Jeden z czytelników DGP wezwanie (jeszcze od straży miejskiej) otrzymał kilka miesięcy temu. Do przekroczenia prędkości doszło w Warszawie latem 2015 r. Zgodnie z danymi podanymi na formularzu miał trzy możliwości. Po pierwsze, przyznać się do prowadzenia samochodu, przyjmując mandat i punkty karne. Po drugie, wskazać osobę, która kierowała wtedy pojazdem. Trzecią możliwością była odmowa wskazania winnego, ale z jednoczesną zgodą na przyjęcie mandatu. Czytelnik pismo z poczty odebrał, ale nie odpowiedział. Twierdzi, że o sprawie zapomniał. Potem mundurowi przysyłali wezwanie, ale nie udało im się go w skuteczny sposób dostarczyć (w dokumentacji na komisariacie widział nieodebrane awizo). Wtedy policja zdecydowała się na niekonwencjonalny krok:
opowiada czytelnik - przyznaje niechętnie nasz rozmówca.
Zapytaliśmy Inspekcję Transportu Drogowego, która zarządza m.in. siecią 400 fotoradarów na masztach czy systemami odcinkowego pomiaru prędkości, czy stosuje podobne praktyki, co policja. - zarzeka się Łukasz Majchrzak z Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym.
Policjanci nieoficjalnie przyznają, że zostali po prostu zawaleni dodatkową papierkową robotą. Egzekwowanie zaległych mandatów straży miejskich to operacja ogólnopolska, w którą od strony logistycznej zaangażowana jest armia funkcjonariuszy. - opowiada nam policjant z warszawskich Bielan.
Skąd upór policjantów? Kończą się terminy, w których stosunkowo łatwo można wyegzekwować grzywny. Jeśli ktoś popełnił wykroczenie w ruchu drogowym zarejestrowane przez fotoradar np. pod koniec grudnia ubiegłego roku, czas na ukaranie go mandatem policja ma do końca czerwca (180 dni od momentu ujawnienia wykroczenia). Do końca 2016 r. taka osoba również będzie mogła być ukarana, ale już tylko na drodze sądowej. Jeśli zostanie wszczęte postępowanie, w sumie będą dwa lata do przedawnienia sprawy (licząc od dnia ujawnienia wykroczenia). Policjanci nie palą się do ewentualnego uczestnictwa w rozprawach.
Co na to wszystko Komenda Główna Policji? Twierdzi, że policja nie zajmuje się egzekucją mandatów (od tego jest skarbówka), choć potwierdza, że policjanci dostarczają wezwania do stawiennictwa w komendzie lub rewirze dzielnicowych. - tłumaczy mł. asp. Dawid Marciniak z KGP. Jak dodaje, zgodnie z zarządzeniem komendanta głównego dzielnicowi mogą prowadzić samodzielnie postępowania w sprawach o wykroczenia np. dotyczących kradzieży sklepowych, a także wykonywać czynności zlecone w ramach pomocy prawnej w sprawach dotyczących przestępstw.