30 km/h to ograniczenie prędkości, które miałoby obowiązywać na obszarach mieszkalnych oraz obszarach, gdzie jest duża liczba rowerzystów i pieszych – wyjaśniają posłowie Parlamentu Europejskiego. Powód? W przyjętym przez PE projekcie rezolucji czytamy, że rocznie na drogach UE ginie niemal 23 tys. osób, a około 120 tys. zostaje poważnie rannych.

Reklama

W ostatnich latach nastąpiła w UE stagnacja postępów w zmniejszaniu liczby ofiar śmiertelnych, a Unia nie osiągnęła wyznaczonego sobie celu zmniejszenia o połowę liczby ofiar śmiertelnych na drogach w latach 2010-2020 (liczba ofiar śmiertelnych na drogach spadła o 36 proc.) – tłumaczą pomysłodawcy reformy.

Z najnowszych danych wynika, że najbezpieczniej na drogach jest w Szwecji (18 ofiar śmiertelnych na milion mieszkańców). Średnia UE to 42 ofiary śmiertelne na milion mieszkańców. Z kolei najwyższy wskaźnik śmiertelności w 2020 roku odnotowała Rumunia – tam na milion ludzi zginęło 85 osób.

W Polsce było 65 zabitych na milion mieszkańców (zanotowano 15 proc. spadek wobec 2019 roku).

Ograniczenie do 30 km/h w terenie zabudowanym

W ocenie posłów PE nadmierna prędkość jest odpowiedzialna za około 30 proc. śmiertelnych wypadków drogowych. Stąd Komisja Europejska powinna zarekomendować sposoby stosowania bezpiecznych ograniczeń prędkości, takich jak maksymalna prędkość 30 km/h na obszarach mieszkalnych oraz tam, gdzie jest duża liczba rowerzystów i pieszych.

Reklama

- Zbyt długo już Europejczycy musieli żyć z niedopuszczalną liczbą ofiar śmiertelnych na naszych drogach - powiedziała Elena Kountoura (Grupa Lewicy w Parlamencie Europejskim), odpowiedzialna za koordynowanie prac nad rezolucją. Jaj zdaniem realne jest dążenie do zmniejszenia o połowę liczby śmiertelnych ofiar wypadków drogowych do 2030 roku, jeżeli UE i państwa członkowskie zobowiążą się do poprawy bezpieczeństwa na drogach, w połączeniu z silną wolą polityczną i wystarczającym finansowaniem.

- Wiemy już, co zabija na drogach, dlatego wzywamy Komisję i rządy do zastosowania konkretnych środków ratujących życie, takich jak obniżenie limitów prędkości, a zwłaszcza wprowadzenie domyślnego ograniczenia prędkości do 30 km/h w miastach, przyspieszone przejście na inne formy transportu oraz utworzenia Europejskiej Agencji Transportu Drogowego - wyliczyła Kountoura.

Ograniczenie do 30 km/h - dlaczego?

- Faktem jest, że stan bezpieczeństwa ruchu drogowego w Unii Europejskiej poprawia się, ale za wolno, aby osiągnąć zaplanowane cele - powiedział dziennik.pl Mikołaj Krupiński z Instytutu Transportu Samochodowego. - Jednym z szeregu pomysłów, wdrażanych także w wybranych polskich miastach, są strefy tzw. Tempo 30, które mają służyć uspokajaniu ruchu i dbać o bezpieczeństwo niechronionych uczestników ruchu – pieszych oraz rowerzystów. 30 to wartość nieprzypadkowa – przy tej prędkości pieszy ma 90 proc. szans na przeżycie wypadku - wyjaśnił przedstawiciel ITS. Wskazał przy okazji, że 30 km/h to również średnia prędkość samochodów, które poruszają się po zakorkowanym centrum Warszawy.

Alkohol za kierownicą i zero tolerancji

Parlamentarzyści domagają się również wprowadzenia zerowej tolerancji dla jazdy pod wpływem alkoholu. Pijani kierowcy przyczyniają się do ok. 25 proc. wszystkich śmiertelnych wypadków drogowych.

- Problem nietrzeźwych kierowców utrzymuje się na polskich drogach już od wielu lat - powiedziała dziennik.pl Magda Zglińska, reprezentująca operatora systemu Yanosik. - Każdego roku wykonywanych jest kilkanaście milionów kontroli trzeźwości, podczas których ujawnianych jest ok. 100 tys. przypadków prowadzenia po alkoholu. Zaledwie w pierwszym półroczu 2021 r. pijani kierowcy spowodowali niemal 700 wypadków. Być może zmiana przepisów w odniesieniu do takich kierowców okazałaby się krokiem w dobrym kierunku i przyczyniła do zwiększenia bezpieczeństwa na drodze - oceniła.

Policja / Policja

Ograniczenie do 30 km/h to nie wszystko, koniec telefonów za kierownicą

Także przeglądanie (i pisanie) SMS, poczty czy portali społecznościowych za kierownicą może zostać ukrócone. PE proponuje wprowadzenie "trybu bezpiecznej jazdy" w smartfonach – tym sposobem chcą ograniczyć rozpraszanie uwagi kierowców podczas jazdy.

Z kolei kierowcy kupujący samochody o najwyższych standardach bezpieczeństwa (w domyśle nowe auta) mogliby korzystać z ulg podatkowych i atrakcyjnych pakietów ubezpieczeniowych.

Parlament Europejski chce również większych inwestycji w infrastrukturę drogową, a pieniądze na poprawę bezpieczeństwa miałby trafić do stref o największej liczbie wypadków. Skąd wziąć na to miliardy? Posłowie PE wzywają państwa członkowskie do utworzenia Krajowych Funduszy Bezpieczeństwa Drogowego, które pieniądze z mandatów karnych przeznaczałyby na projekty związane z bezpieczeństwem ruchu drogowego.

Wreszcie posłowie domagają się również od Komisji Europejskiej utworzenia europejskiej agencji transportu drogowego, która wspierałaby zrównoważony, bezpieczny i inteligentny transport drogowy.

Elena KOUNTOURA w Parlamencie Europejskim / Parlament Europejski / Mathieu CUGNOT