Dziennik Gazeta Prawana logo

Gminy przejechały się na fotoradarach. Teraz próbują się ich pozbyć

5 maja 2015, 08:06
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Fotoradar
Fotoradar/CANARD
Choć z reguły samorządowe fotoradary kojarzone są z maszynkami do zarabiania pieniędzy, to jednak nie brakuje gmin, które doświadczenia mają zupełnie odwrotne. Dla części z nich jest to wręcz problem, z którym nie potrafią sobie poradzić.

Taki kłopot mają teraz niespełna 20-tysięczne Słubice. Od kilku miesięcy gmina próbuje pozbyć się fotoradaru, który kilka lat wcześniej kupiła za ok. 60 tys. zł. Burmistrz Tomasz Ciszewicz pod koniec zeszłego roku stwierdził, że rejestrator przynosi więcej strat niż korzyści. – – podlicza. Jednak pozbycie się urządzenia nie jest wcale takie proste. –– twierdzi burmistrz. Dodaje, że inne gminy nie są zbyt chętne do przejęcia urządzenia, bo to wiąże się z koniecznością uzyskiwania przez samorząd kosztownych certyfikatów, by fotoradar mógł działać legalnie. Co w takim razie zrobić z uciążliwym balastem? –– zapowiada Tomasz Ciszewicz.

Z kolei władze Czerska podjęły próbę sprzedaży swojego fotoradaru. To efekt likwidacji tamtejszej straży miejskiej, czyli spełnienia wyborczej obietnicy nowej pani burmistrz. O tutejszych strażnikach zrobiło się głośno w ubiegłym roku, gdy uparcie próbowali wlepić mandat za przekroczoną prędkość pojazdowi wiezionemu na lawecie (CZYTAJ WIĘCEJ NA TEN TEMAT >>>). Po likwidacji tej formacji gmina rozpisała przetarg na sprzedaż czteroletniego fotoradaru wraz z notebookiem i oprogramowaniem (urząd zapewnia, że ich stan jest bardzo dobry). Początkowo samorząd domagał się 81 tys. zł, ale nie było chętnych. Rozpisano więc kolejny przetarg, tym razem z dużo niższą ceną. –– poinformował nas Bogdan Danecki z urzędu miejskiego.

Strażnicy z Wodzisławia Śląskiego doszli natomiast do wniosku, że najwyższa pora pozbyć się mobilnego fotoradaru zamontowanego w fordzie mondeo. –– wyjaśnia komendant Janusz Lipiński. Przyznaje, że w jego gminie nikt nawet nie podjął się próby sprzedaży rejestratora. Został po prostu zdemontowany i schowany do szafy. Samo auto jeździ do dziś. Na decyzję o pozbyciu się urządzenia miały też wpływ zmieniające się przepisy. Od 2012 r. straż miejska może dokonywać kontroli prędkości tylko na oznakowanych odcinkach dróg. W dodatku czas i miejsce kontroli trzeba uzgodnić z komendą policji, a samochód, z którego dokonywany jest pomiar, nie może być w ruchu. Odbiło się to na statystykach – jak podał regionalny portal Nowiny.pl, w 2012 r. ujawniono 659 przekroczeń prędkości, w 2013 – 178, a przez osiem miesięcy 2014 r. – tylko 84.

ZOBACZ TAKŻE: Nadchodzi radarowe lato. Urządzeń GITD będzie więcej >>>

Takie motywy pozbywania się przez gminy fotoradarów mogą zdumiewać. – – powiedział nam jeden z inspektorów transportu drogowego.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zmiany w przepisach dla kierowców, najświeższe informacje ze świata motoryzacji, premiery, testy najnowszych modeli aut, porady. Od kiedy zakaz samochodów spalinowych? Czy pieszy ma zawsze pierwszeństwo? Gdzie zainstalują nowe fotoradary i kamery odcinkowego pomiaru prędkości? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziesz w newsletterze Auto.dziennik.pl.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj