Dziennik Gazeta Prawana logo

Nowa naklejka na szybę i 392 zł kary. Oto wielkie zmiany dla kierowców

26 stycznia 2025, 05:20
[aktualizacja 26 stycznia 2025, 16:36]
Ten tekst przeczytasz w 11 minut
Policja
Kiedy zmiany dla kierowców wejdą w życie? Ministerstwo Infrastruktury odkryło pierwsze karty.../Policja
Nowa naklejka na szybę, która powie policji, czy samochód ma aktualne badanie techniczne to dobre rozwiązanie? Opłata karna sięgająca 300 proc. ceny zdyscyplinuje kierowców? Do tego szykuje się wyższa danina dla właścicieli aut 4x4. Jakie jeszcze zmiany wejdą w życie i kiedy? Co z wycinaniem filtrów DPF?

Badanie techniczne pojazdu drożej i wg nowych zasad

Badanie techniczne pojazdów w 2025 przejdzie rewolucję - wynika z informacji Ministerstwa Infrastruktury. Resort opracował reformę w procedurach związanych z obowiązkowymi przeglądami oraz mechanizm corocznej podwyżki opłat dla kierowców.

Wiceminister Stanisław Bukowiec ujawnił, że zmiany wprowadzą m.in. wskaźnik waloryzacji cen, uszczelnienie systemu badań technicznych, opłaty karne i ułatwienia. Co czeka zmotoryzowanych? Oto pierwsze szczegóły…

Kierowca zapłaci 300 proc. opłaty karnej

Resort zamierza zdyscyplinować kierowców wyższymi opłatami w przypadku spóźnienia na badanie techniczne. Ze statystyk wynika, że jest to ogromny problem. Na 21 mln badań technicznych przeprowadzonych w ubiegłym roku aż 7 mln kierowców pojawiło się w SKP po terminie. Sankcje przewidziano na trzech poziomach:

  • 7 dni spóźnienia to stawka wyższa o 100 proc. – przy 98 zł dzisiejszej ceny za badanie auta opłata karna to 196 zł za tydzień poślizgu;
  • Po 30 dniach stawka rosłaby o 200 proc., czyli na dziś do ok. 294 zł;
  • 90 dni opóźnienia cena wyższa od standardowej o 300 proc. – dziś w takiej sytuacji kierowca za badanie techniczne miałby zapłacić 392 zł.

Przy czym, nowe ceny za badanie techniczne po zapowiadanej przez ministerstwo waloryzacji będą wyższe, więc i kara za to zaniedbanie wzrośnie. Pieniądze z dodatkowych opłat uiszczane przez spóźnialskich kierowców w części trafiłyby na Fundusz Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Daninę otrzyma także Transportowy Dozór Techniczny. – Wreszcie część tych środków chcemy przekazać do stacji diagnostycznych, czyli byłby to dodatkowy dochód SKP – wyjaśnił Bukowiec. Dyrektor Departamentu Transportu Drogowego Renata Rychter stwierdziła, że do SKP trafiałoby 30 proc. opłaty karnej wnoszonej przez kierowców.

Kara za spóźnienie na badanie techniczne. SKP: Nie chcemy być poborcami

Entuzjazmu wiceministra nie podziela środowisko właścicieli SKP. – Mam wątpliwości, czy karanie kierowców za spóźnienie to dobry pomysł. Taka dodatkowa opłata mogłaby słusznie zostać uznana przez właścicieli pojazdów za daninę na rzecz państwa, której poborcami byliby niestety diagności – mówi dziennik.pl Andrzej Dąbrowski, współzałożyciel inicjatywy SKP-Wspólny Cel. – Należałoby uznać pewne opóźnienie np. 3-miesięczne za graniczne i dopiero po takim czasie naliczać opłatę karną. Jednak nie za naszym pośrednictwem. Nie chcemy być tymi złymi którzy dla zasilania budżetu instytucji państwowych dostaną dodatkową funkcję poborcy kar – broni się właściciel stacji.

