Dziennik Gazeta Prawana logo

Czarnym potworem na koncert U2

25 sierpnia 2009, 16:43
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Czarnym potworem na koncert U2
Inne
Jakim autem da się wygodnie przewieźć cztery osoby przez pół Polski - z Warszawy do Chorzowa na koncert irlandzkiej grupy U2? Najlepiej dużym i bezpiecznym. Wybór padł na nissana qashqai. Sprawdziliśmy, czy miejska zabawka z napędem 4x4 nadaje się także na polskie drogi za miastem.
fr_nissan_qashqai_0_237183a_780810.jpg
Czarnym potworem na koncert U2

Przed nami 300 kilometrów do pokonania. Na pokładzie dwie dziewczyny i dwóch chłopaków. Na początek mamy czas na wrażenia wizualne. Ocenę pozostawiliśmy płci pięknej, dla której wygląd auta i kolor jest zdecydowanie ważniejszy niż to, co drzemie pod maską. - mówi pierwsza koleżanka, oceniając bryłę samochodu. - ocenia druga, zaglądając do środka.

>>>Najdroższy Nissan w Polsce!

Odpalamy. 150 koni wita nas dieslowskim klekotem dwulitrowego silnika. Mocy powinno wystarczyć na cztery osoby i znikomy bagaż. Ponieważ to . Co prawda bardziej przystosowane dla dzieci niż dorosłych, ale jeśli złapiemy po drodze jakichś autostopowiczów, także zmierzających na koncert, będą jak znalazł.

Ustawiamy nawigację satelitarną - Chorzów, Katowicka 10. To adres Stadionu Śląskiego, gdzie zagra irlandzka grupa. Jeszcze tylko wetknąć za przednią szybę białą kartkę, co jest znakiem rozpoznawczym wszystkich koncertowiczów i ułatwi policji kierowanie nas na parkingi. Ruszamy i... od razu wpadamy w korek. Wyjazd z Warszawy na Katowice jest kompletnie zablokowany. Kilka kilometrów pokonujemy w ciągu dwóch godzin. I tu pierwsze spostrzeżenie, niestety, na niekorzyść tej wersji nissana. . Trzeba mocniej dociskać gaz, ale wtedy średnie spalanie szybko przekracza 10 litrów na 100 kilometrów i uparcie postanawia tam zostać.

>>>Oto jest - Nissan ładowany z gniazdka

W korku mamy czas na dokładne obejrzenie wnętrza samochodu. Od raz dostaje plus za czytelną deskę rozdzielczą, ładnie zwieńczoną ekranem nawigacji, dobre nagłośnienie fabryczne i - co robi szczególne wrażenie - .

fr_nissan_qashqai_0_237185a_780900.jpg
Szklany dach nissana uprzyjemniał podróż

Na razie oglądamy w nim startujące z Okęcia samoloty, ale jak się potem okaże - nocą można także obserwować gwiazdy. Co ciekawe, z zewnątrz w ogóle nie widać, że dach jest szklany. . A jeśli ktoś ma już dość wdzierającego się od góry słonecznego światła, na szklany dach od środka nasuwa się elektrycznie sterowana roleta. I mamy tradycyjny samochodowy sufit.

Wreszcie wyrywamy się na "gierkówkę". Auto szybko połyka kolejne kilometry. Gdy już się rozpędzi, staje się dynamiczne i nie ma problemów z wyprzedzaniem. Prowadzi się pewnie, co jest także zasługą napędu na cztery koła. , bo czarna karoseria łatwo nagrzewa się od słońca.

W połowie drogi robimy przerwę. Zjeżdżamy na parking między inne samochody z białymi kartkami za szybą. Wszyscy jadą na koncert. Podbiega do nas chłopak z jednego z tych aut i widząc, że mamy nawigację, zaleca jechać objazdem. - ostrzega. Tłumaczy, które drogi wybrać. Jednak postanawiamy nie zjeżdżać z raz obranej trasy.

>>>Krople benzyny będą mniejsze o 60 procent

Rzeczywiście, już od Częstochowy robi się coraz gęściej. Zaczynamy odczuwać, jak ciężki jest qashqai. Mimo mocnego silnika przyspiesza nie tak, jak należałoby się spodziewać. To wina automatycznej skrzyni, która zdecydowanie za dużo kombinuje za kierowcę. Przełączenie na opcję sekwencyjną też nie pomaga. Co prawda , dzięki czemu wyprzedzanie przychodzi łatwiej, jednak skrzynia reaguje nieco zbyt wolno. Na szczęście .

Wniosek - lepiej z sześciobiegowym automatem sprawdzi się silnik benzynowy, na przykład dwulitrowy i 140-konny. Turbodiesel zapewni więcej radości z jazdy, gdy będzie podpięty do skrzyni manualnej. Choć w trasie przy szybkiej jeździe . Zmiana biegów odbywa się płynnie i praktycznie niezauważalnie dla pasażerów.

Co ważne, dobre i komfortowe zawieszenie pozwala zapomnieć o dziurach, z których głównie składają się polskie drogi. Tu autko dostaje od nas kolejnego plusa.

Do Chorzowa wjeżdżamy po siedmiu godzinach. Choć słowo "wjeżdżamy" nie pasuje do tempa podróży. Tysiące samochodów, tak jak my, ciągną na U2. Wreszcie cierpliwość nam się kończy i odbijamy gdzieś w boczną drogę. - musi wyznaczyć nową trasę. Zawierzamy jej nasz los, bo godzina rozpoczęcia koncertu zbliża się nieubłaganie.

Pędzimy przez jakieś puste wąskie uliczki, kierując się wskazówkami z ekranu, mając nadzieję, że decyzja o zjeździe z głównej drogi nie będzie nas drogo kosztować.

>>>Oto lista najlepszych aut używanych

Na szczęście okazuje się, że to był strzał w dziesiątkę. Podjeżdżamy na parking kilkaset metrów od stadionu. Miejsca między samochodami nie ma zbyt wiele, ale nissan po raz kolejny pokazuje, na co go stać. Po wrzuceniu biegu wstecznego . Dzięki temu wciskamy się czarnym kolosem na wąski parking bez problemu i bez stresu. Wysiadamy. Zza drzew słychać występujący przed U2 zespół Snow Patrol. Zapowiada się piękny wieczór.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Zmiany w przepisach dla kierowców, najświeższe informacje ze świata motoryzacji, premiery, testy najnowszych modeli aut, porady. Od kiedy zakaz samochodów spalinowych? Czy pieszy ma zawsze pierwszeństwo? Gdzie zainstalują nowe fotoradary i kamery odcinkowego pomiaru prędkości? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziesz w newsletterze Auto.dziennik.pl.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj