NSA uznał, że decyzja środowiskowa dla odcinka trasy S7, prowadzącego od granicy województwa świętokrzyskiego do Skarżyska-Kamiennej, została wydana z rażącym naruszeniem prawa. To oznacza, że procedura wyboru przebiegu trasy ruszy od nowa. Tymczasem pod ten siedmiokilometrowy odcinek, który miał powstać za ok. 365 mln zł, już zostały wykupione działki oraz wykarczowany las.
mówi Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot, organizacji ekologicznej, która doprowadziła do orzeczenia NSA.
Ekolodzy próbują się dowiedzieć od GDDKiA i Lasów Państwowych, ile kosztował wykup pasa pod drogę. Według naszych ustaleń udało im się dotrzeć do jednego z aktów notarialnych, z którego wynika, że cena tylko za jedną z działek to 1,8 mln zł. Obie instytucje odmawiają podania tych informacji. GDDKiA, jak twierdzi, czeka na orzeczenie, które na początku czerwca ma wydać WSA.
– zastrzega rzeczniczka GDDKiA Urszula Nelken. zastrzega.
Specjaliści uważają jednak, że sprawa jest przegrana. To kończy zaskakującą historię drogi do Skarżyska-Kamiennej. Decyzja środowiskowa dla niej została wydana przez wojewodę świętokrzyskiego w październiku 2008 r., tuż przed wejściem w życie nowych przepisów. Te bowiem decyzje środowiskowe oddały w ręce Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. I właśnie GDOŚ uchylił decyzję wojewody. Później nastąpiła seria odwołań do kolejnych instancji, aż doszło do decyzji NSA, która praktycznie cofa budowę odcinka S7 do początku.
Głównym punktem sporu między GDDKiA a ekologami jest lokalizacja węzła komunikacyjnego Skarżysko-Północ. Ekolodzy uważają, że znajduje się on zbyt blisko obszaru, który został włączony do terenów chronionych w ramach Natury 2000.
GDDKiA zaś utrzymuje, że jest on ważny dla rozprowadzenia ruchu. I na dodatek, że dostosowanie tego kawałka siódemki do parametrów trasy ekspresowej poprawi poziom bezpieczeństwa i uwolni miasto od ruchu tranzytowego.
– mówi Urszula Nelken.