sprawców wykroczeń w bazie danych - donosi "Życie Warszawy".
>>>Zobacz, jak oszukać sidła policji
nie zostało zakwalifikowanych do dalszego postępowania. Dlaczego?
", np. na fotografii znajdowało się kilka samochodów albo sfotografowany został tylko fragment tablicy rejestracyjnej" - tłumaczy ŻW Grażyna Puchalska z Komendy Głównej Policji.
"Niekiedy obraz został zakłócony refleksem światła odbitym od mokrej jezdni, mieliśmy zdjęcia twarzy kierowcy, ale bez tablicy rejestracyjnej. Takie " - dodaje Krzysztof Bujnowski, naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego KSP.
>>>Oto nowy bezlitosny fotoradar
Dlaczego aż tyle zdjęć zdyskwalifikowano? "" - przyznaje jeden z mundurowych.
. 93 proc. fotografii opisali w ciągu miesiąca od ich wykonania, tylko 7 procent w ciągu dwóch miesięcy. - po upływie 30 dni od daty wykroczenia ulega ono przedawnieniu. Nie można nakładać mandatu. A w kilku przypadkach tak zrobiono.
Kontrolerzy odkryli też 7 przypadków, gdy informacji o punktach policjanci nie wpisali do systemu komputerowego oraz ,
czyli jednym dodano, innym ujęto punktów.
>>>Zobacz, jak oszukać laserowy radar
Dlaczego? "Na przykład policjant wpisał na karcie niewłaściwe nazwisko kierowcy lub kod wykroczenia" - wyjaśnił Bujnowski. Jednak zastrzegł, że natychmiast po kontroli błędy te zostały skorygowane. Kontrolerzy odkryli też trzy przypadki, gdy : dwóch cudzoziemców i funkcjonariusza Żandarmerii Wojskowej.