Toyota testy nowego systemu prowadzi w Tokio, Osace oraz w prefekturze Aichi, gdzie mieści się jej główna siedziba. Samochody biorące udział w próbach skrywają specjalny moduł DCM (Data Communication Module), który łączy auta z internetem oraz z wirtualną platformą Toyoty dla usług mobilnych. W efekcie do Weathernews przez internet trafiają anonimowe dane o ruchu wycieraczek tych pojazdów, gdzie są analizowane w kombinacji z danymi z sieci 13 tys. stacji meteorologicznych rozmieszczonych w całej Japonii. Stacje te dostarczają 180 tys. raportów pogodowych dziennie i na ich podstawie Weathernews opracowuje prognozy pogody.

Reklama

Toyota rozpoczęła sprzedaż na japońskim rynku samochodów połączonych z internetem w czerwcu 2018 roku od modeli Crown i Corolla hatchback. Firma zamierza wprowadzić tę technologię do niemal wszystkich nowych samochodów w Japonii. Połączenie z siecią dostarcza kierowcom w czasie rzeczywistym ważnych informacji o samochodzie, o ruchu drogowym, a także o istotnych obiektach w okolicy, takich jak szpitale czy restauracje.

Toyota

Mniej wypadków

Ktoś może się zastanawiać: po co to rozwiązanie? Pomysłodawcy podsuwają malkontentom raport "Comparison of Number of Accidents on Sunny and Rainy Days" Metropolitan Expressway Company Limited. Z dokumentu wynika, że w czasie deszczu liczba wypadków jest czterokrotnie większa niż przy słonecznej pogodzie.

Połączenie danych meteorologicznych i informacji przesyłanych automatycznie przez samochody ma pozwolić dostarczyć precyzyjne prognozy, które powinny podnieść bezpieczeństwo jazdy. Działanie wycieraczek w samochodach Toyoty na danym terenie jest nanoszone na mapę i porównywane z danymi ze stacji meteorologicznych. Wycieraczki włączają się, kiedy pojawiają się opady, dlatego dane z aut pozwalają uzupełnić informacje o opadach tam, gdzie standardowe radary nie są skuteczne. Producent zapewnia przy tym, że dane zbierane z samochodów są jedynie poddawane analizom statystycznym i nie dają możliwości zidentyfikowania poszczególnych samochodów czy kierowców.

Twórcy rozwiązania podkreślają, że dodatkowe informacje dostarczane przez Toyotę są ważnym uzupełnieniem systemu stacji pomiarowych. Aktualnie radary monitorujące chmury deszczowe, które służą do przewidywania opadów, nie są w stanie zarejestrować niewielkich, przelotnych opadów ani chmur znajdujących się poniżej 2 tys. m. A w tych przypadkach obecnie trudno jest przewidzieć, gdzie dokładnie pojawi się deszcz czy śnieg.

Toyota / www.sebastienmauroy.com

Z małej chmury groźny deszcz

Zdaniem inżynierów Toyoty w ostatnich latach zwiększa się częstotliwość i siła zjawisk pogodowych, sprawiając, że powodowane przez nie straty stają się coraz częściej problemem społecznym. Zapotrzebowanie na aktualne, lokalne informacje pogodowe rośnie – podobnie jak na informacje o tym, jak należy się przygotować i reagować na zmiany pogody. Do walki z tym problemem potrzebne są bardziej szczegółowe i precyzyjne informacje o pogodzie w czasie rzeczywistym. Wykorzystywane obecnie narzędzia pomiarowe mają swoje ograniczenia pod względem lokalizacji i częstości oraz dokładności pomiarów.

- Tymczasem rozwój technologii internetu rzeczy doprowadził do tego, że wiele różnych urządzeń jest wyposażonych w funkcje komunikacyjne. Dotyczy to także samochodów, a zbieranie danych z pojazdów poruszających się po określonym terenie i podłączonych do internetu zwiększa szanse wykrycia zjawisk, które mogą wpłynąć na bezpieczeństwo jazdy. Dlatego Toyota rozwija serwis pogodowy jako jedną z usług cyfrowych oferowanych w samochodach połączonych z siecią - uzasadniają przedstawiciele japońskiego koncernu.

Toyota