Jego zdaniem w dobie rozwiniętych systemów informatycznych odpowiednie organy mogą same wyłuskać spóźnialskich kierowców z bazy CEPiK i wezwać ich do zapłaty. – Poza tym w założeniach przyjętych przez resort infrastruktury nie została uwzględniona rola ministerstwa finansów, które to opłatę karną musiałoby zwolnić z obciążenia zarówno podatkiem VAT jak i dochodowym, gdyż stacje pobierając te opłaty musiałyby je przecież fiskalizować. Gdyby miało być inaczej, to te 30 proc. z opłat karnych przewidziane dla stacji byłyby może nawet niewystarczające na podatki do zapłacenia przez właścicieli SKP od całej pobranej opłaty karnej – przestrzega Dąbrowski.

Nowa naklejka na szybę powie, czy samochód ma badanie techniczne

Pojawił się też pomysł na identyfikację kierowców, którzy jeżdżą bez ważnych badań technicznych. – Dziś jedyną sankcją w tej sytuacji jest zatrzymanie dowodu rejestracyjnego przez policję – powiedział podczas posiedzenia Komisji Infrastruktury Paweł Tuzinek ze Związku Dilerów Samochodów. – To system mało efektywny, można przejechać całą Polskę i nie spotkać po drodze żadnego patrolu. Jednym z naszych postulatów do nowelizacji badaniowej będzie wprowadzenie nalepki na szybę samochodu, która będzie pokazywała, czy auto ma aktualne badanie techniczne – zapowiedział. W efekcie drogówka może mieć łatwiej w namierzaniu unikających przeglądu.

Dziś za brak badania technicznego można dostać nawet 3000 zł kary. Do tego policjant zatrzyma dowód rejestracyjny pojazdu. Mówi o tym:

  • art. 97 KW: Uczestnik ruchu lub inna osoba znajdująca się na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu, a także właściciel lub posiadacz pojazdu, który wykracza przeciwko innym przepisom ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. –Prawo o ruchu drogowym lub przepisom wydanym na jej podstawie, podlega karze grzywny do 3000 złotych albo karze nagany.
  • art. 81 ust. 1 PRD: Właściciel pojazdu samochodowego, ciągnika rolniczego, pojazdu wolnobieżnego wchodzącego w skład kolejki turystycznej, motoroweru lub przyczepy jest obowiązany przedstawiać go do badania technicznego.

Masz samochód z napędem 4x4? Zapłacisz drożej i wiemy dlaczego

Ministerstwo szykuje również niespodziankę dla użytkowników samochodów z napędem na cztery koła. – W takich autach badanie techniczne jest wykonywane w szerszym zakresie. Stąd skłaniamy się ku temu, żeby pojazdy z napędem 4x4 były wyżej wycenione niż inne auta osobowe – zdradził. Ktoś zapyta: Dlaczego mam płacić drożej?

– W przypadku badania technicznego pojazdów ze stałym napędem 4x4 istnieje duże ryzyko uszkodzenia auta na rolkach, które nie rozpoznają takiego napędu – mówi Andrzej Dąbrowski. – Dlatego diagności rzeczywiście zobligowani są do zastosowania innych, bardziej pracochłonnych procedur z użyciem opóźnieniomierza. Zatem podwyższona opłata za takie badanie jest uzasadnionaocenia ekspert.

badanie-techniczne-38392948.jpg
Badanie techniczne/Marcin Bielecki

5 zdjęć i negatywny wynik badania częściej niż obecnie

Fotografowanie samochodu na ścieżce diagnostycznej podczas badania technicznego to również nowość w procedurach zapowiedziana przez wiceministra. Obecnie diagności nie prowadzą dokumentacji fotograficznej każdego kontrolowanego pojazdu. Reforma ma to zmienić.

