Nie da się ukryć, żeczęść usterek wynika z zaniedbań na etapie projektowania auta, wiele innych pojawia się teżze względu na normalne wyeksploatowanie/zużycie materiału – w takim wypadku kierowca wiele zrobić zazwyczaj nie może. Musi "jedynie" sięgnąć do kieszeni, zagryźć zęby i ponieść koszty związane z naprawą. No, chyba że dane auto ma jeszcze gwarancję...

Reklama

Ale to jedna strona medalu: druga jest taka, że wielu awarii dałoby się uniknąć, gdyby nie złe nawyki osób zasiadających za kierownicą. Dziś zajmiemy się tymi, które dotyczą układu przeniesienia napędu, a więc: skrzyni biegów, sprzęgła, koła dwumasowego. W wielu przypadkach naprawy któregoś z tych elementów okazują się na tyle drogie, że z pewnością nie warto pomagać im się pojawić. A więc do rzeczy.

Błędy kierowców: Trzymanie ręki na lewarku skrzyni biegów

Jeśli mamy do czynienia ze skrzynią automatyczną – proszę bardzo, nie ma się czym martwić. Na drążku można trzymać dłoń, można z nim robić różne inne rzeczy (poza przełączaniem trybów w czasie jazdy), ale w przypadku przekładni ręcznej jest to już co najmniej niewskazane. I choćdla wielu osób opieranie dłoni na dźwigni wydaje się wygodne np. podczas jazdy w korku, a inni uznają je za coś niezwykle luzackiego i cool, to jednak na dłuższą metę takie zachowanie może nieść za sobą dość poważne konsekwencje.

Trzymasz rękę na lewarku podczas jazdy? Przeważnie to zły pomysł / dziennik.pl / Piotr Wróbel
Reklama

A to dlatego, że jeśli nasza dłoń wywiera podczas jazdy zbyt dużą siłę, to w skrzyni zachodzi proces podobny do tego, jakbyśmy próbowali przełączać biegi na siłę i bez sprzęgła. Niektórzy mechanicy twierdzą, iż mniej groźne jest naciskanie na drążek od góry niż w płaszczyźnie poziomej, jednak ogólnie radzimy z tym nawykiem powalczyć. Choćby ze względu na dobro domowego budżetu.

W pierwszej kolejności ucierpieć mogą elementy mechanizmu (np. wybierak, widełki, przesuwki), potem może też dojść do uszkodzenia synchronizatorów. Musimy się więc liczyć z tym, że najpierw zacznie spadać komfort przełączania, potem – skrajnym wypadku – pojawi się już zgrzytanie lub brak możliwości włączenia danego biegu lub jego „wyskakiwanie” podczas jazdy. Dobra wiadomość: od pojedynczego oparcia ręki na dźwigni jeszcze nic się stać nie powinno, bo do pojawienia się objawów usterki chwila czasu musi upłynąć.

Jak uniknąć awarii skrzyni biegów? Zapomnij o jeździe na tzw. półsprzęgle

Toczenie się (np. w korku i podczas manewrowania) z pedałem sprzęgła wciśniętym do połowy to często dobra metoda na utrzymanie płynności i niskiej prędkości (tzw. pełzanie), jednak jest to też czynność, która nie zawsze korzystnie odbija się na elementach sprzęgła. Zwłaszcza wtedy, gdy ktoś "piłuje" przy okazji silnik na wysokich obrotach. I choć nie zawsze da się półsprzęgła uniknąć, to musicie pamiętać o tym, że przy jednoczesnym nadużywaniu gazu w pierwszej kolejności pojawi się przedwczesne zużycie tarczy, a co za tym idzie – tzw. ślizganie się sprzęgła. Z czasem ucierpią też inne elementy. Co ciekawe, część osób potrafi też odruchowo delikatnie naciskać na pedał sprzęgła podczas zwykłej jazdy, co wydaje się trudne do zrozumienia.

Ręczna skrzynia biegów / Toyota / Jayson Fong

Rozpędzanie się ze zbyt niskich obrotów, "strzelanie" ze sprzęgła

Jazda z niskimi prędkościami obrotowymi powoduje m.in. spore wibracje, które z kolei kompensujekoło zamachowe (jedno- lub dwumasowe). Najgorsze z punktu widzenia trwałości elementów silnika i tzw. dwumasu jest więc mocne wciskanie pedału gazu przy zbyt niskich prędkościach obrotowych silnika. A to, z kolei, najszybsza droga do uszkodzenia koła dwumasowego. I choć ceny tych elementów w wielu wypadkach spadły już odczuwalnie w porównaniu do tego, z czym mieliśmy do czynienia jeszcze kilka, kilkanaście lat temu, to nadal ciężko mówić o promocji.

Kiepskim pomysłem/nawykiem jest także gwałtowne puszczanie pedału sprzęgła (np. podczas ruszania) – tu także powstają procesy, które obciążają nie tylko tarczę i docisk, lecz także właśnie koło zamachowe.

Dwumasowe koło zamachowe / newspress.co.uk