Chociaż synoptycy ostrzegają przed znacznym ochłodzeniem, to na prawdziwe mrozy trzeba jeszcze poczekać. Mimo to już teraz warto przypomnieć sobie, jak postępować w przypadku zimowych problemów z autem…

Jak wynika z badania przeprowadzonego przez SW Research na zlecenie Circle K w 2017 roku problemy z rozruchem miała połowa właścicieli samochodów silnikiem Diesla. Wśród najczęściej wskazywanych przyczyn trudności z odpaleniem Polacy wskazywali: słaby akumulator (35,3 proc.) oraz trudne warunki atmosferyczne – mróz (28,6 proc.). Jedynie 11,4 proc. winiło niską jakość paliwa, a zaledwie 5,5 proc. – zanieczyszczenie filtra.

Wsiadasz, przekręcasz kluczyk i nic?

Piłowanie rozrusznika na mrozie jest bez sensu - można uszkodzić akumulator, który w niskiej temperaturze ma zmniejszoną pojemność. Także sam rozrusznik może paść, ponieważ przełamując opory zgęstniałego oleju zużywa więcej prądu i jest bardziej obciążony. Co robić? Lepiej zapomnieć o metodach "na pych" lub "z linki" (uruchamianie rozpędzonego samochodu na 2. biegu). Szczególnie nowe auta znoszą to bardzo źle (obciążenia grożą uszkodzeniem dwumasowego koła zamachowego, ucierpi też katalizator, w skrajnych przypadkach pożarem nagromadzonej benzyny). Najlepiej jest "pożyczyć prąd" od innego samochodu.

Jak podłączyć kable rozruchowe?

Pod żadnym pozorem nie można dopuść do tego, aby samochody stykały się ze sobą podczas rozruchu. Przed podłączeniem zaleca się wyłączenie silnika dawcy prądu (w obu autach należy wyłączyć odbiorniki prądu: radio, ogrzewanie szyby itp.).

Użytkownicy samochodów z silnikiem Diesla przy uruchamianiu za pomocą kabli powinni korzystać z pomocy aut także z jednostką dieslowską. A to dlatego, że prąd rozruchowy silników benzynowych jest o wiele niższy niż diesla - odpalenie od takiego samochodu w większości przypadków może okazać się nieskuteczne. Różnice pomiędzy "dawcą", a "biorcą" powinny być jak najmniejsze, aby nie doszło do rozładowania akumulatora o mniejszej pojemności.

Kable rozruchowe trzeba podłączać w następujący sposób: najpierw dodatnie zaciski - czerwony kabel trzeba podłączyć do akumulatora "biorcy" a następnie do baterii "dawcy" (przypominamy: zapłon "dawcy" powinien być wyłączony - jest to bezpieczniejsze dla jego instalacji elektrycznej).

Potem przewód czarny w/g kolejności - jeden koniec do ujemnego bieguna sprawnego akumulatora, a drugi do masy "biorcy" (niemalowany element metalowy np. uchwyt na boku silnika). Teraz można uruchomić silnik auta ze sprawnym akumulatorem. Zależnie od producenta samochodu zalecane jest pozostawienie włączonego silnika przez ok. 5-10 minut. Po tym czasie można spróbować ożywić auto unieruchomione.

Po uruchomieniu silnika biorcy należy odczekać kilka minut, zanim kable zostaną odłączone. Przewody odpinamy w odwrotnej kolejności niż przy podłączaniu. Zaczynamy od czarnego.

W czasie szybkiego ładowania, bateria intensywnie "gazuje". Ulatniający się z niej wodór, w połączeniu z powietrzem, tworzy mieszankę wybuchową. Wystarczy iskra, żeby wywołać eksplozję - a o to przy łączeniu przewodów naprawdę nietrudno. Pamiętaj, żeby mieć to na uwadze.

Jakie kable wybrać?

O ile do małych silników benzynowych powinny wystarczyć kable z marketu, to do jednostek wysokoprężnych potrzebne będą jednak solidniejsze przewody. Ich parametry podawane są na opakowaniach. Wybierz takie, które są zrobione z grubego kabla miedzianego (istotna jest grubość rdzenia, a nie izolacji!). Im dłuższe przewody, tym ważniejsza jest ich grubość.

A jednak z górki? Na własną odpowiedzialność

Jeśli jednak ktoś się uprze i zaryzykuje "na pych", to musi być świadom, że ta metoda może zdać egzamin raczej w starszych autach. Musi też uwzględnić ryzyko zerwania paska napędu rozrządu (jeśli jest już wyeksploatowany). Dlatego dalsze instrukcje są do stosowania na własną odpowiedzialność...

Przekręć kluczyk do pozycji "zapłon" (mają się świecić kontrolki ładowania i ciśnienia oleju). Dźwignia zmiany biegów w pozycji neutralnej (na luzie). Można wspólnie z inną osobą (chyba, że pomocników jest więcej) zacząć pchać auto i rozpędzić do kilku km/h. Gdy samochód już się toczy kierowca (wskakuje do środka, jeśli pcha), wciska sprzęgło, wrzuca 2. bieg i puszcza sprzęgło. Gdy silnik zaskoczy, dodaje gazu i ponownie wciska sprzęgło, aby go nie zgasić. WAŻNE: po ok. 10-20 minutach jazdy akumulator naładuje się na tyle, aby silnik można było uruchomić normalnie. Żeby uniknąć "powtórki z rozrywki" najlepiej baterię podładować prostownikiem.