– Chcielibyśmy zobowiązać diagnostów do udokumentowania badania technicznego poprzez dokumentację fotograficzną pojazdów, które są nim objęte. Tak, aby te zdjęcia jako potwierdzenie przeglądu widniały w Centralnej Ewidencji Pojazdów – zapowiedział przedstawiciel ministerstwa. W myśl wcześniejszych założeń, kiedy już baza CEP będzie zdolna archiwizować po 5 zdjęć każdego auta, wówczas diagnosta będzie musiał sfotografować:

  • Drogomierz z przebiegiem auta (licznik kilometrów);
  • Przód i tył pojazdu;
  • Dwa boki – lewa i prawa strona auta czy motocykla także będzie mogła być ujęta po przekątnej.

Zdjęcie drogomierza ma ułatwić potwierdzenie przebiegu np. w razie błędnego lub nieczytelnego zapisania przez diagnostę. Łatwiej też będzie stwierdzić, kiedy doszło do pomyłki. To oznacza też koniec podbijania pieczątki w dowodzie rejestracyjnym auta, które nawet nie pojawiło się ścieżce diagnostycznej stacji kontroli pojazdów.

Na badanie techniczne pojedziesz 30 dni wcześniej

Dzięki zmianie w procedurach badanie techniczne będzie można przeprowadzić na 30 dni przed datą kolejnego przeglądu. Resort wziął pod uwagę, że właściciel auta nie zawsze może być na SKP w wyznaczonym dniu np. ze względu na zaplanowany wyjazd zagraniczny. Jednocześnie okres ważności badania technicznego zostanie wydłużony o miesiąc do 13 miesięcy.

Badanie techniczne droższe co roku. Ile zapłacą kierowcy?

– Chcemy jeszcze w 2025 roku systemowo zmienić stawki opłat za badanie techniczne, a mianowicie cenę powiązać z obiektywnym i niezależnym od systemu badań technicznych wskaźnikiem, tak aby zapewnić cykliczną waloryzację tych opłat – powiedział Stanisław Bukowiec, wiceminister infrastruktury. – W planach jest powiązanie tej stawki ze średnim wynagrodzeniem za pracę obliczonym na podstawie czwartego kwartału w danym roku. W efekcie ta stawka za badanie techniczne pojazdów byłaby co roku waloryzowana o tenże wskaźnik – wyjaśnił.

Podstawą do opracowania nowego cennika badań technicznych będzie analiza kosztów prowadzenia działalności SKP, którą ministerstwo zleci ekspertom z Instytutu Transportu Samochodowego. Jakiej podwyżki mogą spodziewać się kierowcy? Doniesienia RMF FM o tym, że opłata za badanie techniczne samochodu miałaby wzrosnąć o ponad 20 proc. okazują się nieprawdą. Renata Rychter, dyrektor Departamentu Transportu Drogowego w ministerstwie zaprzeczyła tym informacjom.

– Właściciele SKP oczekują kwoty nie mniejszej niż 246 zł brutto. To uczciwa cena, by zadbać o zrujnowane obecną sytuacją przedsiębiorstwa, dać godne podwyżki diagnostom i przygotować się na wyzwania związane z reformą systemu badań, którym w ogromnej większości się nie sprzeciwiamy, ale co do wielu założeń mamy również obiekcje – powiedział Andrzej Dąbrowski.

Oczekiwania branży nakreślił także Artur Sałata, wiceprezes Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Komunikacji RP i koordynator ds. SKP. Posłużył się wyliczeniami, w których podstawą jest minimalne wynagrodzenie za pracę. Wynika z nich, że opłata za przeprowadzenie okresowego badania technicznego samochodu osobowego kategorii M1 stanowiła w 2004 roku 11,9 proc. minimalnego wynagrodzenia (824 x 11,9 proc. = 98 zł). Aktualnie jest to 2,1 proc. (4666 x 2,1 proc. = 98 zł). Jego zdaniem, gdyby posłużyć się wskazanymi zależnościami, to obecnie opłata za okresowe badanie techniczne auta wynosiłaby dokładnie 555 zł (4666 x 11,9 proc. = 555 zł).

