W efekcie scenariusz, w którym od przyszłego roku seaty w Polsce sprzedawać będą osobno importer Iberia Motors i sam koncern Volkswagen, do którego należy hiszpańska marka, jest coraz bardziej realny.

Jak ustalił DGP, nie doszło do planowanego spotkania między polskimi dilerami seata, przedstawicielami Volkswagen Group Polska oraz Iberii. Nie było bowiem na nim nikogo z Volkswagena.

Jerzy Krężlewski, który odpowiada za komunikację Volkswagen Group Polska, nie komentuje sprawy spotkania. Potwierdza jednak, że Volkswagen od przyszłego roku chce sam sprzedawać w Polsce seaty, choć jeszcze przez dwa lata umowę na dystrybucję tych aut ma Iberia.

Nieoficjalnie wiadomo, że Niemcy nie chcą się zgodzić na zaproponowane przez Iberię warunki odstąpienia od umowy. Polska firma oczekuje metody wyceny podobnej do tej, jaką udało się wynegocjować Janowi Kulczykowi.

Dostał on 600 mln zł, ale zbył na rzecz Volkswagena nie tylko firmę, która była generalnym importerem volkswagenów, audi i skód – dołożył też punkty dilerskie i akcje w samochodowym banku Volkswagena.

Przy wycenie biznesu dystrybucyjnego Volkswagen i Kulczyk wziął pod uwagę sprzedaż aut z dziesięciu najlepszych lat importera. Krystian Poloczek, właściciel Iberia Motor, oczekuje podobnego sposobu wyceny. Ale niemiecki koncern nie chce na to pójść.