O problemie informowaliśmy w DGP z 17 września (tekst pt. "Hulaj dusza, piekła nie ma: holowanie na koszt miasta").

Przypomnijmy: w grudniu ub.r. Trybunał Konstytucyjny uchylił przepisy ustawy – Prawo o ruchu drogowym, które przewidywały, że pojazd usunięty z drogi pozostaje na parkingu strzeżonym wyznaczonym przez starostę do czasu uiszczenia opłaty za jego odholowanie i parkowanie (zazwyczaj to kilkaset złotych). Mówiąc prościej – trzeba oddać samochód nawet wtedy, gdy właściciel nie zapłacił za odholowanie i parking. I właśnie te zasady weszły w życie 13 września.

Przed tym dniem – jak zauważają samorządowcy – nie było możliwości odbioru auta z parkingu bez uiszczenia opłaty za jego usunięcie i przechowywanie (czego koszt ponosi miasto).

Obecnie właściciel otrzymuje potwierdzenie wydania pojazdu, które zawiera wezwanie do uiszczenia opłaty oraz pouczenie, że brak zapłaty spowoduje wszczęcie postępowania cywilnego – mówi Włodzimierz Tutaj z UM w Częstochowie. Władze Gdańska informują nas, że od momentu odebrania samochodu rozpoczyna się siedmiodniowy okres na uiszczenie opłaty.

Jakie są efekty tych zmian? Karolina Gałecka ze stołecznego Zarządu Dróg Miejskich (ZDM) mówi, że w okresie 13 września – 27 października kierowcy odebrali 2460 odholowanych wcześniej samochodów. Z tego opłaconych w chwili odbioru było 978. W aż 1482 przypadkach (60 proc.) kierowcy opłat nie uiścili, co oznacza, że sprawy te zostaną przekazane do dalszej egzekucji administracyjnej. 63 pojazdy pozostały nieodebrane i nieopłacone.

W innych miastach, z którymi rozmawialiśmy, problem jest znacznie mniejszy. W Bydgoszczy do 30 października usunięto 86 pojazdów, z czego odebrano z parkingu 77. Z tych 77 bez uiszczenia opłaty za usunięcie i przechowywanie pojazd odebrało 13 właścicieli, czyli niespełna 17 proc. Z kolei w Gdańsku w okresie od 13 września do 28 października odholowano 144 pojazdy, z których odebrano 116, w tym tylko 6 proc. bez uiszczenia opłaty przy odbiorze.

Co się dzieje, gdy kierowca nie zapłaci "na miejscu"? Wtedy sprawy się komplikują. Wystawiany jest tytuł prawny (decyzja administracyjna) wynikający z ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji. Właściciel auta informowany jest o wezwaniu do zapłaty należnej kwoty, a jeśli to nie odniesie skutku, wszczynane jest postępowanie administracyjne, w ramach którego właściciel może złożyć wyjaśnienia. Z przesłuchania sporządzany jest protokół lub notatka, w oparciu o które wydawana jest decyzja administracyjna (przed jej wydaniem organ powinien zawiadomić stronę o zebraniu materiału dowodowego i możliwości wypowiedzenia się jeszcze raz w sprawie). Odwołać się od niej można do samorządowego kolegium odwoławczego, a w kolejnym kroku – do wojewódzkiego sądu administracyjnego. Jeśli mimo niekorzystnych rozstrzygnięć, właściciel dalej nie będzie chętny zapłacić, wówczas do akcji wkroczy komornik. Procedura może trwać co najmniej kilka miesięcy.

Samorządowcy ostrzegają, że gdy liczba spraw zacznie rosnąć, utkną w papierach. W warszawskim ZDM sprawami związanymi z usuwaniem pojazdów (w tym rozliczaniem wpłat) zajmują się dwie osoby. Kolejne trzy prowadzą postępowania administracyjne ustalające wysokość opłat za usunięcie i przechowywanie pojazdów. ZDM już uzyskał zgodę na zatrudnienie kolejnych pięciu osób.

Karolina Gałecka z ZDM zwraca uwagę, że starosta (prezydent miasta) ma pięć lat na ustalenie należności i wydanie decyzji administracyjnej, tak więc na razie zagrożenia przedawnienia aktualnie prowadzonych spraw nie ma. – Ale jeśli ustawodawca nie znowelizuje w najbliższym czasie art. 130a prawa o ruchu drogowym i nie wprowadzi przepisów ustalających sposób egzekucji należności w sposób uproszczony i pozwalający pominąć postępowania administracyjne, to ryzyko przedawnienia będzie rosło – przyznaje Gałecka.

Po wyroku TK nowe przepisy przygotowali senatorowie PiS. Niestety projekt utknął w Sejmie, stąd dzisiejsze problemy samorządów. Projekt przewiduje wydanie pojazdu mimo niewniesienia opłaty, ale w takim przypadku zobowiązany do jej wniesienia powinien to uczynić w terminie siedmiu dni od wydania auta. W przeciwnym wypadku zostałoby wszczęte postępowanie egzekucyjne obejmujące także odsetki.