– Minister Infrastruktury zapewne nie zgodzi się, aby przegląd kosztował 555 zł. Jednak uważamy, że 260 zł brutto za badanie techniczne samochodu osobowego, o które zabiegamy jest właściwą kwotą, która pozwoli na normalne prowadzenie działalności, przy założeniu, że będzie waloryzowana każdego roku – ocenił.

Badanie techniczne samochodu osobowego dziś kosztuje 98 zł brutto. Z tego po odliczeniu podatków przedsiębiorcy prowadzącemu Stację Kontroli Pojazdów zostaje 70 zł. W przypadku auta wyposażonego w instalację gazu LPG z kieszeni trzeba wyjąć 162 zł, a właściciel SKP dostaje 116 zł. Przegląd okresowy motocykla to 62 zł, a ciężarówki 153 zł. Stawki ustalono w 2004 roku i od tamtej pory nie drgnęły.

Ministerstwo kręci bat na kierowców. Chodzi o wycinanie filtrów DPF

Z wprowadzeniem zmian w opłatach za badania techniczne powiązane są zmiany w wyposażeniu stacji. Lista obejmuje m.in. wymianę obecnie stosowanych przez SKP dymomierzy na liczniki cząstek stałych, które pozwalają wykryć, czy pojazd z silnikiem Diesla ma uszkodzony lub wycięty filtr DPF. Rządowa strona zapewnia o pracach nad odpowiednimi przepisami.

– W Ministerstwie Infrastruktury także trwają prace nad wdrożeniem rozwiązań prawnych umożliwiających skuteczne eliminowanie z ruchu drogowego, przez uprawnione służby, pojazdów z uszkodzonymi lub zmanipulowanymi układami oczyszczania spalin jednostek napędowych w pojazdach wykorzystywanych w transporcie drogowym oraz pojazdów z usuniętymi filtrami cząstek stałych DPF. Szczegółowe rozwiązania zostaną zawarte w akcie prawnym, po zakończeniu prac powołanej grupy eksperckiej – powiedziała dziennik.pl Anna Szumańska, rzecznik prasowy MI.

Masz samochód z silnikiem Diesla i wyciąłeś DPF?

Dziś na SKP do kontroli pojazdów z silnikami Diesla używa się dymomierzy (przynajmniej powinno). Bada się nim przepuszczalność światła w spalinach. Jednak w przypadku nowych samochodów spełniających normy Euro 5 i wyższe to urządzenie jest zwyczajnie nieskuteczne. Dlaczego?

Wiele nowych aut ma zainstalowane ograniczniki prędkości obrotowej na postoju. Silnika nie da się "wkręcić" wyżej jak na przykład 1500 obr./min. A pomiaru dymomierzem należy dokonać przy pełnej prędkości obrotowej, nawet powyżej 4000 obr./min. Urządzenie liczy średnią z trzech pomiarów. Dlatego gdy diagnosta wykonuje pomiar dymomierzem, kierowcy boją się, czy nie dojdzie do uszkodzenia silnika. W skrajnych przypadkach, gdy jest on mocno wyeksploatowany, może dojść do rozbiegania silnika. Naturalną konsekwencją zastosowania liczników cząstek stałych będzie wzrost liczby badań z wynikiem negatywnym. Wielu kierowców zapewne się zdziwi.

Bez ponownego montażu DPF o pozytywnym wyniku badania technicznego nie ma mowy. A to oznacza koszt na poziomie kilku tysięcy złotych w zależności od marki i modelu auta. Czy będą kary za wycięcie DPF? Tym powinno zająć się Ministerstwo Sprawiedliwości.

badanie-techniczne-38392951.jpg
Badanie techniczne/Marcin Bielecki
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Zmiany w przepisach dla kierowców, najświeższe informacje ze świata motoryzacji, premiery, testy najnowszych modeli aut, porady. Od kiedy zakaz samochodów spalinowych? Czy pieszy ma zawsze pierwszeństwo? Gdzie zainstalują nowe fotoradary i kamery odcinkowego pomiaru prędkości? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziesz w newsletterze Auto.dziennik.pl.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj