Policja w środę 19 lutego przeprowadzi akcję SMOG. Od szóstej rano w całym kraju drogówka zagęści sito kontroli. Mundurowi zapowiadają, że z dróg będą usuwane auta, których stan techniczny w oczywisty sposób, np. poprzez nadmierne zadymienie wskazuje na nieprawidłowe działanie silnika lub uszkodzenie układu wydechowego. W ruch pójdzie specjalistyczny sprzęt kontrolno-pomiarowy – dymomierze (auta z silnikiem Diesla) i analizatory spalin (jednostki benzynowe). Przypominamy, że w 2019 roku KGP poza flotą nowych radiowozów nieoznakowanych i oznakowanych kupiła również nowoczesne urządzenia diagnostyczne do kontroli spalin. Świeży nabytek także zweryfikuje kondycję aut na polskich drogach.

Reklama

– Nasze działania ukierunkowane będą na przeprowadzenie jak największej liczby badań emisji spalin pojazdów, wobec których istnieje uzasadnione przypuszczenie, że naruszają wymagania ochrony środowiska – powiedział dziennik.pl podinsp. Radosław Kobryś z Biura Ruchu Drogowego KGP. W ocenie policjanta te akcje są skuteczne i potrzebne. A dowodem na to mają być statystyki za 2019 rok, kiedy to przy każdej tego typu akcji, czyli tylko jednego dnia funkcjonariusze zatrzymywali średnio ponad 1000 dowodów rejestracyjnych w związku z naruszeniami norm środowiskowych.

Kierowcy zaskoczeni

Przedstawiciel KGP wskazał, że finałem kontroli zawsze najbardziej zdziwieni są kierowcy świadomi niedomagań swoich pojazdów, co za tym idzie mentalnie przygotowani na mandat.

– Największe zaskoczenie w ich oczach obserwujemy, kiedy dowiadują się, że ich pojazd z miejsca kontroli o własnych siłach nie może odjechać – powiedział nam Kobryś. – Zgodnie z ustawą, jeśli pojazd narusza wymagania ochrony środowiska, wystawione przez policjanta pokwitowanie w zamian za zatrzymany dowód rejestracyjny nie uprawnia do używania pojazdu. Zatem mandat w wysokości choćby 500 zł nie jest biletem do dalszej jazdy. Kierowcy pozostaje skorzystanie z uprzejmości znajomego lub pomocy drogowej z lawetą – stwierdził.

Policja / Policja

W czasie akcji SMOG policjanci zwrócą również uwagę na inne defekty mające wpływ na ekologię – sprawdzą np. wycieki płynów z układu chłodzenia, smarowania czy hamulcowego. Nie będzie taryfy ulgowej dla kierowców, których auta mają niesprawne oświetlenie czy nieprawidłowo przyciemnione szyby. Podstawą do ukarania mogą być również wycieki paliwa.

Które auta na cenzurowanym?

Od wejścia Polski do Unii Europejskiej w 2004 roku sprowadzono ponad 13 mln aut. Tylko w 2019 roku wjechało nad Wisłę niemal milion używanych samochodów. Z raportu Polskiego Związku Przemysłu Samochodowego zeszły rok wynika, że ponad 54 proc. tych pojazdów ma na karku więcej niż 10 lat. Lwią część napędzają jednostki spełniające normy Euro 3 (obowiązywała od 2001 roku) i Euro 4 (weszła w życie w 2006 roku). W tym milionie ponad połowa to auta benzynowe, a przeszło 44 proc. kryje pod maską silnik dieslowski.

– Obecnie w kiepskiej formie są głównie starsze samochody z silnikami Diesla. Jednak warto również pamiętać, że auta napędzane jednostkami benzynowymi z bezpośrednim wtryskiem i samochody z układem LPG, jeśli są niesprawne także mogą emitować ponadnormatywną ilość szkodliwych substancji. Nawet większą niż modele wysokoprężne – powiedział nam Mikołaj Krupiński z Instytutu Transportu Samochodowego. – Pojazdy sprzed dwóch czy trzech dekad emitują tyle samo zanieczyszczeń, co dwa tuziny produkowanych obecnie nowoczesnych aut – skwitował.

Dowód rejestracyjny samochodu / dziennik.pl / Tomasz Sewastianowicz